sobota, 7 stycznia 2012

Awaryjny kok a'la Skalska, czyli fryzura sylwestrowa 2011.


Ta fryzura nie raz uratowała mi życie. Jest to chyba najszybszy kok, jaki można samemu wykonać i jak poniżej zobaczycie, można go zrobić w niecałe 2 minuty. Dziś we wpisie pokażę Wam, jak wykonać kok a'la Skalska, który nazywam kokiem awaryjnym ;-) Do wykonania tej fryzury potrzebuję mocnego lakieru do włosów, gumki, kilku kokówek, grzebienia i szczotki kokówki do wygładzania. Już brzmi banalnie, prawda?


 Zasada numer 1: jeśli przedziałek z lewej strony, a grzywka opada na prawą, kok musi być również po lewej stronie (i odwrotnie, jeśli przedziałek jest z prawej, a grzywka opada na lewą, kok musi być również z prawej stronie). Grzywka nie może opadać w kierunku koka, ponieważ będzie wszystkiego za dużo na jednej stronie. Ale to jest oczywiście tylko moja sugestia, tylko moje zdanie.
Grzebieniem robimy przedziałek i trójkątną sekcją oddzielamy grzywkę, którą podpinamy, ponieważ do niej wrócimy dopiero na samym końcu.


 Żeby fryzura jakoś wyglądała, nie była za płaska, a nasza czaszka nabrała kształtów idealnym, robimy dobry tapir na czubku i tyle głowy. Każdą sekcję tapirowaną utrwalamy lakierem i zaczesujemy do tyłu.


 Natapirowane włosy zaczesujemy na stronę, na której planujemy kok. Następnie łapiemy, jak do kucyka i przewiązujemy gumką, nie przeciągając włosów do końca.


Kiedy mamy zarys koka po związaniu włosów, bierzemy kokówki i lakier, po czym hulaj dusza z weną twórczą. Należy pamiętać o lakierze, o dużej ilości lakieru, ponieważ taka fryzura ma się trzymać całą noc.


Na koniec rozczesujemy grzywkę, zaczesujemy na bok, wygładzamy, utrwalamy lakierem i ewentualnie podpinamy z tyłu.


Ta - da - da.


Jaśniej już nie mogłam Wam tego pokazać, ale myślę, że choć trochę rozjaśniłam Wam plan działania. Dzisiejszy wpis wysyłam prosto do zielonej Irlandii, dedykując Margaret, która również urodziny ma w styczniu i w planie podobną fryzurę ;-) To jej głos zaważył nad tym, że pojawił się ten post, więc czeszcie się i cieszcie, ja wracam do przygotowywania się na wieczorny najazd kolejnych gości urodzinowych. Można urodziny świętować cały tydzień? Okazuje się, że można ;-) Enjoy!