środa, 23 marca 2011

we gonna make you lose your mind, everybody just have a good time

kierunek: Kraków - Cork! Do zobaczenia ;-)



(Kicz wyjeżdża - zamówienia na Kicz Collection zostają wstrzymane. Do odwołania.)

sobota, 19 marca 2011

Mysza w kawie i Skalska na Giewoncie.

Wystarczyło jedno porównanie mnie do głównej bohaterki, bym pochłonęła jednym tchem 17 odcinków "Szpilek na Giewoncie". Gdyby ktoś kiedyś zastanawiał się jaka jestem, to wstyd się przyznać (albo i nie wstyd), rzeczywiście mam identyczny charakter jak Drawska. I też prawie wszędzie chodzę w szpilkach. Także ostatni odcinek oglądnięty, wnioski dotyczące porównania wyciągnięte. 

PS Bardzo spodobał mi się pomysł na gablotę ze szpilkami. Chyba sobie taką załatwię.


czwartek, 17 marca 2011

Pawie oko (DIY).

Kryzys na tle spakowania najpotrzebniejszych rzeczy w 55 x 40 x 20, co w moim przypadku będzie graniczyło z cudem. Wygrzebałam moją różową walizkę, bo do Krakowa muszę zabrać milion rzeczy na Fashion Weekend, tam przepakuję się w mniejszą, w Tychach pewnie będę musiała zmieścić się w jeszcze mniejszą, a na końcu pewnie polecę z torebką. Ale znając życie, nikogo to nawet nie zdziwi.

Ze spraw organizacyjnych - wszystkie przesyłki, które miałam wczoraj i dziś wysłać, wysłałam. Przypominam, że zamówienia przyjmuję do końca tygodnia, bo wyjeżdżam na trochę, więc jeśli ktoś jeszcze jest zainteresowany Kicz Collection, to wszystkie pytania i zamówienia proszę kierować tu: kasiaskalska.blogspot@wp.pl.

A poniżej Do It Yourself: gumka, pióra, perły i klej lub igła z nitką. Enjoy!





niedziela, 13 marca 2011

Armani, Kicz i Reszta, czyli...

... znów jest niedziela, a ja nie mam zielonego pojęcia, gdzie uciekł mi ten tydzień. 
Jak widać wiosna w pełni, dziś zrezygnowałam całkowicie z kurtki, a na nogach, dla wygody, odmiany i ze względów zdrowotnych, zawitały rzadko u mnie spotykane buciki. Tak wyglądam w niedzielnej, roboczej wersji, bo niedziela jest dla mnie takim dniem tygodnia, w którym mam najwięcej spraw do załatwienia i cały czas gdzieś biegam. A odpoczywam w sobotę. Całe życie na przekór zasadom.
Teraz kawa, kawa i Kings of Leon, którego kawałeczkiem dzielę się z Wami na dole wpisu, życząc Wam równie słonecznego i pięknego dnia.

Przypominam o very important thing:
Szaleństwa z okazji Dnia Kobiet mają takie skutki, że bilety zabukowane, wkrótce wyjeżdżam na trochę. Dlatego, jeśli ktoś jeszcze jest zainteresowany Kicz Collection, a w szczególności torebkami, to zamówienia przyjmuję do następnej niedzieli (wszystkie pytania i zamówienia proszę kierować tu: kasiaskalska.blogspot@wp.pl).
 

spodnie: Armani Jeans. bluzka, sweter i okulary: Zara. torebka: Kicz Collection. buty i szal: H&M. 
a samochód brata.

sobota, 12 marca 2011

Gadżet na szczęście i very important thing.

Dzień Kobiet w tym roku był bardzo obfity w szaleństwa, jeszcze nigdy tak spontaniczny i nieco się przedłużył. Pierwsza rzecz, która mnie rozbraja, to mały gadżet na szczęście, który widnieje na poniższych zdjęciach. I tak właśnie zapakował mi go pan w salonie, a kiedy się zorientował co zrobił (albo jak zobaczył moje zdziwienie), sam zaczął się śmiać. Druga rzecz jest nawet piękniejsza, ale nie tak prosta do pokazania, bo zawiera masę poufnych informacji, kodów i faktur, ale jest zabukowana i już nie ma odwrotu, z czego cieszę się jak dziecko!

Very important thing:
Szaleństwa z okazji Dnia Kobiet mają takie skutki, że bilety zabukowane, wkrótce wyjeżdżam na trochę. Dlatego, jeśli ktoś jeszcze jest zainteresowany Kicz Collection, a w szczególności torebkami, to zamówienia przyjmuję do końca następnego tygodnia (wszystkie pytania i zamówienia proszę kierować tu: kasiaskalska.blogspot@wp.pl).

A ambitniejsze zdjęcia zrobię jutro, dziś jeszcze świętuję.

wtorek, 8 marca 2011

Pełen Garden na Dzień Kobiet.

Chyba nic tak nie działa na kobiety, jak kwiaty. Kiedy pomyślałam o Dniu Kobiet, pomysł na wpis mógł być tylko jeden - kwiatowy szał, w którym tkwię od trzech miesięcy. Poniżej zdjęcia mojej małej kwiatowej roboty, niektóre już były, niektóre nie, niektóre już macie Wy. 
I życzę wszystkim kobietom siły i wiary, że w życiu można osiągnąć wszystko oraz dużo uśmiechu, nie tylko w tym dniu, ale przez cały rok, aż do kolejnego 8go marca ;-)

Szczególne pozdrowienia i życzenia ślę do zielonej Irlandii, do kobiety, która przez dwa lata wspólnego mieszkania codziennie temperowała mój charakter i słała mi cięte riposty, bez których jakoś pusto się u mnie zrobiło - do Brzozanki.
I na Kraków, z sentymentem do równie zielonej dzielnicy, gdzie mieszka panienka Mika i teraz, czytając to na pewno uśmiecha się do monitora :-) Ukłon niski i uściski, Kobiety!


Jeśli któraś bardzo się podoba, wiadomo: kasiaskalska.blogspot@wp.pl (dla ułatwienia konwersacji proszę o link konkretnej torebki w wiadomości). Nie odpowiadam na pytania dotyczące cen w komentarzach. Wszystkie inne moje torebki tu: Kicz Collection.

niedziela, 6 marca 2011

Przedwiośnie 2011 i kolejna lazy Sunday.

Już raz w tym roku czułam wiosnę, już raz schowałam zimowy płaszcz do szafy, jednak tym razem mam nadzieję, że schowałam go na dobre. Wyciągnęłam natomiast moje małe cudo, kolejną markową rzecz, którą udało mi się wynieść z secondhandu. Uwielbiam go, noszę prawie do wszystkiego i to już drugą wiosnę będziemy pracować w duecie.
Pytacie też o moją zmianę na głowie - już pisałam, że w Walentynki wprowadziłam zmiany (w głowie i na głowie), żegnając definitywnie skandynawski blond i witając ombre hair (góra jest koloru mlecznej czekolady, dół złotego blondu). Jestem bardzo zadowolona, tego mi trzeba było.
Tymczasem, lazy Sunday zobowiązuje, czas na kawę. Miłego dnia.







płaszcz: Miu Miu. szorty, bluzka i okulary: Zara. buty: H&M. bransoletki: Apart i H&M. torba i paski: vintage.

sobota, 5 marca 2011

"Jak to Skalska chciała zostać dziewczyną z lookbooka...

... a po zrobieniu trzech zdjęć stwierdziła, że już nie chce." 

Pisanie wpisów na bloga zazwyczaj odbywa się z milionem innych rzeczy wykonywanych w tym samym czasie przeze mnie. Tak jest i teraz - przed chwilą wróciłam do domu, mam godzinę do wyjścia, a ja odpisuję na maile, jem kolację, która jest moim pierwszym dziś posiłkiem, rozmawiam na gadu, zalewam wodą tabletkę energy drinka, kątem oka szukam ubrań, w które mogłabym się szybko przebrać. Do tego dobrze by było, gdybym znalazła w tym całym bałaganie prostownicę do włosów, ale chyba będę musiała się bez tego obejść.

Na zdjęciach poniżej mój nowy nabytek, oczywiście wygrzebany, który pewna pani, trzymała w rękach przede mną, ale że były "zupełnie beznadziejne", ku mojemu szczęściu odłożyła. Zastanawiam się też, jak to jest, że w sklepie bardzo trudno dobrać mi odpowiedni rozmiar spodni, a te jakimś cudem są idealne. W każdym razie, kupiłam sobie "zupełne badziewie", które pokochałam i z tyłka długo nie ściągnę. A teraz, życząc Wam udanej ostatkowej soboty, idę się bawić.


spodnie: Armani Jeans. sweter, bluzka i okulary: Zara. buty: H&M. torebka: vintage.

środa, 2 marca 2011

Granat na bogato.




Jak zrobić kopertówkę na bogato: zrobić kopertę w granacie (bo granat idealnie współgra ze złotem), kupić złotą nitkę lub taśmę i puścić wodze wyobraźni.

Kryzys twórczy, brak inspiracji i większych pomysłów. Chwilowo powróciłam do sukienek Garden (które można przypomnieć sobie tu: Gardenlove, powiew wiosny w środku zimy), a praca przy takich sukienkach tak pochłania, że nie tylko tracę poczucie czasu, ale jestem poza wszelkim zasięgiem. I pracuję nad torebeczką ślubną na zamówienie już tydzień (dobrze, że w tej sprawie czas mnie nie goni). Myślałam, że stworzenie odpowiedniego kształtu kwiatów będzie najtrudniejsze, ale okazuje się, że jest gorsza przeszkoda - nigdzie nie mogę dostać tego materiału, którego potrzebuję. I nie mówię tego po to, żeby publicznie przestraszyć przyszłą pannę młodą :-), tylko żeby powiedzieć, że mam kolejny fajny kształt kwiatów na torebki, ale nie mogę pokazać, dopóki nie dostanę w swoje ręce odpowiedniego materiału.


Jeśli bardzo się komuś podoba, wiadomo: kasiaskalska.blogspot@wp.pl (w wiadomości proszę załączyć link konkretnej torebki). Nie odpowiadam na pytania dotyczące cen w komentarzach. Wszystkie inne moje torebki tu: Kicz Collection.

Mystery Jets - Dreaming of another world