wtorek, 30 lipca 2013

New in: Mango, Zara, H&M i DeeZee, czyli wyprzedaż letnia 2013.

Niektóre mam w szafie, niektóre mam w planie, ale jedno mogę śmiało powiedzieć, mieszkając w mieście bez większego dostępu do Zary i Mango - niech żyją sklepy online ;-)





H&M

Spodenki: 30 złotych (z 99,90). Sukienka: 10 złotych (z 39,90). Japonki: 10 złotych.

Bluzki: po 20 złotych.

Buty: 40 złotych (ze 129,90). Koszula: 30 złotych (z 79,90). Spodnie: 30 (ze 149,90).

Koszulka i spodenki: 40 złotych. Koszulka z koronką: 10 złotych (z 59,90). Sweter: 20 złotych (ze 129,90).

Botki: 20 złotych (ze 149,90).

Pasek: 30 złotych (z 59,90). Torebka: 20 złotych.

DeeZee 
na końcu, ale ten prezent ucieszył chyba najbardziej - nie ma nic piękniejszego na ciepłe i deszczowe dni (takie, jakich mam w Zakopanem dużo), jak gumowe meliski na koturnach. Są piękne, wygodne, cudowne w czyszczeniu (wrzucam je do wanny, polewam wodą i są jak nowe), żadna woda im nie straszna i już oswajajcie się z nimi, bo będzie ich tu na pewno dużo i często ;-)




A Wy co ciekawego powynosiliście już z wyprzedaży? Wolny, deszczowy wtorek spędzam z laptopem i kawą za kawą, więc jeśli ktoś chce się pochwalić wyprzedażowymi łupami na swoim blogu, poproszę o link w komentarzu, chętnie zerknę ;-)

niedziela, 28 lipca 2013

Novia Blanca - moje dodatki ślubne.


W ostatnim wpisie weselnym "Fryzura ślubna - kok idealny" przedstawiłam Wam, co planuję wyczesać ze swojego włosia na wesele. Powiedziałam też, że jestem przeciwnikiem welonów, dlatego nawet nie rozglądam się za takim dodatkiem, natomiast za stroikami do koka jak najbardziej. Kiedy dzień po opublikowaniu posta dostałam maila od Asi, czułam, że to kobieta, która spadła mi z nieba.
O kim mowa? ;-)


Asia i Ida, to dwie kobiety, które prowadzą atelier ślubne Novia Blanca w Warszawie, przy Placu Wilsona. W swojej ofercie mają suknie ślubne i caaaałe mnóstwo dodatków, inspirowanych stylem vintage i retro. Wszystkie suknie są szyte na miarę, a dodatki wykonywane ręcznie z dbałością o najmniejszy szczegół. Poniżej kilka moich ulubionych projektów.


Kiedy dziewczyny zaproponowały mi, że zrealizują moje zachcianki i zajmą się moimi dodatkami ślubnymi, postanowiłam zaryzykować (aczkolwiek jako osoba, która musi wszystko dotknąć zanim kupi, byłam lekko przestraszona). Po wymienieniu trzech maili, dokładnie wiedziały, co mi w głowie siedzi. Nie wiem, jak to zrobiły, bo gdy przeczytałam sobie, jak opisałam im swoje dwa wymarzone stroiki, to sama nie umiałabym tego ogarnąć i przelać na papier, a co dopiero stworzyć ;-) 
Od opisania do realizacji minęło kilka dni, a ja na bieżąco dostawałam zdjęcia na modelce ma maila, dzięki czemu mogłam wszystko kontrolować i wprowadzać poprawki. I podobno oto są! Na zdjęciach widziałam, na paczkę z moim pierwszym prezentem ślubnym, prosto z Warszawy do Zakopanego, czekam jak na szpilce ;-)
Novia Blanca - pełna profesja, anielska cierpliwość do wybrednych klientów, pełen szacun. Dziękuję!


(wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony internetowej atelier: Novia Blanca
facebook: Novia Blanca)

PS Zapraszam na facebook, gdzie bywam częściej i więcej ;-)

piątek, 26 lipca 2013

Strój dnia: Floral blazer, czyli biała marynarka w kwiaty.


Lubię konkretne wzory, które można zestawić z minimalistyczną całością. Taka też jest biała marynarka w kwiaty, którą możecie aktualnie kupić na przecenie w Reserved ze 189,99 na 99,99! A warto, bo marynarka jest naprawdę nieziemska. Pasuje do każdego minimalistycznego zestawu, a jedną propozycję serwuję Wam w dzisiejszym poście. Limonkowe spodenki dostaniecie obecnie na H&M'owej wyprzedaży, z 99,90 na 30, a jak mocniej poszukacie, to mój shopper bag, który ja kupiłam za 129,90 dorwiecie teraz za 75,00. W ogóle dziś jestem jedną wielką przeceną, ale patrząc na to, co się dzieje w sklepach, nie może być inaczej ;-) Buty dostałam od Dee Zee, premierę miały już w maju, i są aktualnie moją parą czarnych klasyków numer 1. I na dziś tyle - idę dalej delektować się moim wolnym tygodniem ;-) Miłego dnia, hej!


Marynarka: Reserved. Spodenki, koszulka, torba i okulary: H&M. Zegarek: Parfois. Buty: DeeZee.

♫ Imagine Dragons - Radioactive

piątek, 19 lipca 2013

New in: floral blazer, czyli biała marynarka w kwiatki.


Marynarka: Reserved.

Wolny piątek postanowiłam spędzić na generalnym sprzątaniu domu, przed przyjazdem Podkarpacia na Podhale, jednak pogoda była tak cudowna, że Skalski zarządził wyjście na Gubałówkę, bo by kości rozprostować i nogi opalić. Na nieszczęście dla rodzinnego budżetu, na trasie miedzy naszym domem, a ową górą, otworzono niedawno Reserved, a z racji tego, że od otwarcia nie byłam tam ani razu, postanowiłam wejść. I na pierwszym wieszaku wisiała ona - biała marynarka w kwiatki, której szukałam od dwóch tygodni i oto jest. Dobra marynarka, dobra cena, stówka mniej w portfelu, ale godna marynarka w szafie.
W roli wyjaśnienia, nasze wyjście na Gubałówkę skończyło się w Reserved, ale w zamian Skalski, zakochany w swoim nowym samochodzie chyba bardziej niż we mnie, fundnął mi wycieczkę krajoznawczą po okolicznych Kościeliskach, Chochołowach, aż po samą Słowację, gdzie Złote Bażanty i czekolady Studenckie ♥

środa, 17 lipca 2013

Strój dnia: Shine bright like a diamond, czyli spódnica z cekinów H&M w roli głównej.


Słońce wróciło do Zakopanego i chwała Panu, bo w tamtym tygodniu, w połowie lipca, doszło do tego, że chodziłam w kurtce jesiennej! Kiedy przeprowadziłam się tu, usłyszałam, że "tu zima trwa 10 miesięcy, a potem już tylko lato, lato i lato" i tak chyba jest. Ze skrajności w skrajność, a ja (przeżywszy tu już pierwszą zimę) przeglądam w lipcu kurtki zimowe.
Tymczasem dziś ciepełko, czyli zawrotne 17 stopni. Na sobie mam jedną z moich ulubionych spódnic, którą udało mi się upolować na wyprzedaży za 20 złotych zamiast 199. Kiedy jednak dziś założyłam ją po dłuższej przerwie, zobaczyłam, że wisi na mnie jak worek (wybrałam takie zdjęcia, co by najmniej to pokazały), ale takie uroki nagłego zejścia do rozmiaru 36. Pytacie masowo, co mi się dzieje, że tak chudnę, więc jeśli mam być szczera, to powiem Wam, że nic szczególnego. Po prostu dużo pracuję, dużo biegam po czteropoziomowym budynku, a krótkie przerwy nie sprzyjają obżeraniu się. Rano wypijam szklankę wody mineralnej z cytryną, właściwie piję taką wodę w każdej wolnej chwili, i gotuję, dużo gotuję, ale mając za męża trenera osobistego i trenera kulturystyki w jednym, nie da się gotować niezdrowo ;-) Kiedy mam kryzys, jem McDeal w Maku, w skład którego wchodzą dwa kurczakburgery, frytki i cola, a kryzys mam pięć razy w tygodniu ;-) Od siebie dla siebie, wieczorami, przed telewizorem, kiedy łapią mnie wyrzuty sumienia po Maku, wyginam śmiało ciało w każdym kierunku, ale nie są to jakieś szczególne ćwiczenia, żebym mogła się chwalić. I tyle, tym sposobem doszłam do rozmiaru 36, który ostatni raz miałam w klasie maturalnej. Radość z tego powodu oczywiście ogromna, narzekać nie będę ;-) Miłego dnia, hej!


Zegarek: Parfois. Cała reszta: H&M.

piątek, 12 lipca 2013

Fryzura ślubna - kok idealny.

Moim faworytem ślubnym są włosy delikatnie, naturalnie podkręcone i rozpuszczone. Żadnych welonów, trochę kwiatów lub toczków. Delikatnie, naturalnie, dziewczęco, świeżo, tak, jak na poniższych zdjęciach. I boję się spełnić to marzenie, bo z doświadczenia wiem, że każde loki na moich grubych i ciężkich włosach, niezależnie jak wylakierowane, prostują się i wyglądają po prostu nijak po dwóch godzinach. A nijak to ja nie chciałabym wyglądać w ten szczególny dzień.


Dlatego kolejną opcją, najprawdopodobną, jest gładki, wysoki kok. Nie raz stawiałam na taką fryzurę i wiem, że jest nie tyle bardzo praktyczna, co idealnie modeluje, wyciąga twarz. Do tego, choć jestem przeciwna welonowi, to patrząc na to, że kobieta zmienną jest, i gdyby mi się odwidziało, to mogę zarówno podwiesić sobie pod nim welon, jak i wpiąć zamiast niego moje kochane kwiatki, jak na zdjęciu poniżej. To jest mój pierwszy kok z trzech, które będę testować na próbnym czesaniu.


Drugim kokiem jest gładki kok, ale niski. Kiedy już na 100% zrezygnuję z welonu, albo kiedy u fryzjera stwierdzę, że poprzedni kok, to jednak nie jest to, spróbuję ten poniższy. Rozpatruję jeszcze w wersji asymetrycznej, na jednym boku, jednak najpierw stawiam na klasyk z tyłu głowy.


Kiedy już wszystko mnie zawiedzie, na pewno postawię na pewniaka - uczesałam takich koków kilka i każda z panien młodych stawiała mi po weselu flaszkę za dobry wybór. O czym mowa? O totalnym nieładzie uformowanym w niski kok z tyłu głowy. Wbrew pozorom wcale nie jest to łatwy kok i jednym za dużo pryśnięciem lakieru można wszystko spieprzyć, jednak dobry efekt odwala równie dobrą robotę.


Te trzy koki będę testować i przyznam szczerze, że już na samą myśl o tym dostaję szału. Nie ufam fryzjerom, boję się fryzjerów (tak, wiem, że sama jestem fryzjerem) i w poranek ślubny albo wypiję wiadro melisy, albo flaszkę cytrynówki, zanim pojadę do mistrza czy mistrzyni fachu.

PS Szukam fajnych dodatków do włosów, typu toczków czy kwiatów, ewentualnie nietypowych welonów - gdyby ktoś podesłał mi link w komentarzu, Bóg mu niech w dzieciach wynagrodzi.

PS2 Gdyby ktoś znał jakiś super sposób na pozbycie się nerwów przedślubnych, za komentarz niech Bóg mu niech w dzieciach wynagrodzi podwójnie ;-)

niedziela, 7 lipca 2013

Strój dnia: H&M, you're right. Yellow is not my colour, definitely.

Now I'm rising from the crowd
Rising up toward you
Filled with all the strength I've found
There's nothing I can't do



Nienawidzę żółtego koloru. Mam taki typ urody, taki odcień skóry, że właściwie jest to jedyny kolor, z którym nie umiem współpracować. Dlaczego więc mam dziś na sobie bluzkę w najbardziej intensywnym kolorze żółtego, jaki tylko można spotkać? Bo w życiu jeszcze żadna bluzka tak mojej nienawiści do tego koloru nie oddawała ;-)


Zegarek: Parfois. Bluzka, spodnie, torba, okulary i koturny (czyli cała reszta): H&M.