piątek, 31 stycznia 2014

Moje ulubione książki kucharskie i przepis na galaretkę z szampana z malinami.



1. "Makarony i sosy" to książka, w której zgromadzono prawie 50 przepisów rodem ze słonecznej Italii. Można w niej znaleźć zarówno najbardziej znane i lubiane na całym świecie dania, ale także takie połączenia smaków, na które sami byście nie wpadli.
Moje ulubione dania: Penne z brokułami i boczkiem oraz z oscypkiem i szparagami.
2."Filety rybne" - wiele osób nie lubi przyrządzać ryb, bo choć są smaczne i zdrowe, przygotowywanie ich zajmuje dość dużo czasu. W książce tej znajduje się 100 przepisów na filety smażone, pieczone, duszone oraz gotowane.
Moje ulubione danie: Pikantna ryba pieczona w czerwonym sosie.


3. "Gotuj i chudnij" - jak same autorki piszą, książka ta to najsmaczniejszy sposób na zrzucenie jednego rozmiaru. Umiejętnie rozpisują kalorię przy każdym przepisie, pokazując, czym można dane składniki zastępować. I choć taki tytuł większości kojarzy się z przysłowiowym jedzeniem trawy, zapewniam, że o żadnej trawie nie ma tam ani słowa.
Moje ulubione dania: Sałatka z wędzonego pstrąga i buraków, pikantna zupa pomidorowa z chili i bazylią, a także zdrowy kebab libański z kurczaka.


4. "Nigella gryzie" - książka idealna dla pasjonatów kuchennych poszukiwań. Prosto, domowo i międzynarodowo. Połączenie zmysłowości i praktyczności.
Moje ulubione dania: Łopatka wieprzowa z kremową zapiekanką z ziemniaków oraz grillowany ser halumi z chili.


5. I tu największe zaskoczenie roku! "Smaki marzeń" Beaty Śniechowskiej, zwyciężczyni drugiego sezony naszego mastrchefa. A dlaczego zaskoczenie? Ponieważ jestem ogromną fanką tego programu, a jeśli mam być szczera, delikatnie powiem, że wielką fanką Beaty nie byłam ;-) I tu nagle pod choinką znalazłam poniższą książkę, której sama zapewne nie kupiłabym sobie wcześniej. I to byłby błąd! W życiu nie widziałam jaśniej przekazanych przepisów na kuchnię staropolską z nutką nowoczesności. Aktualnie ugotowałam już połowę potraw z tej książki i jestem zachwycona. Zresztą, nie tylko ja ;-)
Moje ulubione dania: Kurczak marynowany w jogurcie z koprem włoskim i pomidorami, kurczak pieczony z masłem i galaretka prosecco z malinami (na którą przepis na dole wpisu).


A teraz czas na obiecany przepis:
 przepis na galaretkę prosecco z malinami,
którą oczarujecie każdego, odwiedzającego Was gościa ;-)


Składniki dla 6 osób:
20 g żelatyny
100 ml zimnej wody
120 g świeżych malin
750 ml gazowanego prosecco (lub wina musującego)
200 ml śmietanki 36%

Sposób przyrządzania:
żelatynę namaczamy w zimnej wodzie przez około 10 minut, następnie wstawiamy na kąpiel wodną  i mieszamy tak długo, aż się całkowicie rozpuści,
wino przelewamy do miski, dodajemy żelatynę i mieszamy,
do kieliszków wrzucamy maliny, zalewamy winem z żelatyną i wstawiamy do lodówki na 3 godziny,
mikserem ubijamy śmietanę na sztywno i dekorujemy nią galaretkę.

Ta-da!


Enjoy!

środa, 29 stycznia 2014

Keep calm and happy birthday!


Nie policzę, ile lat siedziałyśmy w jednej ławce w szkole, ani ile razem przeżyłyśmy przygód i przypałów w życiu. Doti na pewno policzyłaby, bo zawsze liczyła lepiej niż ja ;-) Od dziś obie jesteśmy pięknymi, młodymi i bogatymi dwudziestkami piątkami - zdrówko, hej!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

MY HOME: Projekt kuchnia - kolorowe słoiki z makaronami (DIY).

Mieliście kiedyś tak, że stanęliście w drzwiach kuchni, popatrzyliście na idealnie wysprzątane i dopracowane pomieszczenie, a tu nagle... czegoś brakowało? :-) Ja mam tak średnio raz w tygodniu, dlatego ciągle coś zmieniam, przemeblowuję, czy tworzę coś z niczego, co znacznie odmienia wygląd pomieszczenia. Stąd też po pozbyciu się świątecznych ozdób, do salonu wróciło drzewko (wpis - "DIY - Białe, salonowe drzewko ozdobne - alternatywa dla kwiatów w wazonie.") i świeczki (wpis - "DIY - Nowe życie starych świeczników | Candle Holders."), a ja przeniosłam się do kuchni.

Dzisiaj pokażę Wam, jak przy wykorzystaniu tego, co na pewno macie w kuchni, możecie zrobić sobie fajną i funkcjonalną ozdobę.

DIY:
słoik, makarony i kasze (im więcej rodzajów, tym lepiej)


Uwierzcie, że dzięki takim słoikom, kuchnia nie tylko wygląda ciekawiej, ale faceci od razu tracą wymówkę przed gotowaniem, że nie wiedzą, co gdzie jest ;-) Enjoy!

niedziela, 26 stycznia 2014

My wedding: Piosenka na pierwszy taniec - Houston, mamy problem.

Z wielkim szacunkiem dla wszystkich anglojęzycznych piosenek, z jeszcze większym szacunkiem dla Anny Jantar i jej "Przetańczyć z Tobą chcę całą noc", dla "Wielkiej miłości" pana Krajewskiego czy szlagieru ostatnich lat, "Zabiorę Cię". Zauważyliście już, że u mnie musi być zawsze coś innego, niż u wszystkich? ;-)


Zanim przesłuchacie moje dwa typy piosenek na mój pierwszy taniec, musicie dowiedzieć się, skąd ten wybór, bo w przeciwnym razie skrzynka zablokuje mi się od komentarzy typu "jesteś szurnięta z tymi piosenkami"/"te piosenki w ogóle nie mają sensu"/"najlepiej windą do nieba se weź" ;-)
 Ale od początku. U nas nigdy nie wchodziły w grę szkoły tańca czy układy choreograficzne. To musi być spontan - ja uwielbiam tańczyć, a Skalski też lubi, tylko... nie kiedy ma się przysłowiowo gibnąć dwa na jeden na oczach stu pięćdziesięciu ludzi ;-) Właściwie to tak panicznie boi się pierwszego tańca, jak ja przysięgi w kościele ;-) Potrzebowaliśmy piosenki nie za długiej, takiej, która zaciekawi wszystkich bardziej niż my na parkiecie i odpowiedniej do całego klimatu wesela. I stąd też poniższe dwie piosenki. 
No ale, są dwie, i ilu mamy znajomych, tyle argumentów albo za jedną, albo za drugą. Jeśli ktoś znajdzie chwilę czasu i zechce mu się przesłuchać moje dwa hity weselne, i zostawić w komentarzu numerek 1 albo 2, będę wdzięczna ;-)


PS A jeśli komuś nie chce się słuchać moich piosenek, poniżej zamieszczam link z filmikiem ślubnym, na który ostatnio trafiłam i jest, że tak powiem bardzo bliski temu, co wydarzy się już wkrótce w Zakopanem ;-) Filmik mistrz, polecam!

piątek, 24 stycznia 2014

New in: Nowości w szafie, styczeń 2014 - biel, pastele, czerń i złoto.

Dziś rano odkryłam, że już bardzo dawno nie było żadnego wpisu, który wybiłby się ponad te z projektami DIY, czy tematyką ślubną, dlatego dziś przedstawię Wam nowości w mojej szafie. Kto śledzi mojego facebooka, ten wie, że pozbyłam się większości zawartości szafy, a na jej miejsce wjechały nowości, w dość stonowanych kolorach - pastelach, od złamanej bieli po delikatne szarości, klasyczną czerń i jak zawsze u mnie - dużo złota. Do Zakopanego zawitała w końcu zima, dlatego jak nie jestem fanką swetrów, w szafie pojawiła mi się dość pokaźna, jak na mnie, kolekcja. Wyprzedaże hulają dookoła, dlatego ciekawostką niech będzie to, że za żadną z poniższych rzeczy nie zapłaciłam więcej niż 50 złotych ;-)


Sweter (od góry): Chicnova.com, H&M, H&M, Zara, secondhand, Zara i Zara.


Buty: Stradivarius. | Okulary: Reserved i H&M. | Paski: H&M.


Szaliki: H&M.



Torebki: H&M.


Naszyjniki: H&M, Choies.com, Zara. | Kolczyki: H&M.


H&M!


Enjoy!

środa, 22 stycznia 2014

My wedding: Motyw szyszki na weselu, czyli moje winietki na stoły - część I.


Częścią pierwszą jest oczywiście przedstawienie pomysłu, ponieważ aktualnie robię sto tysięcy rzeczy na raz, dlatego jestem w trakcie spisywania gości w odpowiedniej czcionce, co zobaczycie w części drugiej, jak już uda mi się to skończyć. Uprzedzając komentarze, nie mam zamiaru serwować gościom krzywych kartek z ręcznie wypisanym nazwiskiem, jakie możecie zobaczyć w dzisiejszym wpisie ;-)
O winietkach, a właściwie pomysłach na nie, pisałam już tu: Pomysł na samodzielnie wykonane winietki weselne DIY, teraz przyszedł czas na moje szyszkowe DIY. Koszyk szyszek został mi z okresu przedświątecznego, w którym doklejałam i dodawałam je chyba do każdej bożonarodzeniowej ozdoby. I dobrze, że zostały, bo dzięki temu, kiedy zobaczyłam właśnie taką inspirację weselną, stwierdziłam, że muszę takie mieć ;-)

DIY:


Jak już wspomniałam na początku, jeszcze zobaczycie przed weselem gotowe etykiety, tymczasem poniżej serwuję Wam weselne pomysły, oczywiście z szyszką w roli głównej:


Dobra szyszka nie jest zła, prawda? Enjoy! ;-)