wtorek, 23 kwietnia 2013

Góralska parzenica (DIY).


Wisiałam na drabinie z farbkami dwa tygodnie, ale tak długo tylko dlatego, że najpierw się napaliłam, myśląc, że to przysłowiowa bułka z masłem na dwie godziny, potem zwątpiłam i odłożyłam farbki na bok, aż w końcu parapetówa zbliża się wielkimi krokami i stwierdziłam, że głupio będzie, kiedy znajomi wejdą do salonu, a tu jakaś abstrakcja na centralnej ścianie. Z racji tego, że Skalski pojechał na turne, przez co mam nieco więcej wolnego czasu, przyłożyłam rękę do sprawy i oto jest - oto parzenica u Skalskich w salonie. Docelowo pod nią stanie czarny, skórzany narożnik, którego wciąż jeszcze nie mamy, dlatego ładniejsze zdjęcia będą, kiedy tylko skompletujemy wyposażenie pokoju, hej!

PS Z racji tego, że w salonie mamy okna prawie od samego sufitu do ziemi, parzenica cieszy się ostatnio ogromnym zainteresowaniem ludzi, przechodzących chodnikiem obok naszego domu wieczorową porą ;-)

5 komentarzy: