piątek, 3 czerwca 2016

Kosmetyki: Kometyczni ulubieńcy miesiąca, do 30 złotych!

Dawno nie było tu żadnych moich kosmetyków, dlatego dziś, kiedy uzupełniłam kosmetyczkę i wszystko wygląda tak świeżo i ładnie, chcę pokazać Wam kilka moich perełek.


1. John Frieda Collection, spray termoochronny, chroniący przed wysokimi temperaturami, czyli idealny pod lokówkę czy prostownicę. I tu muszę powiedzieć, że kosmetyków tego typu przetestowałam dziesiątki, nigdy żadnym nie zachwyciłam się tak, żeby kupić go dwa razy pod rząd, a tym jestem zachwycona! Najgorsze jest to, że dostałam go ze Stanów, właśnie mi się kończy, a nigdzie nie mogę go spotkać - i tu prośba wielka, gdyby ktoś gdzieś się na niego natknął, dajcie znać, pokonam setki kilometrów, żeby go dostać, bo uważam, że naprawdę warto.

2.  Biały Jeleń, żel pod prysznic nawilżające kozie mleko - kozie mleko drugi raz w tym poście, chyba jest to mój ulubiony zapach w tej ciąży, bo naprawdę mogłabym się tym żelem i kremem nacierać bez przerwy ;-) Etykieta mówi, że nawilża, jest bez alergenów i sztucznych barwników, do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii, dla mnie aktualnie numer 1 od trzech opakowań. Cena: ok 8 złotych.

 3. Ziaja, skoncentrowany krem nawilżający kozie mleko - ostatnio przetestowałam całą serię nawilżającą z oliwką, teraz chciałam spróbować czegoś innego i wybrałam kozie mleko, do skóry suchej, czyli idealny dla mnie. Lubię kremy w takich tubkach, ten wydaje mi się mega wydajny, fajnie nawilża skórę, nie pozostawiając tłustych filtrów, no i pachnie tak delikatnie, że zastrzeżeń nie mam. Cena: około 10 złotych.

4.  Maskara Lash Sensational Maybelline NY - od dawna nie miałam tuszu, który odwalałby tak dobrą robotę. Wystarczy jedna warstwa, a rzęsy są wydłużone, porozdzielane i osobiście nie wiedziałam, że mam takie długie rzęsy, dopóki nie pomalowałam ich właśnie tą maskarą. Co prawda druga warstwa lekko pogrubia, ale mi skleja rzęsy, przez co drugą warstwę maluję innym tuszem pogrubiającym i jest cacy. Polecam, cena: ostatnio widziałam w Rossmannie za 25 złotych, bardzo często jest na promocjach.

5. Maska do włosów z mlecznymi proteinami - jedyna słuszna wielkość maski do włosów dla mnie, fantastycznie wygładza włosy, jedyna maska, dzięki której nie mam problemów z rozczesaniem włosów po myciu (a uwierzcie, że mam z tym problemy), a pachnie tak, że można zemdleć z zachwytu ;-) Cena: oo 10-15 złotych.

Stosowałyście kiedyś powyższe kosmetyki? Byłyście/jesteście zadowolone? Macie coś podobnego, godnego polecenia dla mnie? Walcie śmiało w komentarzach, jeśli znacie fajne blogi kosmetyczne też mi podeślijcie adresy, chętnie poczytam i może w czymś innym też się zakocham ;-) Miłego dnia!

4 komentarze:

  1. Miałam tę maskę Latte,faktycznie zapach mega,mi przypomina budyń waniliowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poza nr 1 i 4 kosmetyki znam i polecam, bo są jak dla mnie ok. Maskę Latte miałam raz i już więcej się nie skuszę, bo jak na początki w zapachu byłam zakochana (mnie on kokos przypominał), tak potem nie mogłam go zdzierżyć ;) Od kilku opakowań używam maski Sleek Line Repair i jestem baaardzo zadowolona. Sprawdza się świetnie na naturalnych, jak i farbowanych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam tą maskę,po żadnej innej nie mam tak miękkich i sypkich włosów jak po niej :)
    zapraszam do siebie -> KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spray termoochronny możesz zamówić na allegro albo tutaj : https://drogerianiemiecka.pl/pl/p/JOHN-FRIEDA-Frizz-Ease-Spray-termoochronny/4997 ;)
    Maska o której wspomniałaś świetna, polecam również maskę zakwaszającą La Strada - http://veba.pl/product-pol-3679-LaStrada-Milk-mask-1000ml.html :)

    OdpowiedzUsuń