czwartek, 12 stycznia 2012

Houston, I have a problem.


Nastała moja ulubiona część wyjazdu, pakowanie przed. Pewnie jak zwykle zapakuję rzeczy, których nie założę ani razu, a te, w których mogłabym wystąpić docenię na miejscu, jak... zobaczę, że ich nie zabrałam. Nauczona bogatym doświadczeniem w podróżach i przeprowadzkach, wyrzuciłam wszystko z szafy i po ostatniej redukcji zostało mi tyle. Jak widać najważniejsze są grube swetry, dużo pędzli, czapka, okulary przeciwsłoneczne i koszulka Barcelony. A teraz, jak ktoś to wszystko połączy i zgadnie, gdzie się wybieram, dostanie sto punktów. Ja bym nie zgadła (co tylko świadczy o tym, że chyba znów złe rzeczy pakuję) ;-)

12 komentarzy:

  1. mnie czeka pakowanie tez :/ nie cierpie tego!

    OdpowiedzUsuń
  2. zakopane! tutaj, Twoja szwagierka, Lipka ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. a gdzie jakieś porządne buty w góry i góralskie, ocieplane spodnie, Ceperko :)
    Hancza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cepereczko Haneczko, wszystko jest, choć pewnie moje znaczenie słowa "góralskie" trochę różni się od Twojego ;p

      Usuń
  4. Trzymam kciuki, że zapakujesz wszystko co potrzebne! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pakowanie jest świetne. Kocham te wątpliwości, co zabrać, a co zostawić. I zawsze wydaje mi się, że tym ubraniom, które zostawiam, jest przykro :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nienawidzę się pakować, mam tak samo jak Ty zawsze popakuję niepotrzebne rzeczy, a te które byłyby niezbędne na miejscu zostawiam w domu, zauważyłam też u siebie tendencję pakowania najpierw nowych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w wakacje miałam problem bo wyjeżdżałam na 3 tygodnie- i jak tu się spakować jak pogoda jest nieprzewidywalna? wyjechałam z jedną walizką wróciłam z dwiema. w te wakacje wyjeżdżam na miesiąc i źle mi na samą myśl o tym jak mam się spakować na miesiąc- przecież to 30 dni!

    OdpowiedzUsuń
  8. Udanego wyjazdu!
    Zapraszam na giveaway do mnie, jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń