środa, 28 września 2016

MY HOME: Girlanda z pomponów, czyli tiulowe pompony DIY.


Na wstępie musicie wybaczyć mi światło na zdjęciach, ale dzień jest co raz krótszy, za pisanie postów biorę się po ugotowaniu, posprzątaniu, spacerze, wizytach u doktorków i takich tam, czyli najwcześniej o 16, no i jest jak jest. Nie mniej jednak uważam Was wszystkich za bardzo inteligentnych i myślę, że bez super światła też dojrzycie, co mam dla Was w dzisiejszym poście ;-)

Jakiś czas temu zapowiedziałam Wam kolejną, fajną ozdobę do pokoju dziecięcego, którą zrobicie w 10 minut i jak to zwykle u mnie bywa, za grosze. Oto jestem! A dziś ze mną pięć tiulowych pomponów za 12 złotych - jak to możliwe, skoro można je wszędzie dostać nawet dziesięć razy drożej? Mi ręka by uschła, gdybym wydała taką kwotę na taką girlandę, dlatego postanowiłam poszperać, poszukać i znalazłam, a dziś podaję Wam wszystko na tacy. Ale znów się rozkręcam, więc lepiej przejdę do konkretów.


Do wykonania mojej girlandy potrzebowałam:
- TIULU (Znalazłam rolki 15cm x 9m, rolka kosztowała mnie dokładnie 2,44zł, i powiem Wam szczerze, że nie wierzyłam do końca, że to jest takie proste, skoro takie kosmiczne ceny narzucają twórcy tych ozdób w internecie, dlatego głupia ja, zamówiłam tylko 5 rolek. Poszukajcie na allegro, jest tego tysiące, jakby ktoś miał bardzo duży problem ze znalezieniem, to walcie do mnie na maila. Ale pamiętajcie, mam Was za bardzo inteligentnych i podkreślam, jakby ktoś miał wielki problem ze znalezieniem - do dziś dostaję kilkadziesiąt maili z zapytaniem o adres mostka LED z ostatniego wpisu i przepraszam, że odpisuję trochę"oschle", prawie samym linkiem, ale zainteresowanie przerosło i mnie i moją skrzynkę ;-))
- KSIĄŻKI / PŁYTY / KARTONU, czegokolwiek, na co nawiniecie tiul.
- SZNURKA / TASIEMKI, cokolwiek sobie wymarzycie do związania pomponów. Ja, jak nie trudno zauważyć, mam słabość do surowej formy szarego sznurka i używam go prawie do wszystkiego.


DIY, czyli zrób to sam:
Na wstępie powiem, że jeśli ktoś umie robić pompony z włóczki, to jest to dokładnie ta sama robota. Jeśli ktoś nie umie, już tłumaczę:

1. Nawijam tiul na książkę, całe 9m, czyli jedną rolkę.
2. Zsuwam tiul z książki i związuję pośrodku sznurkiem, pozostawiając wiszące końce do przywiązania do girlandy.
3. Rozcinam na dwóch końcach.
4. I tu właściwie pompon sam "wystrzeli" po przecięciu, jednak trzeba nadać mu odpowiedni kształt rękami.


Ta - da - dam! ;-)


Zrobienie 5 pomponów, przywiązanie ich do sznurka, powieszenie nad łóżkiem Zosi i zrobienie zdjęcia kosztowało mnie 12 złotych + przesyłka i jeden odcinek Peppy, czyli jakieś 5 minut. Oto cała filozofia i sekret wart miliony monet ;-)


Znalazłam też tiul w większych rozmiarach i zastanawiam się nad zrobieniem dużych pomponów zwisających z lampy na środku sufitu, ale powoli zaczynam znowu przeginać z ozdobami w Zośki pokoju. Czekam tylko, aż kiedyś zedrze wszystko znad łóżka, przyniesie i rzuci mi pod nogi, z tym szatańskim uśmiechem, który ostatnio opanowała do perfekcji. A zrobi to i to czuję, że z jej charakterem to już naprawdę niedługo, więc muszę nacieszyć się wolnością i swobodą twórczą, póki mogę ;-)


Pozdrawiam, hej!
(Wszystkie inne ozdoby znajdziecie w zakładce DIY po prawej stronie bloga, zapraszam!)

1 komentarz: