wtorek, 4 czerwca 2013

30 Days Challenge - day 3.

dzień 3 - wpis na blogu, który może nie wszyscy obecni czytelnicy widzieli, a osobiście mam do niego sentyment

z dnia 31 maja 2011 - kiedy patrzę na te zdjęcia, uświadamiam sobie, że istnieje na tym świecie jakaś taka siła, na którą nie mamy wpływu, a która pcha nas w konkretnych kierunkach. nic nie dzieje się bez przyczyny, nie ma przypadków, jest przeznaczenie. kiedy tamtego dnia puszczałam bańki mydlane w irlandzkim H&Mie, w życiu nie przypuszczałam, że dwa lata później będę pracować w polskim oddziale tej sieciówki ;-)
  "Z dobytkiem w jednej walizce przeniosłam się do Cork City. Niech się dzieje wola nieba. 
Do zobaczenia wkrótce. Pozdrawiam, Skalska.
Gdyby ktoś zobaczył trzy walnięte baby, puszczające bańki mydlane na St Patrick's Street, to jedną z nich na bank jestem ja."


oraz drugi wpis, a właściwie bajkowe zdjęcia Barbry, z dnia 25 września 2011 - od których tak właściwie wszystko, co dobre, się zaczęło ;-)
"A wiem tylko jedno - nic nie działa jak czerwona sukienka (Fisz - Czerwona sukienka).
Sukienka i torebka: Kicz Collection"

2 komentarze:

  1. Powiem Ci że ja kiedyś miałam podobna sytuacje.Nigdy nie robiłam zakupów w h&m ale pewnego razu podczas wyprzedaży się w nim zakochałam.Kiedy go mijałam zawsze mówiłam : jeśli mam pracować to tylko w h&m:) i tak się stało że pracuje już 9 miesięcy:) ciekawy blog!Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń