poniedziałek, 30 stycznia 2012

Przepych po rosyjsku.


Kiedy starsza Skalska uzyskuje pozwolenie na chwilę wizażowania na młodszej, dwa razy nie trzeba jej mówić. Młoda ma tak fajną i elastyczną urodę, że patrząc na nią, można czynić pędzlami cuda. Dzisiejsza pogoda zachęciła nas do poruszenia tematu rosyjskiego przepychu. Co rok, o tej porze, pojawiają się elementy tego trendu, więc lubimy przepych, ubieramy się warstwowo, używamy rzucających się w oczy dodatków, kochamy skrajności, mieszamy jedwab z futrem, albo wełną i obowiązkowo malujemy usta na czerwono. Jeśli elementy folkloru, to tylko zza wschodniej granicy - żywy przykład poniżej. Enjoy!

(Główne kosmetyki to podkład Pierre Rene Skin Balance, czarny tusz do rzęs Maybelline NY The Colossal Volum Express Cat Eyes i niezawodna, czerwona szminka Rimmel London Alarm 170.)


Wizaż, stylizacja, modeling i zdjęcia: Skalskie.

niedziela, 29 stycznia 2012

Keep calm and...


Badania dowiodły, że szczęścia nie daje miłość, bogactwo czy władza, tylko dążenie do prawie nieosiągalnych celów: a czymże jest przeprowadzkach w miejsce, gdzie nie znam nikogo i niczego, jeśli nie tym? Przecież perspektywa spania z miśkiem na Krupówkach nie jest jakąś katastrofą (chwila zawahania i niedowierzania, że to napisałam). Zamienienie powyższych cudów, sięgających trzeciego piętra, na skórzane cuda z parteru chyba też nie byłoby trudne (druga chwila zawahania). Czas przyjąć postawę zawsze-do-przodu i stworzyć uczucie spokojnej równowagi (trzy do zera, hej!).

piątek, 27 stycznia 2012

O Skalskiej, która postanowiła zawojować Podhalem.


Jestem cała, zdrowa i zakochana. Nagle poczułam, że mijam się z powołaniem, mieszkam w całkiem nieodpowiednim miejscu i to jest ten czas, kiedy trzeba to zmienić i znów rzucić się na głęboką wodę. W wielkim skrócie śmiało można zamienić "O Wandzie, która nie chciała Niemca" na "O Skalskiej, która przez przypadek została podrobioną góralką". Był śnieg, grzane wino, dużo kwaśnicy, kapela i oświadczyny. Nie dostałam etatu Ewki Drawskiej w "Szpilkach..." ale dostałam 2/10 w kwestii trudnego, góralskiego charakteru i pyskatości (co zostało podsumowane jako naprawdę dobry wynik na początek), czerwone korale i kierpce, które stanęły w szafie między szesnastocentymetrowymi szpilkami. Nie wierzę w to, co robię i zrobię, ale co tu dużo mówić, gdyby ktoś miał do wynajęcia mieszkanie, pokój w Zakopanem lub info o takowych, biorę od ręki i godnie odwdzięczam się za informację, hej!

PS Moja wiara w ludzi powróciła - dziękuję za to, że czasami Podhale również tu zagląda! Za tydzień grzane wino dla wszystkich! ;)

sobota, 14 stycznia 2012

crazy work time + crazy winter holiday... everything is under control. ready steady go!


Wyjeżdżam na trochę. Przez nadchodzący tydzień będę upiększać świat, walcząc o kolejny stopień i kolejny zacny załącznik w moim cv. Czuję, że to będzie bardzo dobre doświadczenie, nie tylko zawodowe, co życiowe, bo przeżyć 7 dni mieszkając codziennie w innym mieszkaniu będzie nie lada dla mnie wyczynem. A jeśli mi się poszczęści i ukończę wszystko pozytywnie, 10 minut po otrzymaniu dyplomu wsiądę do pociągu i zaszyję się na jakiś czas w górach. Przez pierwszą część nie wiem czy znajdę czas na dotknięcie Internetu, przez drugą na pewno nie znajdę, więc pewnie trochę mnie tu nie będzie. Ale jak wszystko pozałatwiam, to wrócę, promis ;-) A wy sesję zaliczajcie, testy, sprawdziany, egzaminy i bawcie się dobrze na feriach zimowych, bo zima przyszła, trzeba korzystać. Enjoy! ;-)

piątek, 13 stycznia 2012

Oversize Zara, winter/spring 2012.


Póki jeszcze nie wyjechałam, mam dla Was swetry oversize z Zary. Model o rozmiarze, który pokochały w tym sezonie miliony kobiet na całym świecie, ale dla równowagi, model znienawidzony przez mężczyzn. Obecnie nie ma dla mnie bardziej wygodnych i praktycznych swetrów, a kiedy zobaczyłam dobre ceny w Zarze, nie mogłam Wam nie polecić. Wszystkie powyższe znajdziecie teraz na przecenach, prawie wszystkie od 49 - 99 złotych. Ja ostatnio kilka nabyłam, co prawda nie z Zary (choć mam ogromną ochotę na ten ostatni i chyba długo bez niego nie pożyję), ale jeden za krocie YSL, a kilka z secondhandów, które są równie fajne. Niestety nie jestem na tyle modna, żeby zestawić je z taką spódniczką, jak z lookbooka Zary. Oversize noszę najczęściej do legginsów, ponieważ godnie sprawują rolę ciepłych sukienek w te pseudo zimowe dni. Także, oversize jest dobry na wszystko i, co sprawdziłam, będzie dobry jeszcze przez co najmniej najbliższy sezon, więc marsz do sklepów, enjoy!

czwartek, 12 stycznia 2012

Houston, I have a problem.


Nastała moja ulubiona część wyjazdu, pakowanie przed. Pewnie jak zwykle zapakuję rzeczy, których nie założę ani razu, a te, w których mogłabym wystąpić docenię na miejscu, jak... zobaczę, że ich nie zabrałam. Nauczona bogatym doświadczeniem w podróżach i przeprowadzkach, wyrzuciłam wszystko z szafy i po ostatniej redukcji zostało mi tyle. Jak widać najważniejsze są grube swetry, dużo pędzli, czapka, okulary przeciwsłoneczne i koszulka Barcelony. A teraz, jak ktoś to wszystko połączy i zgadnie, gdzie się wybieram, dostanie sto punktów. Ja bym nie zgadła (co tylko świadczy o tym, że chyba znów złe rzeczy pakuję) ;-)

wtorek, 10 stycznia 2012

1 urodziny Kicz Collection!



Dziś Kicz Collection obchodzi pierwsze urodziny! Może nie powstał wtedy mój pierwszy wytwór wyobraźni, który stał się namacalny, ale na pewno była to pierwsza rzecz ometkowana logiem Kicz Collection, ometkowana dokładnie 10 stycznia 2011 roku. Jak to wszystko się zaczęło? Na pewno w życiu nie przeszło mi wtedy przez głowę, że to, co stworzę, odbije się tak pozytywnym echem, a co więcej, trafi do sklepów. Zaczęło się od zawodu miłosnego Skalskiej, dlatego patrząc tylko na plusy zaistniałych później zdarzeń, dziś robię ukłon niski w stronę pana, który wtedy łamał mi serce. Ale bla bla bla, o tym już było, kto ciekawy nos do kawy, albo w archiwum bloga ;-) Były wzloty i upadki, były kryzysy, kłótnie, rozstawianie po kątach, ale ostatecznie więcej tych pozytywnych chwil, w których wyszło spod igły kilka dobrych rzeczy, które cieszą. Co dalej? Na pewno jest plan na równie bogatą kolekcję, plan godnego następcy GardenLove, gorzej z czasem na realizację. Niech jednak będzie to chwilowa cisza przed wielką pozytywną burzą, która planowana jest na wiosnę ;-) Tymczasem czas na urodzinowy tort, kto chce kawałek, zapraszamy dziś na włości Skalskich. Enjoy!


sobota, 7 stycznia 2012

Awaryjny kok a'la Skalska, czyli fryzura sylwestrowa 2011.


Ta fryzura nie raz uratowała mi życie. Jest to chyba najszybszy kok, jaki można samemu wykonać i jak poniżej zobaczycie, można go zrobić w niecałe 2 minuty. Dziś we wpisie pokażę Wam, jak wykonać kok a'la Skalska, który nazywam kokiem awaryjnym ;-) Do wykonania tej fryzury potrzebuję mocnego lakieru do włosów, gumki, kilku kokówek, grzebienia i szczotki kokówki do wygładzania. Już brzmi banalnie, prawda?


 Zasada numer 1: jeśli przedziałek z lewej strony, a grzywka opada na prawą, kok musi być również po lewej stronie (i odwrotnie, jeśli przedziałek jest z prawej, a grzywka opada na lewą, kok musi być również z prawej stronie). Grzywka nie może opadać w kierunku koka, ponieważ będzie wszystkiego za dużo na jednej stronie. Ale to jest oczywiście tylko moja sugestia, tylko moje zdanie.
Grzebieniem robimy przedziałek i trójkątną sekcją oddzielamy grzywkę, którą podpinamy, ponieważ do niej wrócimy dopiero na samym końcu.


 Żeby fryzura jakoś wyglądała, nie była za płaska, a nasza czaszka nabrała kształtów idealnym, robimy dobry tapir na czubku i tyle głowy. Każdą sekcję tapirowaną utrwalamy lakierem i zaczesujemy do tyłu.


 Natapirowane włosy zaczesujemy na stronę, na której planujemy kok. Następnie łapiemy, jak do kucyka i przewiązujemy gumką, nie przeciągając włosów do końca.


Kiedy mamy zarys koka po związaniu włosów, bierzemy kokówki i lakier, po czym hulaj dusza z weną twórczą. Należy pamiętać o lakierze, o dużej ilości lakieru, ponieważ taka fryzura ma się trzymać całą noc.


Na koniec rozczesujemy grzywkę, zaczesujemy na bok, wygładzamy, utrwalamy lakierem i ewentualnie podpinamy z tyłu.


Ta - da - da.


Jaśniej już nie mogłam Wam tego pokazać, ale myślę, że choć trochę rozjaśniłam Wam plan działania. Dzisiejszy wpis wysyłam prosto do zielonej Irlandii, dedykując Margaret, która również urodziny ma w styczniu i w planie podobną fryzurę ;-) To jej głos zaważył nad tym, że pojawił się ten post, więc czeszcie się i cieszcie, ja wracam do przygotowywania się na wieczorny najazd kolejnych gości urodzinowych. Można urodziny świętować cały tydzień? Okazuje się, że można ;-) Enjoy!

wtorek, 3 stycznia 2012

Sylwester 2011 vs. Nowy Rok 2012.


Olaboga, olaboga... w końcu dorwałam się do zdjęć. Powyżej przed imprezą, w całej okazałości,  poniżej imprezowo. Sukienkę miałam kupioną ze dwa miesiące temu w H&M za bodajże 199,00, a włosy i makijaż zrobiłam sobie sama. Zupełnie nie wiem, jak Wam wytłumaczyć, jak to czesałam, bo byłam wkurzona i uczesałam się na szybko w 2 minuty. Filmik nie wchodzi w rachubę, bo jestem antykamerowa, może uda mi się to jakoś sfotografować, to kiedyś opiszę :) Tymczasem dziś ostatni raz zdjęcia z pożegnania roku 2011 i powitania 2012, więcej nie będę Was zamęczać, obiecuję. Enjoy! ;-)

niedziela, 1 stycznia 2012

Happy New Year! (Bday)


Rok 2011 był chyba najbardziej bogatym w doświadczenia, przygody i szaleństwa w moim życiu, dlatego nijak nie mogę powiedzieć, że był nieudany. Dostałam Kicz Collection, dostałam zieloną Irlandię i kilka bardzo fajnych spraw, miejsc, rzeczy i osób, które pozostawiam dla siebie. Powiem jeszcze – oby więcej takich dwa tysiące jedenastych!
Na nadchodzący 2012 rok życzę Wam takiej wiary w to, że chcieć to móc, jaką ja mam teraz. Dużo uśmiechu i jeszcze więcej miłości. Żeby każda, nawet najdrobniejsza czynność przybliżała Was do bycia najszczęśliwszymi i najbardziej uśmiechniętymi osobami spośród wszystkich ludzi. I powtarzając się z poprzedniego roku - nie bierzcie wszystkiego zbyt serio, nie bójcie się i bawcie się życiem ;-)

A teraz, korzystając z tego, że dziś mam urodziny, idę się bawić. Więcej zdjęć z tego szalonego weekendu wkrótce. Enjoy!