niedziela, 29 września 2013

New hair: Wrześniowa koloryzacja włosów - Garnier Olia 8.31, złocisty popielaty blond.


 Lato przeminęło, nadeszła jesień, czyli ciężki czas dla włosów. Zaczną się niskie temperatury, deszcze, szorstkie szaliki i czapki, pojawią się niechciane, rozdwojone końcówki, albo puszące się od wilgoci włosy. W ruch pójdą podwojone ilości masek i odżywek do włosów,a wszystko po to, żeby utrzymać swoje włosie w jak najlepszej kondycji.
Powoli zaopatrzam się w nowe maski i cuda wianki do włosów, jednak jesień najpierw witam nieco innym kolorem włosów. W poprzednim poście pokazałam Wam, jak rozróżnić i dobrać odpowiedni dla siebie odcień blondu oraz wspomniałam, że pogodzona z faktem, że złoto na włosach mi pisane, postanowiłam złoto przywrócić. Z pomocą przyszła mi nowa koloryzacja Garniera, wzbogacona różnymi olejami, i co najważniejsze dla przesuszonych rozjaśnianiem włosów, koloryzacja bez amoniaku.


Docelowym moim kolorem jest miodowy blond, jednak miałam bardzo bardzo jasny blond, potraktowany dodatkowo ostatnio rozjaśniaczami, dlatego bałam się, żeby nie uzyskać efektu koloru żółtka jajka, więc wybrałam kolor, który nie jest typowo ciepłym odcieniem, ponieważ idealnie łączy popiel i złoto, farbując włosy na bardzo naturalny odcień. A właśnie na takim odcieniu mi zależało, dlatego wybrałam odcień 8.31, złocisty popielaty blond.

Włosy przed koloryzacją: bardzo bardzo jasny blond, rozjaśniany najpierw poziomami od 10 do 12, następnie pryskany rozjaśniaczem w spray'u.

\

 Włosy po koloryzacji: włosy zapigmentowane złocisto popielatym blondem, Garnier Olia 8.31, bez przeciągania na same końce, w celu uzyskania efektu delikatnego ombre.


Opinia na temat farby: Jako posiadaczka ogromnej ilości włosów (zazwyczaj zużywam 3 opakowanie drogeryjnej farby), uznaję farbę za bardzo wydajną, ponieważ wystarczyły mi 2 opakowania. Konsystencja jest bardzo kremowa, dobrze kryje włosy i co ważne, dzięki olejom kwiatowym, bardzo fajnie pachnie.
Opinia na temat koloru: Zdaję sobie sprawę, że kolor bardzo mi się wypłucze z moich rozjaśnianych wcześniej włosów, jednak dzięki tej koloryzacji pigment we włosach został uzupełniony i nie mam już najmniejszych obaw przed położeniem w przyszłym miesiącu koloru, który mam nadzieję będzie moim docelowym ;-)

9 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak zazdroszczę Ci tych włosów...ich ilości! Żeby mieć tyle włosia musiałabym chodzić w ciąży cały czas:D.
    Kolor wyszedł świetny, ślicznie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie wyszlo ja malowalam miodowa miedzia i kolor wyszedl super teraz juz co prawda sie wyplukuje ale dalej jest super , z wlosami widze ze masz tak samo jak ja :) czupryna klakow;) i zawsze 2 lub 3 farby musze kupowac a garniera jestem mega zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś robiłam włoski tym kolorem ale po kilku myciach strasznie wybijał na złoto(przynjamniej u mnie). Robiłam włosy różnymi blondami aż w końcu fryzjerka zrobiła mi włoski farbą Vitalitis kolor popielaty bursztyn i w końcu trafiłam. Super kolor Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nice! Ja jak wiesz odchodzę od blondu. Teraz przede mną kolejne malowanie :-) I wiem, ze efekt końcowy to daleka droga, ale za chiny nie umiem sobie przypomniec, w jaki to brąz miałam inwestowac... Tzn, wiem ze odcienie zimne, ale dalej zawodzi mnie pamięc, o jakim kolorze mówiłaś :-) Z góry dzięki za odp.
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ta farba Ci zniszczyła włosy. też tak mam po bezamoniakowych wyalazkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. farbę nałożyłam tylko na odrost i trochę na długość, i na tych partiach nie zauważyłam żadnego zniszczenia po tej koloryzacji. kondycja moich końcówek to całkiem inna bajka, to kilka dobrych miesięcy mocnego rozjaśniania, ale pracuję nad nimi i jest i tak co raz lepiej ;-)

      Usuń
  6. ale piękne włosy masz !

    OdpowiedzUsuń
  7. mam pytanie
    czy ta jedna farba starczyła Ci na całą długość włosów ? :)

    OdpowiedzUsuń