poniedziałek, 23 lutego 2015

Czas dla dziecka: Moja wyprawka do porodu, czyli co było mi zbędne oraz o czym kompletnie zapomniałam.

W komentarzach pod ostatnim postem znalazłam bardzo dobry pomysł na dzisiejszy wpis, a mianowicie pytanie o to, co kupiłam przed porodem, a okazało się totalnie zbędne, albo to, po co leciałam do sklepu zaraz po urodzeniu, bo wcześniej o tym zapomniałam. Przyznam szczerze, że będąc w końcówce ciąży, kiedy wszystko kompletowałam, kupowałam i w hurtowych ilościach gromadziłam, bardzo chętnie przeczytałabym taką notkę u kogoś, kto to przeżył. Więc zaczynajmy!




WYPRAWKA DO SZPITALA DLA DZIECKA:
Ubrania - w internecie można tego znaleźć mnóstwo, o czym sama się przekonałam, a połowa z tych wpisów zaczyna się od tego, żeby zadzwonić do szpitala i zapytać się o wyprawkę dla dziecka. Prawda jest taka, że w większości szpitali dziecko przez te kilka dni ubierane jest wyłącznie w ubrania szpitalne, więc zbędne jest zabieranie torby ubranek z domu. W moim przypadku wiedziałam, że u nas w szpitalu też tak jest, jednak ja miałam swoją mini wyprawkę i Zojda, na przekór wszystkim, była ubierana od początku w swoje rzeczy (jak również była jedynym dzieckiem na sali z pampersem, nie ze szpitalną, tetrową pieluchą).

W skład mojej mini wyprawki na 3 dni wchodziły: 
- 6 x body z krótkim rękawem (no bo się ulewa, no bo nie umiesz jeszcze karmić, no bo założysz pampersa tył na przód i Ci przeleje, itp., więc 2 na dobę wystarczą),
- 6 x pajacyki z długim rękawem (patrz wyżej),
- 3 x bawełniana czapeczka (teoretycznie mogłaby być jedna, ale zobaczycie, jak wyoliwkowane dziecko oddają panie położne po kąpieli, kiedy to czapkę można po prostu wyżymać),
 - ciepłe skarpetki,
- 2 x pielucha tetrowa (dobra do wycierania) i 2 x pielucha flanelowa (cudowna do przykrywania),
- 20 pampersów (w moim przypadku wychodziło po 6 na dobę),
- ciepły kocyk,
- smoczek,
- maść na odparzenia dla dzieci (o ile chcecie same przewijać dziecko),
- chusteczki nawilżane - dobre do wszystkiego, podczas pobytu w szpitalu, począwszy od przewijania, przez odświeżanie, czy nawet przetarcie stolika przy łóżku.


Dodatkowo miałam:
- cudowny rożek, który zamawiałam na szybko 2 dni przed pójściem do szpitala, no bo MUSZĘ MIEĆ, bo jest na liście - nie użyłam go ani razu. Położne pierwszego dnia dały mi dziecko owinięte w kokon szpitalny, który od razu zastąpiłam miękkim kocykiem (który bez problemu można zwinąć w rożek),
- ręcznik dla dziecka - rzecz zbędna, ponieważ dziecko myją panie położne i oddają czyściutkie i pachnące, 
- rękawiczki, tzw. łapki - niedrapki, cud, który być może rzeczywiście pomaga, jeśli dziecko rodzi się z długimi paznokciami - u nas była to rzecz kompletnie zbędna,
- kilka ładnych, niepraktycznych ubranek - naprawdę myślałam, że ją w nie ubiorę!
- zabaweczka maskoteczka dla dziecka - good luck :D

WYPRAWKA DO SZPITALA DLA MAMY:
I tu się zaczną podzielone zdania ;-) Oto, co zabrałam ja:

- dowód osobisty i książeczka ciąży! - oczywiście zapomniałam ;-)
- 2 x koszula nocna dla matek karmiących - na wstępie muszę zaznaczyć, że u mnie w garderobie nigdy było czegoś takiego, jak bawełniana koszula nocna. Najczęściej śpię w koszulce na ramiączkach i męskich bokserkach, czasami coś mi do głowy strzeli i mam kilka jakiś koronek, ale nigdy nie miałam koszuli nocnej, no ale SKORO NAPISALI I KAZALI, to kupiłam. Prawda jest taka, że pierwszą koszulę ubierasz na poród i od razu spisz ją na straty (moja wylądowała od razu w koszu), dlatego spokojnie może to być długi podkoszulek czy t-shirt. Drugą koszulę przebrałam po porodzie i ściągnęłam od razu po wejściu na oddział, wskakując w koszulkę na ramiączkach i legginsy, bo w tym czułam się najlepiej i najbardziej komfortowo. Nie wywaliłam jej jednak, zostawiłam na kolejny poród :P
- 2 x stanik dla matek karmiących - kolejna rzecz, którą miałam na sobie tylko podczas pierwszego karmienia. Przepraszam drogie Panie, jeśli tu kogoś urażę, ale te staniki czyniły mnie tak aseksualną babą, że nie dałam rady. Na szczęście przewidziałam to, że moje cycki powiększą się trzy rozmiary w jeden dzień i zakupiłam po prostu 2 normalne staniki, w odpowiednim, większym rozmiarze, rozpinane z przodu. Dla mnie to była idealna alternatywa, wilk syty i owca cała.
- jednorazowe majtki poporodowe, pozostając przy bieliźnie - kolejny cud nie dla mnie. ja znów pozostałam przy zwykłych, bawełnianych bokserkach,
- kilka par skarpetek,
- klapki do chodzenia - kolejna rzecz, której u mnie nie ma - w domu chodzę w trampkach lub balerinach, więc w szpitalu nie poczyniłam wyjątku. No ale oczywiście zakupiłam i miałam w torbie, JAK KAZALI.
- szlafrok - kupiłam, miałam, nie założyłam, choć kupiłam przepiękny (Teraz stwierdzam, że jeśli czegoś nie ma się w domu, nie powinno kupować się tylko dlatego, że w szpitalu się przyda.),
- podkłady poporodowe - zdecydowane must have, najlepiej kupić od razu dwie paczki,
- woda do picia - bo pieruńsko zasycha w gardle na porodówce,
- mega dobrze nawilżający balsam do ust,
- telefon z ładowarką,
- 2 x ręcznik,
- żel do mycia - ja kupiłam ginekologiczny płyn do higieny intymnej Ziaja Mamma Mia polecany dla kobiet w ciąży i po porodzie, który jest w fajnej butelce z pompką, i zastąpił mi on dodatkowo żel do twarzy i ciała - po prostu myłam się nim od głowy po samiuśkie stopy,
- płukanki intymne - dobre, ale do domu, w szpitalu kompletnie o tym zapomniałam,
- pasta i szczoteczka do zębów,
- wkładki laktacyjne,
- kosmetyczka z codziennymi kosmetykami,
- PAPIER TOALETOWY! - tego nigdy nie ma za dużo w szpitalu,
-  batoniki do podgryzania podczas porodu - miałam, jak kazali, ale nawet nie wyciągnęłam ich z torby przez 12 godzin mojego porodu. Niestety ja miałam odruch wymiotny do wszystkiego, nawet do wody, więc kiedy nie miałam już siły na nic, dostałam worek glukozy w żyłę i byłam najedzona na cały dzień. (Wiem, że to nie zabrzmiało fajnie, ale niestety tak było.).

I to naprawdę wystarczy. Miałam jeszcze dobrą książkę, jednak uwierzcie, że kiedy rodzi się dziecko, ostatnią rzeczą, o której myślicie, jest książka. Dodatkowo straszyli mnie wszyscy, że mój czerwony pedicure za nic nie przejdzie, a jednak przeszedł nie tylko pedicure, jak również manicure. W szpitalu dowiedziałam się też, że jest coś takiego, jak silikonowe nakładki na suty, ceratki na łóżka, czy pasy wyszczuplające, ale dobrze, że wcześniej o tym nie wiedziałam, bo zapewne kupiłabym, i dziś powiększyłyby mi tu listę "nie użyłam, ale kazali, to kupiłam".


Na samym końcu powiem, że trzeba też w domu przygotować sobie rzeczy, które Mąż lub ktoś z rodziny podrzuci Wam, jak będziecie wychodzić ze szpitala. Jeśli nie przygotujecie na przykład kombinezonu zimowego dla dziecka, a wpadnie Wam do głowy, żeby powiedzieć Mężowi, żeby sam wybrał, to możecie dostać taki w rozmiarze na roczne dziecko, w którym Wasz noworodek zmieści się w samą nogawkę. No i wtedy możecie się zdziwić, a krzyczeć w szpitalu na Męża nie wypada - wiem doskonale, co mówię :-)

Mam nadzieję, że dzisiejszym wpisem pomogę choć trochę tym, którzy dalej mają mętlik w głowie. Wiem doskonale, że na moim blogu goszczą liczne Mamy, dlatego śmiało dzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach. A ja, korzystając, że halny hula uspokajająco na Zojdę, postaram się napisać kolejny, szybki post o tym, co szalonego nakupiłam do domu, w oczekiwaniu na Zojdę, obalając mity na temat emolientów, szamponów i kołysek dla dzieci. Miłego dnia!

20 komentarzy:

  1. uwielbiam sposób, w który piszesz! :) Nie jestem mamą, to jeszcze kilka lat przede mną, ale te wpisy wywołują uśmiech na mojej twarzy:D Chcemy zdjęcia Twoje i Zojdy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie po porodzie nie było szans żeby ubrać spodnie :P , raz ubrałam i od razu dostałam ochrzan :| więc zostawała piżama dla karmiących aczkolwiek nie miałam pokarmu więc raczej mi to potrzebne nie było :P miałam też kosmetyki , pomalowałam się raz , poprostu z nudów , też dostałam ochrzan :P a ja tylko nie chciałam wygladać jak sierotka :P wtedy miałam 20 lat, to była 1 ciąza ,teraz jestem juz doswiadczona hhaha :D , przecież urodziłam już jedno dziecko wiec moja wyprawka wygląda następująco (termin lipiec , więc ciepło :D )
    Dla mamy :
    -karta ciąży
    -feeeeest duzo wody ! :P
    -piżamy ze 2,3 (jedna po samym porodzie idzie do kosza , wiec moze być jakas stara albo duży tshirt :)
    -szlafrok! (u mnie bedzie bawełniany ze względu na pore roku)
    -majtki BAWEŁNIANE z 6 par , po porodzie tyle sie przydać może :D żadne jednorazówki nie wchodzą w gre !! raz to ubralam i od razu wyrzuciałm !
    -stanik razy 2 ( ja zabieam normalny , jestem wyrodną mamą , nie chce karmić piersią ;] ) ale jezeli ktoś chce to wkładki laktacyjne)
    -podkłady poporodowe , zazwyczaj w szpitalu dają , aale wolałam miec swoje bo oni zawsze mają problem zeby dać ;)
    -podpaski tez specialne poporodowe !
    -żel do higieny intymnej
    -kosmetyki (taaak , teraz o ile bede w stanie tez sie pomaluje , mam już swoje lata , takze nie bedę się przejmować tym co mówią)
    -klapki/kapcie
    -telefon/tablet + ładowarka
    -ręcznik,ja pakuje jeden , maż odwiedza codziennie to przecież może wymienić :)
    Dla malucha : (w moim przypadku dla małej Poli)
    -body x 5 krótki rękaw , leginsy,pólspiochy x3 (będzie mało , dowiozą , szpital nie jest na końcu swiata :P )
    -pampersy mała paczka , chusteczki
    -skarpetki 3 pary
    -kocyk cieniutki , bedziemy lipcowe dziewczyny i juz sobie wyobrazam ten upał i zaduch w szpitalnej sali ... ;/
    -zamiast niedrapek , których dzieci nie znoszą radze zabrac nozyczki bądź obcinacz o ile bedzie taka potrzeba :)
    -smoczek :) przy pierwszej córce nie uzywaliśmy , ale nigdy nie wiadomo :)
    W domu warto mieć spakowaną torbe z ciuchami na wyjscie dla siebie i dla malucha :) chyba że macie tak gustownego męża ze bedzie w stanie Was ubrać :D




    OdpowiedzUsuń
  3. ...super się wstrzeliłaś z tym postem, bo niedługo zaczynam pakowanie (8 tygodni mi zostało) i miałam dylematy... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny, przydatny post:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja obecnie 9 tydzień ciąży, a już kupiłam kilka ciuszków. :D Radość ogromna ! Czekam na kolejny wpis i buziaczki dla Was ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj swieta prawda, ze na polowe rzeczy ktore kaza przywiesc na porodowke nawet sie nie spojrzy bo ich nie potrzeba :) ale jak kaza to sie kupuje, znam to :) cale szczescie ze ja rodzilam w irlandii i nikt Ci tu nie ubiera Dzidzie w jakies szpitalne rzeczy to by mnie chyba najbardziej przerazilo :)
    Uwielbia czytac Twoje wpisy a te o Twojej Malej to kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki za taki wpis :) Ja w domu chodzę w japonkach latem, a że poród mam też latem to zabiorę sobie też japonki, tylko 2 pary, żeby mieć osobno pod prysznic. Z tymi stanikami to mam zamiar zrobić tak jak Ty, odpinane z przodu po środku wydaje mi się, że wystarczą, a takie tylko z odpinanymi ramiączkami też się nadadzą? Jak sobie to testuje teraz w domu to wychodzi na to, że da się odpiąć i zsunąć miseczkę na dół, ale nie wiem jak to w praktyce przy karmieniu wychodzi, próbowałaś też tak? U mnie w szpitalu to nie pozwalają nawet nosić tych majtek z siateczki, tylko koszula i nic więcej, bo od razu krzyki, wiem, bo koleżanka niedawno rodziła, a Tobie tak w leginsach wygodnie było, nic nie bolało? Ja z kolei mam głównie sama krótkie piżamki w domu, więc koszule też będę musiała kupić, a dla dziecka to planuję podobnie z tym, że oprócz pajacyków wezmę też body i półśpioszki, anajbardziej czekam na ten wpis z rzeczami do domu, bo jest tego naprawdę mnóstwo: elektroniczne nianie, monitory oddechu, sterylizatory, podgrzewacze i wiele innych... a i dołączam się do prośby powyżej: więcej zdjęć Twoich i Zosi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odnośnie staników to wszystko się da, ja aktualnie chodzę już nie tylko w tych rozpinanych z przodu, ale też w każdych moich innych ;-) a w legginsach było mi najwygodniej, przez to tylko tak chodziłam ubrana.

      Usuń
  8. Super wpis, na pewno za kilka miesięcy do niego wrócę gdy sama będę się pakować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładne staniki do karmienia maja Lupoline, Panache i Alles ;) nie warto skreślać karmników jako takich bo są bardzo praktyczne szczególnie do karmienia poza domem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kompletnie nie wiem co zabrać, ale troszkę mnie oświeciłaś :p trochę sie boję..
    Pozdrawiam serdecznie, Mój Blog//KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kupilam dwie koszule nocne takie do karmienia. .. beznadzieja rzeczywiście lepiej założyć koszulke i leginsy ( jeśli się da) bo akurat ja miałam cesarke wiec leginsy odpadaly... a staniki do karmienia jak najbardziej polecam - bardzo wygodne.
    Poza tym fajnie mieć muszle laktacyjne, zakłada się pod biustonosz formuja brodawke plus zbieraja pokarm super sprawa
    I dla mnie najlepszym zakupem były kapturki do karmienia i poduszka do karmienia ( fasolka)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy możesz zdradzić gdzie kupiłaś rożek? I czy go w ogóle używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rożek, jak większość rzeczy, kupiłam na allegro. i w ogóle go ani razu nie użyłam ;-)

      Usuń
    2. A jeżeli mogę się zapytać to dlaczego? Chodzi mi o to czy Zośka go nie lubi czy po prostu Ty preferujesz kocyk?

      Usuń
    3. tak małe dziecko nie wie, co lubi, więc tak naprawdę tłumaczenie, że do czegoś jest przyzwyczajone to bzdura, bo to przyzwyczajenie Mamusi :P ja preferuję kocyk, ponieważ lubię "czuć" w rękach dziecko, w sztywnym rożku niestety czułam, jakbym trzymała sztywną lalkę. nie wiem, czy wyjaśniłam, o co mi chodziło, ale mam nadzieję, że tak ;-)

      Usuń
  13. Dzięki wielkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu powiedz czy jesteś zadowolona z wyboru fotelika samochodowego?

    OdpowiedzUsuń
  15. "Miło" czytać, że nie tylko my zaliczyliśmy sporo wpadek przy organizowaniu wyprawki. Każdy chyba zabiera kilka niepotrzebnych rzeczy, a zapomina lub nie pomyśli o czymś na prawdę ważnym.

    Zapraszam do poczytania o naszych przygodach z wyprawką do szpitala: http://tatasap.pl/wyprawka/

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie każdy kupuje masę rzeczy, z czego część jest niepotrzena, za to zawsze znajdzie się jakaś brakująca niespodzianka ;P Takie życie.

    OdpowiedzUsuń