niedziela, 14 sierpnia 2016

MY HOME: Metamorfoza pokoju Zosi, czyli z kolorowej dżungli do pastelowego pokoiku dla dzieci.

Zacznę od tego, co pisałam Wam już na Instagramie, że urządzając pokój Zosi, na początku chciałam, żeby było bardzo kolorowo, do czego wspaniale dążyłam, aż te kolory tak wymknęły mi się spod kontroli, że teraz, kiedy tam przebywam, łeb mi pęka od tych wszystkich bodźców i nie dziwię się, że Zocha jest tak agresywna ;-) Przyznam szczerze, że jej pokój wymknął mi się całkowicie spod kontroli i zrobiłam sobie z niego bezkarnie pierdolnik, w złym tego słowa znaczeniu - wepchnęłam do niego ogromną szafę (z którą nie mam na chwilę obecną co zrobić), półki które wisiały w salonie powiesiłam bez najmniejszego sensu w pokoju dziecięcym (no bo przecież był remont salonu i w salonie już nie pasowały, a są za ładne, żeby wywalić), zabawki poupychałam w pudełka i kosze, jakie tylko mi wpadły w ręce, dostała fajny komplet z Ikea, stolik i krzesełko, to w tym całym barłogu nawet ich nie widać, teraz ma poustawianych milion koników na biegunach, misiów pchaczy, leżaków bujaków, książek, kredek, a to wszystko, jakby było mało, na dywanie, a właściwie wykładzinie do jeżdżenia samochodami, która miała być spełnieniem marzeń Zosi, a stała się chyba spełnieniem marzeń Jędrka i moją zmorą na najbliższe lata (o ile po tych wszystkich metamorfozach nagle "nie zginie"). Gadania pół dnia na ten temat. 

Uważałam do tej pory, że dziecko musi być szczęśliwe i niech sobie robi co chce w swoim pokoju. I to jest mega durne myślenie zaślepionej matki - czy dziecko nie może być szczęśliwe w schludnym, pastelowym, minimalistycznym pokoju? Umrze, nie posiadawszy całego, wyżej wymienionego, pierdolnika? ;-) Ostatnio, kiedy mieliśmy gości i awaryjnie musiałam do pokoju jeszcze upchnąć wózek, definitywnie powiedziałam basta - czas na remont, który może wyjść tylko wszystkim na dobre.

Na instagramie śledzę mnóstwo instamatek, instadzieci i superinstapokoików, które są nieskazitelne, pastelowe (nawet śnieżnobiałe), (o zgrozo!) tak czyściutkie, schludne i ładne, że postanowiłam zrobić porządek ze sobą, ze Zochą i z Zochy królestwem, żeby wyrosła na dziewczynkę, a nie małego Tarzana, dlatego stawiając wszystko na jedną kartę, wymyślając sobie zmiany z dnia na dzień, doprowadziłam tym mojego Męża do szału, ale Mąż kocha, i kiedy powiedziałam, że jego remont zacznie się i skończy na pomalowaniu ścian, a resztę zrobię ja, zgodził się i od tygodnia działamy ;-)

Zauważcie, że nigdy nie było tu wpisu pod tytułem "Pokój Zosi", bo naprawdę uważałam to miejsce za jej królestwo, gdzie Zosia miała WSZYSTKO. Mogliście zobaczyć fragmenty w tłach na zdjęciach, które od czasu do czasu pojawiały się tu i ówdzie, dla przypomnienia, weźcie głęboki oddech, i patrzcie:


Wcześniej w tym pomieszczeniu była nasza sypialnia - do drewnianego łóżka i mebli pasowały nam idealnie beżowe ściany, do obecnej dżungli również (ba! właśnie sobie przypomniałam, że ostatnio nawet kupiłam naklejki ścienne z wielkimi zwierzętami, które jeszcze nie doszły do mnie, ale już wiem, że je sprzedam za grosze, więc jakby ktoś chciał, to pytać).

PLAN: Pastelowy pokój dzieciaków, kolory dominujące: szary, biały, pudrowy róż dla Zochy i mięta dla Staszka.

Pytałam Was na facebooku i instagramie o miejsca/strony internetowe, gdzie dostanę piękne dodatki do takich pokoików, jak ja to nazywam "pokoików z katalogu" ;-) i dziękuję Wam za każdy podesłany link! Jako kobieta-DIY jestem przerażona cenami, ale inspiracji dostałam tyle, że przez najbliższy czas będziecie tu zasypywani rzeczami, które podpatrzyłam i zrobiłam za grosze, a wyglądają równie fajnie. Poniżej mnóstwo inspiracji, 100% w moim stylu:





Jutro na tapecie opowiem Wam o farbach, które użyłam, które polecam, a które nie (i nie będzie to żaden wpis sponsorowany, a moje osobiste odczucia), a teraz uciekam korzystać z wolnego, niedzielnego wieczoru. Miłego dnia!

5 komentarzy:

  1. uwielbiam takie jasne, pastelowe wnętrza!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu czy będąc w ciąży farbujesz włosy? Co z tym blondem, można czy nie można farbowac podczas ciąży? ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja farbowałam w pierwszej ciąży i farbuję w drugiej, nie farbowałam tylko w pierwszym trymestrze.

      Usuń
  3. zapowiada się bardzo ciekawie! Obstawiam drewniane chmurki handmade :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja dla malej tez zrobilam wszystko w bieli tzn wszystkie meble ramki itp poprzednio sciany byly szarebtak jak u Ciebie teraz odswiezalismy i nie wiem co mnie podkusilo ale chcialam sciany w kolorze pudrowego rozu ;\ uwierz mi to wcale nie jest pudrowy roz ;) moje oczy nie moga tego zdzierzyc dobrze ze chociaz te dodatki mam szare i w wiekszosci biale.. Powiedzialam juz ze nic rozowego do tego pokoju nie kupie ;)

    OdpowiedzUsuń