poniedziałek, 10 lutego 2014

Moja nowa, "przedślubna" dieta - początki.


Większej tajemnicy nie ma - kiedy mam lepszy czas i jazdę na jakąś nową dietę cud - ważę 53 kilo, jeśli natomiast mam smaki na ulubioną pizzę z Adamo - bez problemu umiem osiągnąć 65 kilo. I to jest takie stałe moje wahanie, jak zwany efekt jojo, efekt wiecznych diet cudów, na których jestem od 6 lat, przy wzroście 165 cm . Okrutna sprawa, ale prawdziwa ;-)

 
Przygotowania do ślubu sprawiły, że postanowiłam coś zmienić w tych moich złych nawykach, jednak tym razem postanowiłam poradzić się eksperta. Po rozmowie i analizie zawartości mojej lodówki, dowiedziałam się, że jedną z nielicznych zdrowych rzeczy u mnie jest... woda mineralna ;-) (okrutny, prawdziwy cios numer 2). Moją dietę, a właściwie słowo "przedślubna" łapię w cudzysłów dlatego, ponieważ nie ma mi tylko służyć, żebym dobrze wyglądała w sukni ślubnej, ale żebym nabrała dobrych nawyków żywieniowych i z żadnymi wahaniami nie miała więcej problemu.



Moje złe przyzwyczajenia: 
- nieregularne posiłki: potrafię zjeść śniadanie, pójść do pracy i zjeść następny posiłek o 20, i co gorsze - bardzo często mi się to zdarza.
- zbyt duża ilość węglowodanów w jadłospisie: uwielbiam pieczywo, pieczywo i jeszcze raz pieczywo. do tego makarony pod każdą postacią i wspólne posiłki z narzeczonym, który jest wielki, dużo czasu spędza na siłowni, bawi się w kulturystę - posiłki z ogromną ilością ryżu i kurczaka. właściwie to taki pomysł na kurczaka z ryżem na 365 dni w roku.
- słabość do jedzenia na mieście: po części mogłabym zamówić sałatkę, zupę czy inne zdrowe danie, ale... jak dotąd chyba nie zamówiłam.
- mała ilość warzyw w jadłospisie.
(właściwie, to złych przyzwyczajeń była cała lista, ale te akurat zakodowały mi się w pamięci.)

Moje dobre przyzwyczajenia:
- piję bardzo dużo wody mineralnej.
- moja praca zmusza mnie do ciągłego ruchu.
- nie lubię słodkich rzeczy, z wyjątkiem jakiegoś dobrego ciasta raz na ruski rok.
(lista moich dobrych przyzwyczajeń oczywiście była o wiele uboższa od tej ze złymi, dlatego nie pamiętam, żeby coś dobrego jeszcze w niej było.)

Po analizie, płaczu i zgrzytaniu zębów, na lodówce zawisł plan działania, a w mojej kuchni pojawił się asortyment z poniższego zdjęcia - pamiętam, że stwierdziłam wtedy, że wesela nie będzie, bo umrę wcześniej z głodu :D Wtedy też nie byłam do końca uprzedzona do warzyw, jednak nie miałam konkretnych pomysłów na żadne danie z nich, prócz sałatek, które zawsze kojarzyły mi się z dietami.


Kiedy zaczynałam pracę z nowym jadłospisem, nie byłam zachwycona perspektywą tworzenia czegokolwiek dobrego z praktycznie samych warzyw. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że tego było mi trzeba - nauczyłam się gotować zdrowo, smacznie i sycąco, na produktach, których wcześniej próżno było szukać w mojej kuchni. Jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, podeślę Wam tu kilka naprawdę fajnych przepisów - pierwszy, z moją ulubioną w całym jadłospisie sałatką z brokułów i łososia lub grillowanego kurczaka, zaserwuję Wam już w kolejnym poście. Enjoy!

6 komentarzy:

  1. na to wychodzi,że ja nie mam żadnych dobrych nawyków ;c ale czas to zmienić ,bo mój żołądek się tego domaga;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia.Ja też zmieniam nawyki żywieniowe.Już półtora dnia nie jem słodkiego:-D

    OdpowiedzUsuń
  3. czekamy na przepisy! :) niestety też nie mam dobrych nawyków, warzywa kojarzą mi się z czymś czym nie można sie najeść, ale w rzeczywistości pewnie tak nie jest, da się na pewno przygotować sycące zdrowe potrawy z warzyw i innych zdrowych składników:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, no nie wierze, ze masz takie same wahania wagi jak ja! Jej, akurat osiagnelam te 65 i tez powinnam przedslubna diete zaczac! Swoja droga wczoraj dzieki Tobie trafilam na pizze do Adamo:-) jakby co sluze pizzowa rekomendacja w Krk w podziece:-) joanka

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo też mam tyle samo wzrostu...to przy naszym wzroście można ważyć 53kg? ja zwykle ważę 59-60 a jak ważyłam 55 to wyglądałam już nie szczupło a chudo, a gdzie tu jeszcze 2 kg poniżej tej wagi?:D co do nawyków żywieniowych: ostatnio u mnie na obiad (prawie) non stop warzywa na patelnię- na zmianę, mieszanka włoska i grecka z biedry, ryż brązowy i grillowana pierś z kurczaka- pycha! polecam i trzymam kciuki za Twoje zdrowe odżywianie

    OdpowiedzUsuń