poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Strój dnia: Think pink, czyli różowa koszula na dobre rozpoczęcie tygodnia.


 Wczoraj narzekałam i przedstawiłam Wam, jaka paskudna jesień zawitała do Zakopanego, dziś zdjęcia w pełnym słońcu - tak, ja też tego nie ogarniam :-) Jednak na zdjęciach widać, że nie mam nic przeciwko takiej pogodzie na rozpoczęcie tygodnia.
Dziś w roli głównej koszula wiązana pod szyją, w kolorze pudrowego różu, w połączeniu z rurkami, które okrutnie podwinęłam, jednak w pewnym momencie zrobiło mi się tak ciepło, że myślałam, że zwariuję ;-) Taka pięknista i różowa życzę Wam pięknego dnia - enjoy!
 

Koszula: Kicz-Ciuch. Spodnie: H&M Mama. Torebka: Stylowe Buty
Buty: dzika wyprzedaż na allegro ;-)

wtorek, 19 sierpnia 2014

My wedding: Mój plener ślubny - Nosal & Cafe Tygodnik Podhalański, Zakopane 2014, hej!

Jak już wcześniej wspominałam, mam to szczęście, że mieszkamy w miejscu, gdzie scenerii do zdjęć plenerowych jest mnóstwo - mieliśmy dwie wytyczne: 1) żeby jakaś góra była na zdjęciu, bo wiadomo, trochę głupio mieszkać i brać ślub w Zakopanem i nie mieć takich zdjęć :P, 2) byłoby super, gdybyśmy zrobili sobie zdjęcie w Cafe Tygodnik Podhalański, gdzie poznaliśmy się. I stało się, mamy to!

Wytyczna numer 1: chcemy górę na zdjęciu!
Padło na Nosal, bo widoki z niego są malownicze, a do tego jest to góra dość bezpieczna, żeby ciężarna wygrzebała się na nią i chwilę poskakała po skałach ;-)

Najpierw było tak:


Potem doszły szpilki:


 Potem było już ładnie ;-)


Potem było trochę wyżej:


I co raz piękniej ;-)


Po 5 godzinach padliśmy:


I zeszliśmy do Cafe Tygodnik Podhalański ugasić pragnienie ;-)


Zdjęcia z pleneru, jak i ze ślubu i wesela (wpis: Historia pewnego podhalańskiego wesela, czyli fotorelacja z mojego wesela.) zrobił nam Krystian Morawetz, za co dozgonnie będę go polecać, więc jeśli ktoś chce kontakt, walić do mnie śmiało, hej!

KONIEC ;-)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Strój dnia: Totalny, ciążowy luz, czyli materiałowe spodnie w roli głównej.


Dzisiejszy zestaw specjalnie dla tych osób, które proszą o post "ABC ciążowej szafy". Moje drogie, tak, jak wyglądam powyżej, tak wyglądam ostatnio najczęściej ;-) Po raz pierwszy w życiu nie narzekam na to, że w lecie temperatura w Zakopanem bardzo rzadko przekracza 25 stopni, bo z tego, co wiem, chyba w całej Polsce, prócz Podhala, panują ogromne upały, co za wesołe dla ciężarnych na pewno nie jest. Ja, jak widać, najczęściej wybieram luźne, materiałowe spodnie, których w szafie mam co najmniej 5 par w różnych kolorach. Co do "ABC ciążowej szafy", to za dużo do polecania nie mam. Posłuchałam Waszych rad jakiś czas temu i w mojej szafie, z rzeczy stricte ciążowych mam tylko dwie pary spodni rurek z bawełnianym pasem na brzuch. Cała reszta nie zmieniła mi się, być może przez to, że lubię taki luźny, oversize'owy styl, co mi teraz wiele ułatwia ;-) W połączeniu luźnych spodni, luźnego topu, wygodnych butów i pojemnej torby, można mnie aktualnie spotkać najczęściej - no bo nie oszukujmy się, w czym będzie mi wygodniej ;-) Enjoy!

piątek, 8 sierpnia 2014

DIY: 13 moich projektów DIY - głosowanie.

Przez pewien portal, z którym będę wkrótce współpracować, zostałam poproszona o wytypowanie 10 swoich "najbardziej udanych" projektów DIY. Ja pytam: jak, ja sama, mogę obiektywnie wytypować swoje projekty? Pomożecie? ;-)

Poniżej przedstawiam moją trzynastkę, bo trzynastka zawsze przynosi mi szczęście. Pozostałe projekty w linku na samym dole wpisu. Za każdy komentarz ze wskazaniem Waszego faworyta, stokroć dzięki ;-)

- chyba nadal uważam ten projekt za najbardziej efektowny i zarazem uroczy, jaki udało mi się wcielić w życie i postawić w domu: gałąź + papier śniadaniowy + sznurek + wazon wypełniony solą = tysiąc pięćset do wystroju pomieszczenia ;-)


- pięciominutową pracą i rzeczami, które ma każdy w domu, można całkowicie zmienić klimat surowych, minimalistycznych świeczników.


- tylko z poniższego zdjęcia mogę przypomnieć sobie, jak wtedy wyglądały, ponieważ zostały mi gwizdnięte przez znajomych przy pierwszej wizycie, po opublikowaniu posta ;-)


- totalny spontan, a potem rozpędziłam się i zrobiłam ich dla znajomych kilkadziesiąt ;-)


- i teraz cała rodzina płacze, bo bez wyrzutów sumienia zastawiłam ją całkowicie szafą... odpokutuję, w wolnym czasie przemaluję w innym miejscu ;-)


- taki naszyjnik najbardziej w moim stylu, jaki dotąd udało mi się stworzyć.


- jeden z pierwszych naszyjników.


- rzec by się chciało: od tego wszystko się zaczęło :-)


- moje torebki, torebeczki i torebunie... czerwona faworytka w drugim linku ;-)


- idąc za kwiatowym ciosem, dwie pierwsze sukienki z kwiatkami i dwie półnagie, przeodważne dziewczyny na śniegu! ;-)


- pamiętam, że wtedy tylko Zara miała asymetryczne spódnice (nie jak teraz, kiedy zalała nas masówka z każdej strony), a ja szalałam na ich punkcie, klnąc jak szewc na kosmiczną cenę ;-)


- etap "psucia" i cięcia wszystkiego, co podeszło mi pod nożyczki ;-)


- ciasto mistrz, spróbujcie sami ;-)


Oto moja trzynastka, całą resztę znajdziecie przeglądając - KATEGORIA: DIY -
Wasz faworyt? ;-)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Kuchenne rewolucje Skalskiej: Ekspresowe, cynamonowe drożdżówki.

Robiąc dziś porządek w postach, które do tej pory nie zostały opublikowanie, a zalegają mi w kopiach roboczych, natknęłam się na ten, który dziś Wam zaserwuję. A wraz z nim podaję Wam na tacy moje cynamonowe drożdżówki, idealne do kawy na nadchodzący weekend - miłego dnia! ;-)


Ciasto:
180 ml mleka
50 g margaryny lub masła
500 g mąki pszennej
 40 g drożdży
70 g białego cukru
50 ml wody
1 jajo
Pasta cynamonowa:
100 g margaryny lub masła
250 g białego cukru
2 łyżki cynamonu

1. Margarynę lub masło rozpuścić w ciepłym mleku. Odstawić do przestygnięcia.
2. Do dużej miski wsypać mąkę, drożdże, cukier i wymieszać.
3. Dodać wodę, wystudzone mleko z margaryną lub masłem i jajo. Wyrobić ciasto, aż będzie elastyczne i gładkie.
4. Ciasto przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 20 minut do wyrośnięcia.


 5. W międzyczasie przygotować nadzienie. W rondelku rozpuścić margarynę lub masło, dodać do niej cukier i cynamon i wymieszać na gładką pastę.

 W ciągu tego czasu ciasto powinno dostatecznie wyrosnąć i wyglądać podobnie jak na zdjęciu poniżej.


6. Wyrośnięte ciasto rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy na prostokątny placek i posmarować równomiernie pastą cynamonową. Najlepiej przed zabraniem się za cokolwiek sprawdzić, czy macie w domu wałek do ciasta. Ja, jako perfekcyjna pani domu, oczywiście jeszcze nie dorobiłam się takiego gadżetu, dlatego wciąż wałkuję ciasto butelką ;-)


 7. Następnie należy zwinąć ciasto w rulon i pokroić na równe kawałki. Każdy kawałek ciasta lekko ugnieść formułując bułeczkę i układać w równych odstępach na blasze.


8. Blachę z bułeczkami włożyć do nagrzanego do 50 stopni piekarnika (3 półka, grzałka górna i dolna) na 30 minut do wyrośnięcia.
9. Po upływie tego czasu podnieść temperaturę piekarnika do 180 stopni i piec ciasto przez około 25 - 30 minut, aż do zarumienia.


Może nie wyglądają perfekcyjnie, ale uwierzcie, że perfekcyjnie smakują ;-) Enjoy!