sobota, 5 marca 2011

"Jak to Skalska chciała zostać dziewczyną z lookbooka...

... a po zrobieniu trzech zdjęć stwierdziła, że już nie chce." 

Pisanie wpisów na bloga zazwyczaj odbywa się z milionem innych rzeczy wykonywanych w tym samym czasie przeze mnie. Tak jest i teraz - przed chwilą wróciłam do domu, mam godzinę do wyjścia, a ja odpisuję na maile, jem kolację, która jest moim pierwszym dziś posiłkiem, rozmawiam na gadu, zalewam wodą tabletkę energy drinka, kątem oka szukam ubrań, w które mogłabym się szybko przebrać. Do tego dobrze by było, gdybym znalazła w tym całym bałaganie prostownicę do włosów, ale chyba będę musiała się bez tego obejść.

Na zdjęciach poniżej mój nowy nabytek, oczywiście wygrzebany, który pewna pani, trzymała w rękach przede mną, ale że były "zupełnie beznadziejne", ku mojemu szczęściu odłożyła. Zastanawiam się też, jak to jest, że w sklepie bardzo trudno dobrać mi odpowiedni rozmiar spodni, a te jakimś cudem są idealne. W każdym razie, kupiłam sobie "zupełne badziewie", które pokochałam i z tyłka długo nie ściągnę. A teraz, życząc Wam udanej ostatkowej soboty, idę się bawić.


spodnie: Armani Jeans. sweter, bluzka i okulary: Zara. buty: H&M. torebka: vintage.

10 komentarzy:

  1. wyglądasz fenomenalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje nowego nabytku:) Czyżbyś zmieniła kolor włosów?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześliczne buty!!! Zdradzisz gdzie zakupione?:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spodnie bardzo dobrze wyglądają tak podwinięte. Zwykła czarna bluzka również idealnie wygląda w tym zestawie. Naprawdę udana, codzienna stylizacja ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. całe szczęście, że nie wszyscy znają się na ubraniach w lumpeksie;D...

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ Ci zazdroszczę tych spodni :)! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń