środa, 7 sierpnia 2013

Elle, sierpień 2013.


Mieliście kiedyś myśli, żeby coś radykalnie zmienić w swoim życiu? Myśleliście kiedyś o tym, że pracujecie za marne pieniądze, wcale nieadekwatne do wykonywanej pracy, a ciągle nie macie oszczędności ani czasu na przyjemności? O tym, że tak naprawdę bylibyście w stanie rzucić to wszystko, ale boicie się porażki i tego, że stracicie środki do życia? Żyjemy w okrutnych czasach, gdzie pieniądz rządzi światem, dlatego dziś nieco inny wpis - pomarzymy trochę ;-)
W sierpniowym Elle, na stronie 74, znajdziecie obszerny artykuł o czterech kobietach, które umiały pokonać ten wyżej wymieniony lęk przed porażką, umiały postawić wszystko na jedną kartę, zawalczyć o szczęście i marzenia. I wygrały:


Sylwia uciekła z miasta, by hodować konie. Absolwentka akademii rolniczej, od kilku lat na Mazurach prowadzi ranczo i jest mistrzynią serowiarstwa. Zuza chciała mieć pewność, że jedzenie, które trzyma w lodówce, pochodzi z dobrego źródła. Wspólnie z mężem rozkręcili na warszawskiej Saskiej Kępie bazar, na którym producenci sprzedają bezpośrednio mieszkańcom. Sophie zaczytywała się w książkach kucharskich, teraz prowadzi firmę, która zajmuje się przygotowywaniem eko przyjęć. Marta prowadzi w Krakowie uwielbianą przez klientów restaurację wegetariańską. Zaczęły od gotowania dla rodziny, dziś zawodowo robią to, co kochają. I z tej miłości zarywają noce, bo prawdziwa pasja nigdy się nie znudzi. Nawet gdy stanie się biznesem.

Kiedy dyskutowałam o tym z moimi znajomymi dziś, uświadomili mi, że po części ja też postawiłam wszystko na jedną kartę. Po części tak - w ciągu jednego tygodnia zrezygnowałam z pracy, wypowiedziałam mieszkanie, spakowałam walizki (właściwie zmieściłam się w jedną) i wsiadłam w pociąg do Zakopanego. Dlaczego przyjechałam do miasta, w którym znajomych ludzi mogłam policzyć na palcach u jednej ręki? Nie wiem. Przyjechałam nie mając tu pracy, zamówionego pokoju, z naprawdę marną kwotą na koncie (informacja dla wszystkich, którzy myślą, że od zawsze miałam tu kolorowo). Na wstępie dostałam od ludzi do tego stopnia w kość, że dwa razy wyjeżdżałam stąd... jednak wracałam. Za trzecim razem dopięłam swego. Dziś, po prawie roku mieszkania tu, mogę powiedzieć, że udało mi się - mam fajną pracę, mam jeszcze fajniejszy dom w centrum miasta i najfajniejszego faceta na tym całym Podhalu. 
Zawsze jest jednak niedosyt... ;-) Gdzie uciekłabym, gdybym teraz miała uciekać?

Toskania. Malownicza część Włoch. Kraina oliwek, cyprysów, winorośli i wina. Może to kwestia za dużej ilości oglądniętych filmów (z czego połowa była komediami romantycznymi), bo marzę o miejscu, w którym nigdy nie byłam. Marzy mi się podróż poślubna właśnie w tamte tereny, dlatego być może tam już wkrótce tam pojadę. I patrząc na mój charakter, małe, ale bogate w tym temacie doświadczenie życiowe, i to, że zaczęłam się uczyć języka włoskiego, nie obiecuję, że wrócę ;-) Poniżej Toskania, moja odwieczna, niepoznana jeszcze miłość.


Rozmarzona wracam na ziemię ;-) Cudze chwalicie, swego nie znacie - przygotowuję dla Was post, w którym pokażę Wam fajne miejsca do odwiedzenia w Zakopanem. Zanim go jednak tu zobaczycie, uprzedzi Was post sponsorowany przez Zarę, którą przed chwilą kurier przywiózł mi w paczce ;-) Miłego dnia, hej!

9 komentarzy:

  1. Świetny post! warto mieć marzenia i je realizować :) też marzę o Toskanii :) pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też przyjechałam do Zakopanego za miłością i tak już 9 lat minęło.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że za tych kilka lat też tak powiem ;-)

      Usuń
  3. Akurat ja mam to szczęście że mieszkam w tej Taskani o której ty marzysz :)Pięknie- SI...jedzenie przepyszne- SI.....pogoda-cudowna- SI ....ale mentalność ludzi o tu to powiem NO! Język cudowny ,melodyjny dość łatwy .Ja przyjechałam pierwszy raz z wycieczką i powiedziałam sobie że ja tu wrócę więc......wróciłam do domu nakupiłam książek ,porobiłam notatki językowe kupiłam bilet i wróciłam :)
    I tak już 2 lata jestem i nie mogę się odkochać :)
    Zapraszam może i ty się zakochasz i jeszcze raz postawisz wszystko na jedną kartę :))

    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie boję się, że do takiego stopnia się zakocham, jak Ty ;-) zobaczymy, zobaczymy wkrótce ;-) pozdrawiam!

      Usuń
  4. Jesteś szczęściarą, że mieszkasz w tak cudownym miejscu. Uwielbiam góry i te widoki. Mogłabym podziwiać je godzinami... Gdybym miała postawić wszystko na jedną kartę to na pewno byłaby to przeprowadzka do Zakopanego. Miłego dnia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie dziś rozmyślałam nad radykalną zmianą swojego życia , ale decyzja jeszcze nie podjęta :) Pozdrawiam Kasiu

    OdpowiedzUsuń
  6. Góralka z krwi i kości pozdrawia serdecznie Góralkę z wyboru :D...Mam nadzieję,że tu na Naszym Podhalu spełnią się wszystkie Twoje pragnienia,i odnajdziesz prawdziwe szczęście...Ja nigdzie indziej nie wyobrażam sobie życia, jestem uzależniona od widoku Tatr codzienne rano i kocham je nad życie...
    W wolnej chwili zapraszam do mnie:)

    http://szpilkipodgiewontem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń