czwartek, 25 listopada 2010

Imieninowe spaghetti a'la Skalska.

Nostalgicznie. Sztukę robienia dobrego spaghetti opanowałam podczas życia w Krakowie. I dziś pierwszy raz przyrządzam je na obiad, odkąd wyprowadziłam się z tego magicznego miasta. Pachnie i smakuje tak samo, ale nie mam już przy sobie dwóch szalonych kobiet, które smakują i oceniają. Mam Wacława, ale on ogranicza się do plątania pod nogami i zwracania na siebie uwagi przez wskakiwanie na kuchenną ladę.

Nostalgicznie, ale też z lekkim uśmiechem, bo jutro będę jadła obiad w miejscu, gdzie kiedyś gotowałyśmy we trzy. Jutro jadę do Krakowa, żeby Kraków tak łatwo o mnie nie zapomniał. Ilość moich planów na ten weekend znacznie przerasta ilość czasu, więc wiem, że wszystko będzie wspaniałe, a weekend zdecydowanie za krótki.

Z lekkim uśmiechem, bo dziś są moje imieniny. Jak już wspomniałam, data moich urodzin nie jest sprzyjająca do urządzenia imprezy, dlatego hucznie obchodzę imieniny. W tym roku będą trzydniowe, w trzech różnych miejscach. Póki co nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się każdą chwilą i życzyć wam równie udanego weekendu.






3 komentarze:

  1. jutro przyjedziesz, bedzie obiad, nie spaghetti, bo co za duzo to nie zdrowo, ale mam nadzieje ze równie smaczny i mniej kaloryczny, zwazając na twoją dietę ;d ps. a wiesz ze to wy nauczyłyście mnie przyrządzać spaghetti? ale w tym sem. ani razu go nie zrobiłam, brakuje tej atmosfery.
    Do zobaczenia jutro ;*
    ps.2 kolorowa patelnia! z niej były najlepsze jajecznice z cebulką ;D -mika

    OdpowiedzUsuń
  2. haha piszesz ze kase masz na drogie ciuchy, lepiej odswiez kuchnie, bo wyglada jak jakas sprzed 10 lat w bloku z prl xD

    OdpowiedzUsuń
  3. mam kuchnię sprzed 10 lat z bloku prl. a gdzie napisałam, że mam kasę na drogie ciuchy?

    OdpowiedzUsuń