sobota, 30 listopada 2013

My wedding: Idealny garnitur dla Pana Młodego.


Wpis zacznę nietypowo, ale od nakreślenia stroju Pana Młodego, na który jestem uczulona (chwała Panu, że Skalski też), którego nie wyobrażam sobie na moim Panu Młodym. Poniższe zdjęcie idealnie oddaje to, co chcę pokazać (aczkolwiek podkreślam, że jest to wyłącznie moje zdanie i mój gust):

Czego Skalski chciał uniknąć:
- lśniących, satynowych materiałów, które "świecą się jak psu jajca"
- kamizelek gładkich, kamizelek wytłaczanych w barokowe wzory, w ogóle kamizelek
- prążków, w ogóle żadnych podejrzanych printów
- grubych krawatów

Czego Skalski szukał:
- matowego, czarnego lub granatowego garnituru
- alternatywy dla grubych krawatów


 W życiu nie przypuszczałam, że szukanie dobrego garnituru będzie takim horrorem. Zawsze wydawało mi się, że wszystkie garnitury są takie same, wchodzi się do sklepu, ściąga z wieszaka i jest - nic bardziej mylnego. W 95% sklepów nie mieli w ogóle garnituru na pana o wzroście dwóch metrów, w pozostałych były tylko w prążki ze średniowiecza, w których Skalski wyglądał jak... ze średniowiecza. Miałam niezły ubaw, kiedy panie ekspedientki gimnastykowały się, żeby założyć na niego rozmiar przeznaczony na wzrost 194 cm, a kiedy już się wcisnął, rękawy miał do łokcia ;-) Po wielkich poszukiwaniach w końcu Skalski zakupił godny garnitur, co zobaczycie na końcu dzisiejszego wpisu, najpierw jednak nakreślę Wam najnowsze trendy w tym temacie.

Na pierwszy ogień postawiliśmy garnitur w kolorze ciemnego granatu, który wydawał nam się bardzo elegancki, nietypowy, a że ten kolor jest aktualnie "number one", do dyspozycji mieliśmy całą gamę odcieni (jak wiadomo, dużo mniejszą gamę rozmiarów). Właściwie na ten kolor byliśmy zdecydowani, dopóki... Skalski go nie założył ;-) Czar prysł i wiedzieliśmy, że lepszym wyborem będzie czarny klasyk. (Aczkolwiek wciąż uważam, że ten kolor jest przepiękny, zdecydowanie dedykowany szczupłym, smukłym panom.)



Drugim trendem, drugim fasonem królującym w nadchodzących sezonach, jest czarny klasyczny garnitur z błyszczącymi lamówkami lub wykończeniami. Jest bardzo elegancki i ciekawy, i jeśli tylko byłby rozmiar na Skalskiego w sklepie, w którym go znaleźliśmy, zapewne dziś wisiałby u nas w domu. Jak się domyślacie, rozmiaru nie było, zaproponowali nam szycie na miarę, z czym woleliśmy się powstrzymać. Poniżej kilka takich garniturów:


Po odwiedzeniu naprawdę dużej ilości sklepów, w równie dużej ilości miast, po przymierzeniu garniturów zarówno Vistuli, Hugo Bossa, Armaniego oraz też firm, których nazwa nic Wam nie powie, trafiliśmy do ostatniego sklepu, który odwiedziliśmy, gdzie nie przywitano nas w progu wiadomością, że nie mają takich rozmiarów, a zaproponowano nam kilka naprawdę dobrych garniturów. Wiara powróciła, Skalski wyszedł nie tylko z garniturem, ale ubrany od stóp do głów, od garnituru, po spinki w mankietach. I wybrał klasyczny mat, klasyczną muszkę, klasyczne srebro i wygląda jak milion dolarów! Kiedy go zobaczyłam, jak wyszedł z przymierzalni, zakochałam się w nim od nowa ;-)
Poniżej namiastka, w całej okazałości zobaczycie już wkrótce.



PS Dziś Andrzejki - dziś pijemy za zdrowie Skalskego, hej! ;-)

czwartek, 21 listopada 2013

MY HOME: DIY - Ocieplacze na kubki, czyli kubki w swetrach.


Czy może być coś lepszego w mroźne wieczory niż kubek ciepłej, owocowej herbaty? 
Dzisiaj mam dla Was bardzo szybki projekt, który rozgrzeje te zimne, co raz dłuższe wieczory ;-)


DIY: 
Do uzyskania efektu końcowego potrzebowałam: 4 kubki (moje to klasyki z Ikea za 1,99/sztuka), stary, niepotrzebny i spisany na straty sweter oraz sznurek lub to, czym chcecie ozdobić kubek.


Opisywanie, jak to zrobiłam, jest chyba zbędne, ponieważ widać, że odcięłam końcówki rękawów (można po prostu wyciąć pasek i zszyć, jednak ta część jest po prostu gotowcem), wycięłam dziurę na ucho kubka, przeszyłam luźno dookoła sznurkiem, który na końcu ścisnęłam i zawiązałam w kokardki. Filozofia roku ;-)


 Enjoy!

Zapraszam na facebook, gdzie bywam częściej:
https://www.facebook.com/pages/Kasia-Skalska/270029519700669

PS Od jutra leniuchuję - jadę wykorzystać resztki mojego tegorocznego urlopu. Do zobaczenia za tydzień, hej!

środa, 20 listopada 2013

MY HOME: DIY - Świąteczna prasa, świąteczne inspiracje.


 Lawina pytań po ostatnich postach z domowymi DIY spowodowała, że powstał dzisiejszy, szybki post. Głównym pytaniem było, skąd czerpię inspiracje - uwielbiam ogólnodostępną prasę, która aż kipi od pomysłów, pięknych zdjęć i wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Na zdjęciu powyżej macie prasę, która pomaga mi w tegorocznych, przedświątecznych przygotowaniach - w tym roku, moim faworytem jest "Sielskie życie", z którego pochodzi większość zdjęć z dzisiejszego wpisu. Na kolejnych miejscach stawiam "Moje mieszkanie", "Werandę" i "Elle Decor", jednak ostatnią pozycję najczęściej czytam internetowo ;-)


 Nie macie pomysłu na stolik do salonu? ;-)


Moje świąteczne inspiracje:


Enjoy!

wtorek, 19 listopada 2013

New hair: Listopadowa koloryzacja włosów - Garnier Olia 8.31 + 7.0 oraz L`Oreal Paris Wild Ombre numer 4.

Mieszanka tego miesiąca:


PRZED:
Ostatnio nakładanym kolorem był Garnier Olia 8.31 złocisty popielaty blond, którym pigmentowałam odrost i długość, po kilkakrotnych rozjaśnianiach rozjaśniaczem. Farba specjalnie nie była przeciągana na końce, ponieważ dobrze czuję się w ombre. O całej koloryzacji możecie przeczytać tu: Wrześniowa koloryzacja włosów - Garnier Olia 8.31, złocisty popielaty blond.
Jak zakładałam poprzednio, kolor bardzo wypłukał się z rozjaśnianej części, pozostawiając mi dużo ciemniejszy odrost naturalny, zafarbowany ostatnio odrost, który nabrał rudej mocy, jaśniejszą długość i jeszcze jaśniejsze końce - dwa posty wcześniej zachwycaliście się moimi włosami...


... jednak przy bliższym przyglądnięciu się, był to po prostu istny cyrk na głowie ;-)




KOLORYZACJA:
Na nasadę i długość wybrałam mieszankę Garnier Olia - ponownie 8.31 złocisty popielaty blond, bo podoba mi się odcień, oraz 7.0 ciemny blond, żeby trochę przyciemnić.


W tym miesiącu dostałam do przetestowania produkt L`Oreal Paris Wild Ombre - odcień numer 4, który będę nakładać na końce. 


PO:


MOJA OPINIA:
Moja opinia na temat L`Oreal Paris Wild Ombre no4:
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale ten preparat to nic innego, jak rozjaśniacz ;-) L`Oreal użył dobrego chwytu marketingowego, dając pięknie obrobione w photoshopie ombre na okładkę, fajną szczotkę do nakładania farby do pudełka i zażyczył sobie tak naprawdę 35 złotych za preparat, który kupicie w innym pudełku za 6 złotych ;-) Nie widzę w nim żadnej rewelacji, choć rozjaśnienie wyszło mi bardzo fajne, ale włosy miałam tak jasne, że zapewne każdym innym rozjaśniaczem uzyskałabym to samo. Dostałam 3 pudełka, więc zapewne jeszcze je wykorzystam, ale gdybym miała sama wybrać ten produkt, to za taką cenę nie ściągnęłabym go ze sklepowej półki. Sorry, L`Oreal ;-)

Moja opinia na temat farby Garnier Olia:
Właściwie tą mieszanką uzyskałam swój naturalny kolor włosów! Możecie być pewni, że skoro użyłam tej samej farby dwa razy pod rząd, to naprawdę polecam - bardzo dobra i wydajna konsystencja, dobry zapach i dobry kolor - czego chcieć więcej? ;-)



Pomimo mniej lub bardziej przychylnych opinii na temat dzisiejszych preparatów, których używałam, jestem bardzo zadowolona z moich nowych włosów - do usłyszenia w tym temacie za miesiąc ;-)

niedziela, 17 listopada 2013

MY HOME: DIY - Białe, salonowe drzewko ozdobne - alternatywa dla kwiatów w wazonie.

Lubię mieć w salonie na stole kwiaty - przerobiłam już storczyki, róże w różnych kolorach, stokrotki, lawendę... Kobieta zmienną jest, dlatego potrzebowałam czegoś nowego ;-) Dzisiejszy projekt DIY to dobra alternatywa dla wszystkich kwiatów wazonowych i dość efektowna ozdoba, a skoro zachwycają się nią wszyscy, którzy nas odwiedzają, postanowiłam podzielić się pomysłem z Wami ;-)


DIY:
Do wykonania kulek potrzebowałam papieru śniadaniowego i sznurka.


 Osobiście do każdej kulki użyłam 3 kartek papieru, który najpierw złożyłam w harmonijkę o szerokości około 1,5 cm. Następnie przewiązałam sznurkiem i przycięłam końce w szpic, jak na pierwszym zdjęciu. Następnie rozłożyłam harmonijkę i porozkładałam papier na wszystkie strony, tworząc kulkę.


Moje drzewo to nic innego jak gałąź żywopłotu, umieszczona w przezroczystym wazonie, wypełnionym solą.


Dla ciekawości powiem, że to jest chyba jeden z najtańszych. a zarazem najbardziej efektownych projektów DIY HOME, jakie zrobiłam: papier śniadaniowy - 2 złote, sól - 2 złote, sznurek i wazon na pewno każdy ma w domu, a żywopłotu jeśli ktoś nie ma, to jakiś krzak na pewno rośnie w okolicy ;-)




PS Empik przybył do Zakopanego - jedni narzekają na jego wielkość, ja wyniosłam z niego cała torbę dobrej prasy dla maniaków urządzania domów po swojemu, dlatego spodziewać się tu tego dużo ;-) Enjoy!