czwartek, 6 stycznia 2011

I'm not the kinda girl who'd mess it up with you, hello



Moja konsekwencja znów została naruszona. Od nowego roku skrupulatnie miałam odkładać pieniądze, żeby owocnie wykorzystać letni czas wolny i w końcu zacząć podróżować, nie tylko palcem po mapie. A z takimi okazjami i wyprzedażami, jak wczorajsza, nie potrafię współpracować. Dziś znów obiecałam sobie, że się poprawię, przecież mam najlepszą motywację ever.
Poza tym, w dzisiejszy, mroźny dzień nie marzę o niczym innym, tylko o tym, żeby wiosna przyszła jak najszybciej. Żeby temperatura podniosła się o tyle, żeby można było zrezygnować z ciężkiej kurtki czy płaszcza... Poza tym chcę pudrowych, pastelowych kolorów, które obecny śnieg i plucha nie pozwalają mi tak swobodnie nosić. Wczoraj kupiłam dwie pary ukochanych sqinów z H&M, w tym jedne marmurkowe, wcale tego nie planując. Obojętnie nie przeszłam też obok delikatnej floral, w której urzekły mnie jasne kolory. I jak tu nie oczekiwać z utęsknieniem wiosny? (Albo raczej jak tu odkładać pieniądze?)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz