środa, 29 kwietnia 2015

Strój dnia: Mona z kotem EVC DSGN + czerń, czerń i czerń.


Znowu wiosna i znowu łapię się na tym, że przynoszę do domu tylko czarne (i ciemne) rzeczy. Bardzo bym chciała zapałać taką miłością do pasteli czy neonów, jak do czerni, ale kiedy przymierzam daną rzecz w kilku wariantach kolorystycznych, najczęściej i tak wybieram mój ulubiony kolor. Dlatego uwaga, dziś też będzie dużo i czarno ;-)

Dzisiejszy zestaw zdecydowanie przełamuje bluzka, o której pisałam już tu: "Dobre miejsce w Zakopanem: Geek Code - najlepsze koszulki w mieście.", projekt EVC DSGN, czyli najlepsze printy w tym sezonie. Mam nadzieję, że czarna, długa marynarka nie przejadła się Wam jeszcze, bo aktualnie, przy tak cudownych temperaturach, zastępuje mi kurtki i płaszcze, no i będzie gościć tu często. Spodnie z woskowanym przodem i rozciągliwym tyłem to moje nowe odkrycie, bo mogą być zarówno eleganckie, jak również, co można zauważyć w dzisiejszym wpisie, całkiem na luzie. I kawał niezawodnego buta, i okularów z ubiegłej wyprzedaży, i finito na dziś.


Poszukuję fajnych spodni, podobnych do tych, jednak całych woskowanych lub skórzanych - ktoś, coś mi? Z góry dzięki, hej! ;-)


Bluzka: EVC DSGN (Geek Code)
Marynarka: Next
Spodnie: Zara
Okulary: H&M

 PS AAA! Zapomniałabym, a toż to wiadomość roku! Technika mnie nienawidzi, przez cały tydzień zakładałam i jest!

 INSTAGRAM
https://instagram.com/kasia.gasienicowa/

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Strój dnia: Cow printed pants + jeans, czyli spodnie w łaty, wersja codzienna.


Era odkopywania garderoby przedciążowej trwa - dziś na tapecie, całkiem ekspresowo i nieplanowanie, spodnie w krowie łaty, które kolejny raz tu goszczą, tym razem na pewno mniej elegancko niż poprzednio. Jak widać na zdjęciach, słońce wyszło, trampki (czyli moje podstawowe obuwie) zagościły na moich stopach i radości wywołanej przez możliwość zostawienia kurtki w domu nie ma końca. Dziś spodnie w łaty łączę z dżinsową, krótką kurtką i trampkami, czyli sto pięćdziesiąt procent do codziennej wygody.

I wiem, że zdjęcia prześwietlone, że krowie łaty już niemodne, ombre na głowie to już w ogóle od pięciu sezonów jest be, trampki to mi się do nóg przykleiły, a cały strój to "cud na kiju", że spodnie wiszą na mnie, co najmniej równie uroczo jak na strachu na wróble, ale wtedy nie myślałam o niczym innym, tylko o tym, że mój cudowny mąż przejechał mi wózkiem z Zojdą po nodze i ubrudził mi spodnie od kolana do kostki. Także sorry memory fest, dzisiejszym wpisem chciałam tylko zaznaczyć, że ja, Gąsienicowa, poczułam w pełni wiosnę, wypełzłam w końcu z domu i mam nadzieję, że uda mi się tu bywać częściej, hej!


Spodnie: Zara. Kurtka: SH. Torebka: Reserved.

czwartek, 23 kwietnia 2015

WŁOSY: Ombre na długich włosach, wiosna 2015.


 Wiosna w powietrzu, wiosna w życiu i wiosna na głowie! ;-) Jeszcze nie odważyłam się zapoznać moich długich włosów z nożyczkami, jednak postanowiłam coś zmienić w tym sezonie. Jako młoda matka, stawiam przede wszystkim na wygodę z włosami, dlatego najczęściej związuję je po prostu w koński ogon. Co do koloru, to zależało mi na tym, żeby nie biegać co 3 tygodnie do fryzjera, dlatego myślałam, myślałam i wymyśliłam! 
Z dotychczasowych eksperymentów kolorystycznych, zdecydowanie z największym sentymentem zawsze patrzę na ombre i co jakiś czas powracam do tej koloryzacji. Ombre, to po prostu mój kolor ;-) Cieszę się, że tym razem udało mi się zapuścić dość pokaźny kawałek moich naturalnych włosów (w końcu ostatni raz włosy malowałam ponad pół roku temu) i mam rozjaśnione tylko końce, przez co będę mieć trochę spokoju z odrostami na jakiś czas. Na jakiś czas, dopóki jakiś kolejny, cudowny kolor nie wpadnie mi w oko :P 
Póki co, oto nowa Skalska! TA - DA - DAM!