poniedziałek, 10 marca 2014

MY HOME: Audrey Hepburn - z kalendarza w antyramę. (DIY, part I)


Pomysłów na śnieżnobiałą ścianę w naszym salonie było milion, jednak od roku w nim mieszkamy i... dalej jest pusta ;-) Docelowo zgodni byliśmy w tym, że zawisną tam duże zdjęcia - miały być Tatry, miały być nasze zdjęcia, właściwie to co tam już nie miało być. Cudownej panoramy naszych gór jeszcze nie znaleźliśmy (co nie zmienia faktu, że kiedyś się tu nie pojawi), nasze zdjęcia są "poszarpane", jak to podsumowali znajomi, dlatego kiedy ostatnio trafiłam na kalendarz z klasycznymi zdjęciami Audrey Hepburn, stwierdziłam, że to jest strzał w dziesiątkę! Co bardziej pasuje do minimalistycznego, białego salonu, niż boska Audrey w wersji b&w?
Ciekawostką niech będzie to, że obecnie mamy marzec, kalendarze są przecenione na grosze, a ja swój kupiłam w Empiku, za złotówkę! W oryginale kosztował 69,99, potem został przeceniony na 19,90, a ja kupiłam w specjalnej promocji 8 marca, z okazji Dnia Kobiet :-) 
Zdjęcia są duże, bajkowe, część już umieściłam w antyramach i lada dzień zawisną na ścianie. Dobry efekt za grosze, wkrótce tu zobaczycie. Enjoy! ;-)

1 komentarz: