wtorek, 31 maja 2011

Z dobytkiem w jednej walizce przeniosłam się do Cork City. Niech się dzieje wola nieba. 
Do zobaczenia wkrótce. Pozdrawiam, Skalska.






PS Gdyby ktoś chciał się ze mną kawy napić w tym najzajebistrzym irlandzkim miasteczku, jestem otwarta na propozycje.
PS 2 Gdyby ktoś zobaczył trzy walnięte baby, puszczające bańki mydlane na St Patrick's Street, to jedną z nich na bank jestem ja.

6 komentarzy:

  1. Ja Misiu napewno sie z Toba kawy (i nie tylko) napije w tym zajebiaszczym miasteczku, juz sie nie moge doczekac! Irlandio drżyj!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko jedyna, to się dzieje naprawdę ;)
    Cork wzbogaci się o kolejne dwie szalone wariatki, z ukłonem w stronę trzeciej, tej która juz tam mieszka ;D
    Co złego to nie my, ale strzeżcie się wszyscy którzy staniecie nam na drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no Misiu jan to sie z Tobą kawy i nie tylko w tym zajebiszczym mieście napiję, miasto bedzie jeszcze lepsze jak was bede tu mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spokojnego lotu i wracaj do nas szybko! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. TOPMEN!! mój raaaaj <3
    miłej podróży ;)
    http://jmankowski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń