czwartek, 29 marca 2012

Dieta cud a'la Skalska.


Jesteście brutalni w tym, że co drugi komentarz jest pytaniem, a właściwie rozkazem, żebym opisała Wam moją dietę cud, dzięki której od walentynek schudłam 8 kilo. No to słuchać uważnie, bo nie będę powtarzać. A przepis jest bardzo prosty. Najpierw trzeba wyrzucić wszystkie książki kucharskie typu "Gotuj, jedz i chudnij", "Jedz z nami do woli, a będziesz 2 rozmiary lżejsza" i takie tam inne cudowne poradniki i przejść na tryb "Mogę jeść wszystko". Następnie trzeba wyciągnąć kartkę, na której należy zapisać priorytety życiowe, ale nie na skróty, tylko poprzeczkę postawić tak wysoko, żeby prawie jej nie było widać. Następnie trzeba postanowić zmienić pracę i miejsce zamieszkania, ale tak lekko radykalnie, co by nie było łatwo, ale też i nudno, oraz znaleźć sobie Miłość 300 km od siebie. Ja postanowiłam zamieszkać w Rzeszowie, pracować w fantastycznym miejscu z równie fantastycznymi ludźmi (uwierzcie, że tak się da, ale oficjalnie wkrótce zdradzę Wam, gdzie będziecie mogli mnie odwiedzać). A najważniejsze, postanowiłam kochać się w Góralu z krwi i kości i przemierzać setki kilometrów na trasie Rzeszów - Zakopane. Zapytacie jednak, co z tym chudnięciem? Uwierzcie, od miesiąca mam taki zapier* w każdym aspekcie życia, że jedzenie jest ostatnią rzeczą, o której myślę.
Wy byliście brutalni w komentarzach, ja byłam brutalna, ale szczera w dzisiejszym wpisie, hej ;-)

Zapraszam Was na mój facebookowy profil, gdzie bywam częściej

19 komentarzy:

  1. święta racja, wiem coś o tym bo w pewnym sensie sama miałam taką "dietę cud" przy której schudłam 11 kg :D
    GRATULUJĘ wyczynu!!:)

    http://beautifulgirlandfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się usmialam, bardzo fajnie to opisałaś :D dość dobitnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry wpis i nawet nie taki brutalny :D piękny warkocz!

    OdpowiedzUsuń
  4. I to się zgadza...
    Sama kiedyś z mężem zmieniłam swoje życie o 1500 stopni...przeprowadzając się ze Śląska do Zakopanego...6 miesięcy innego środowiska, innej pracy... zapier*** non stop :) i mąż 10 kg mniej...BRAWO

    OdpowiedzUsuń
  5. Opis bardzo udany i prawdziwy:) Ale przedewszystkim cudny warkocz i nieziemsko kocham ten twój zgrabny sliczny maly nosek:) zazdroszcze ci go ohh:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry post, a na temat tej diety też coś wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zaraz chudne gdy sie stresuje, rok temu mialam ogromne stresy z zyciu prywatnym , zaczynalam nowa prace i konczylam studia przez co schudlam 10 kg w 3 miesiace, cycki mi spadly z c do b, biodra stracily ładny ształt, a oczywiscie łydki pozostaly "miesne", po roku wrocilam prawie do swojej wagi 55kg, cycki nie wrocily, a z klepsydry stalam sie lekko gruszkowym lizakiem - figura. Zycie jest okrutne...
    PS. Myslalam ze pochodzisz z Zakopanego (od niedawna obserwuje Twoj blog) a to Twoj chłop tam mieszka
    Karo

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post a jak najbardziej się zgadzam z tym, że jedne zmiany ciągną drugie zmiany w nas samych:) Gratuluje pracy oraz miłości bo aż kipisz energią i szczęściem. Pozdrawiam serdecznie
    Podkarpacie jest piękne zapraszam na wycieczke do Przemyśla!

    OdpowiedzUsuń
  9. Panno Skalska cóż za piękny włos;)
    A przepis na dietę - jakże smutny, lecz prawdziwy;)
    I muszę ale to muszę napisać - witam koleżankę rzeszowiankę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tam w ogole nie widze żeby Ci ubyło, od kiedy obserwuje Twojego bloga czyli jakoś od lata, jesteś taka szczupła

    OdpowiedzUsuń
  11. Im więcej czytam o Twoim życiu tym bardziej je lubię :)
    Fascynujesz mnie sobą i swoją postawą o tyle, że czerpię od Ciebie coś w rodzaju inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nno rzeczywiście piękny nosek *.*
    ukradeee..
    i wlosy cudowne chudzinko :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaczne od tego, ze masz piekne wlosyyyyy:) A historie mam podobna, bo schudlam jaaaaakis czas temu i ze tak powiem "przypadkiem", bo bez specjalnej diety ani zadnyzch wyrzeczen i dostaje naprawde duzo wiadomosci z pytaniami o "diete cud" :) A jesli chodzi o milosc, to moja mieszkala(bo teraz mieszkam juz z nia:) ponad 700km ode mnie, to moze ta "milosc na odleglosc" ma jakies dzialania uboczne hehe
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż boję się pomyśleć, bo będzie, jesli skończy się "na odległość" i skończą się te cudne skutki uboczne ;)

      Usuń
  14. heh :) świetny wpis! mówił Ci już kiedyś ktoś że jesteś bardzo podobna do Reese Witherspoon? yyy tzn. Reese Witherspoon jest podobna do Ciebie :)
    pozdrawiam serdecznie
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  15. Przede wszystkim dieta "cud" to najgorsza jaką można stosować. Żyjemy zgodnie z nią przez jakiś czas, potem wracamy do starych przyzwyczajen (bo ile mozna uwazac, ze jedzenie to ostatnia rzecz o jakiej sie mysli?) i przychodzi Nam zmierzyc sie z efektem jo-jo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Skąd masz te cudeńka na uszkach? ;o

    OdpowiedzUsuń
  17. Prosto i jasno, a przy tym prawdziwie. Podobnie sama piszę o diecie na swoim blogu, którego niedawno zaczęłam.

    OdpowiedzUsuń