czwartek, 30 czerwca 2011

Letnie wyprzedaże, part 1.



Strasznie boleję nad tym, że w Polsce nie mamy takiego przelicznika, jak chociażby tu, w Irlandii - w Polsce zarabiając mało płacimy dużo, a tu zarabiając podobne sumy bez przeliczania, na wyprzedażach wydajemy prawdziwe (nie przysłowiowe) grosze. Boleję strasznie, że nie mamy większego dostępu do takich sklepów jak New Look, Topshop, Next czy River Island, które tu w Cork znajdują się na jednej ulicy obok siebie. A najbardziej boleję nad tym, że mój zakupoholizm przeszedł sam siebie w ostatnich dniach, a ja nawet nie mam wyrzutów sumienia.
Szał wyprzedaży wszędzie trwa, wszystkie szyby wyklejone czerwonymi Sale. Nie ma co narzekać, czas pobuszować. Powyżej ja, w szale zakupowym, poniżej kilka ciekawszych rzeczy aktualnie przecenionych w New Looku, które udało mi się znaleźć. A co ciekawego kupuję i wynoszę pokażę innym razem.



poniedziałek, 27 czerwca 2011

Kapelusze, słomkowe kapelusze - lato 2011.



 Tak jak kocham kawy z Costa Coffee, tak samo kocham słomkowe kapelusze, które aktualnie można dostać chyba w każdej sieciówce. Mój kupiłam w Dunes Stores za zawrotne 3 euro, ale z racji tego, że aktualnie panuje szał wyprzedażowy, można dostać je dosłownie wszędzie, do tego za grosze. A ja coś jest w zasięgu ręki za grosze, to powinno się to brać. Poniżej kilka moich ulubionych modeli, z adresami do szybkiego zlokalizowania i nabycia, oraz kilka propozycji zestawów, które jasno wskazują na to, że taki dodatek można nosić prawie do wszystkiego.








I pozdrawiam Margaretę Dabliu, która "czeka na to od dwóch wpisów"!


zdjęcia: www.topshop.com www.next.co.uk www.newlook.com www.pudelek.pl www.dunesstores.ie a Skalską fotografuje ostatnio Mika

czwartek, 23 czerwca 2011

Stylizacja dnia - drugi dzień irlandzkiego lata.

Oto stylizacja z drugiego dnia lata - typowo letnia, jak na irlandzki klimat przystało. Można zauważyć obowiązkowe połączenie, do którego już przywykłam, okularów przeciwsłonecznych i parasola. Kto nie był w Irlandii musi wiedzieć, że tu dzień bez deszczu jest dniem straconym, choć ostatnio i takie się zdarzają, na co broń Boże nie narzekam. Jestem bardzo ciepłolubna, choć przez ostatni miesiąc naprawdę się zahartowałam i nie chodzę już w płaszczu lub kurtce, wśród paradujących w krótkich spodenkach ludzi. Bardzo bym chciała jeszcze przyzwyczaić się do tego stopnia, żeby założyć krótki rękaw poza domem, ale na to jeszcze chyba potrzebuję czasu.
Co do scenerii moich zdjęć, to trafiłam w to miejsce przez czysty przypadek, ponieważ zgubiłam się i tam mnie zaniosło. Nie mam zielonego pojęcia co to za przepiękne budowle, prawdopodobnie zabytki, nie mam zielonego pojęcia czy wolno mi tam było wejść i robić zdjęcia, ale jako osoba dość ciekawska, nie mogłam się oprzeć ;-) Enjoy!

Będąc wciąż pod urokiem Penneysa za rogiem, oprócz torebki (Dorohty Perkins), spodni (H&M) i okularów, cała reszta z metką Atmosphere.

PS Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma ;-) 

niedziela, 19 czerwca 2011

Paski z neonem z lat 50 i skarpetki z sandałami - lato 2011.


Dziś rano z bułkami ze sklepu wyniosłam nowy Company Magazine, w którym znalazłam ciekawy artykuł, z którego pochodzi powyższe zdjęcie. Absolutny hit tego lata - top w paski w połączeniu z rozkloszowaną spódniczką z lat 50, obowiązkowo w intensywnym kolorze oraz sandały w połączeniu ze skarpetkami. Co do dwóch ostatnich rzeczy, to wciąż jeszcze się nie przekonałam, jednak pasiak z neonową spódniczką jest moim ulubionym zestawem tego lata. 
Drążąc temat dalej, dowiedziałam się, że wszystko zaczęło się od pokazu Moschino, a dokładniej od zestawu pasiaka z cytrynową spódnicą (zdjęcia z pokazu Moschino poniżej).


Gdzie szukać i jak kompletować? 
Z pomocą przychodzi nam Asos, w którego zestawach jestem wręcz zakochana, oraz kilka innych sieciówek, których ubrania prezentuję poniżej. Zestawienie pasków ze spódnicą z lat 50 uważam za idealnie trafione w tym sezonie, dlatego polecam i sama zaczynam się rozglądać za fajną neonową spódnicą w tym kroju. Enjoy!


Zdjęcia: www.moschino.com www.asos.com Company Magazine

piątek, 17 czerwca 2011

Asymmetric Court Shoe marki Zara.

Zara jest jednym z tych sklepów, z których asortyment odpowiada mi w stu procentach. Co to oznacza? Oznacza to, że  mogłabym mieć szafę wypełnioną tylko ubraniami tej marki i wcale bym nie narzekała oraz nie potrzebowała dużo więcej. Uwielbiam marynarki z Zary, eleganckie sukienki i szalone tshirty. Ale moją największą miłością są buty, które nie ukrywając, są pieruńsko niewygodne, ale w tych butach się nie chodzi, tylko wygląda. Zamierzony efekt jest, co jest najważniejsze.
Choć Asymmetric Court Shoe marki Zara przeżyły już chyba największe swoje zainteresowanie, tak ja przeżywam je teraz. Dopiero teraz doceniłam, jak genialnie wyciągają sylwetkę,wyszczuplają łydkę i modelują stopy. Buty te zaliczam do kolejnych, które są mi niezbędne i obowiązkowo do nabycia w najbliższej przyszłości.




Zdjęcia: www.zara.com www.kozaczek.pl www.thefashionguitar.com

sobota, 11 czerwca 2011

Lady in Black i gościu z McDonald'sa w apaszce LV.

Oficjalnie proszę moją siostrę, żeby przesłała mi zdjęcia, abym mogła zaprezentować nową sukienkę Kicz Collection, w której wystąpiła na wczorajszym komersie. Nie widziałam jeszcze ani jednego zdjęcia i umieram z ciekawości jak wypadła w całym zestawieniu ;-)

Póki co, na tapecie Lady in Black i gościu z McDonald'sa w apaszce LV. Everything is under control... Almost everything.

czwartek, 9 czerwca 2011

Do Irlandii przyjechałam,
wódką się przywitałam,
ogórkiem i sernikiem na zmianę zagryzałam.

Turków się nie boję,
Tesco, Centra, Penneys - to wszystko będzie moje.




Powyższe zdjęcia ukazują, że dotarłam na Wyspę cała i zdrowa oraz to, że w Irlandii też czasami świeci słońce. Powyższy wiersz jest zapewne o mnie, a został napisany przez panią z poniższych zdjęć. A pani z poniższych zdjęć prezentuje efekt mojej dzisiejszej zabawy jej włosami. Jest moc w tym Cork!