poniedziałek, 14 stycznia 2013

Must have 2013, czyli materialnie na ten rok.

Co dał mi 2012? Chyba największą rewolucję w dotychczasowym życiu. Najpierw, kiedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam zakopiańską zimę i się w niej zakochałam, dostałam pracę w Rzeszowie. Przez całe pół roku, wraz ze wspaniałymi dziewczynami, pracowałam nad wyglądem Rzeszowiaków. Miałam fajne mieszkanie, wspaniałych ludzi dookoła i było mi dobrze. A potem zamieszkałam znów w Zakopanem, znów mam swoją ukochaną zimę, choć już powoli mam jej dość, mam złośliwego, upartego i najukochańszego górala u boku, pracę, którą uwielbiam i dobre plany na ten rok. 2012 był bardzo dobrym rokiem, ale czuję, że 2013 będzie jeszcze lepszy.
Jeśli ktoś oczekiwał tu listy z moimi postanowieniami noworocznymi, bardzo obszernej listy, jaką można było ujrzeć w poprzednich latach, to dziś się trochę zawiedzie. Patrząc na to, że moje postanowienia zawsze były albo totalnie bez sensu, albo wydarte z kosmosu, w tym roku postanowiłam to zmienić - 1 stycznia, w moje urodziny, zapisałam sobie w głowie tylko jedno postanowienie. Jedno, ale szalenie trudne do spełnienia, ale poprzeczkę trzeba stawiać wysoko, prawda? Czy udało mi się spełnić powiem w najbliższego Sylwestra ;-)
A poniżej materialnie, bo coś od życia nam wszystkim się należy.

Swetry oversize, które pełnią podwójną funkcję - swetrów lub sukienek, raczej w jasnych kolorach.

 Sukienki, ale najczęściej w dwóch fasonach - pierwszym, tym ukrywającym wszystko, co się da, bez podkreślenia kształtów, najczęściej w rozmiarze oversize, oraz drugim, z rozkloszowanym dołem, czyli drugi sezon z rzędu postawię na lata 50

Buty, buty, buty... Na wiosnę bezapelacyjnie koturny, bo po przetestowaniu, są to chyba jedyne wysokie buty, których zakopiańskie chodniki nie zniszczą; całe mnóstwo balerin, niezbędnych w mojej pracy; jasne szpilki z metalowym obcasem; i uwaga, brzydkie trampki na koturnach, bo wczoraj, po przymierzeniu beżowych w jednej z sieciówek, zakochałam się.
Shopper bag, bo z roku na rok mam więcej rzeczy niezbędnych w torebce. Powoli zastępuję moją fascynację standardowym shopperem Zary, na cześć nowszego modelu, ale na który się zdecyduję, okaże się ;-)
Tatuaż - albo w tym roku, albo wcale.

No i w najbliższym czasie kupię sobie strój kąpielowy i polecę na godne wczasy, hej.

5 komentarzy:

  1. piekne są te stroje kąpielowe
    \i muszę się zaopatrzyć w czarną torebkę...

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion


    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OOoo tak!!! Ostatnie podoba mi się najbardziej:) Też chętnie wybrałabym się na jakieś wczasy, aby przetrwać zimę z dala od niej :)
    Wszystkiego dobrego w 2013:)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,

    Malko

    OdpowiedzUsuń
  3. Zycze powodezenia w spelnianiu postanowienia ;) tez zastanawiam sie nad jakims tatuazem tego roku a wiec trzymam kciuki za ciebie ( i przy okazji za siebie)
    Sukienki ala lata 50 sa mega klasyczne i kobiece, a ze strojow ktore wrzucilas cudowny jest ten bialy (z tym ze moze w innym kolorze)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne sukieneczki, napewno kupię ♥

    OdpowiedzUsuń