piątek, 4 listopada 2016

Instagram MIX - październik 2016!

DOM 
Jak już pewnie widzieliście, październik przywitał nas naprawdę pokaźną warstwą śniegu, a potem był już tylko jeden weekend słoneczny i cały czas deszcz, deszcz i deszcz - podsumowując, dalej czekam na piękną, złotą jesień, ale na razie nic takiego się nie zapowiada. Jak już w poprzednim miesiącu napisałam, wszelkie remonty zaplanowane na "przed porodem" zostały poczynione, co jednak nie oznacza, że nie planuję nowych na "po porodzie" ;-) Ostatnim elementem wszelkich remontów było wstawienie drzwi do pokoju Zośki (już Wam kilka razy pisałam, przy pierwszych remontach wywaliliśmy wszystkie drzwi, tworząc "przestrzeń otwartą", jednak dzieci szybko weryfikują moje cudowne pomysły). A jak pojechałam po drzwi, tak zobaczyłam kilka fajnych rzeczy, które już są na mojej remontowej, wiosennej liście. Jest to na przykład trawa na podłogę do sypialni, bo mam ambitny plan wykurzenia Stanley'a z mojej sypialni na wiosnę (tak, tego Stanley'a, który jeszcze się nie urodził), mam nadzieję, że pójdzie w dobre ślady starszej siostry i od razu zaklimatyzuje się w swoim pokoju, a Matka zrobi sobie wymarzoną sypialnię, z trawą na podłodze, cudami na ścianach i balkonem a'la tajemniczy ogród. Takie mam plany domowe, póki co wszystko na papierze, byle do wiosny.


DIY, CZYLI ZRÓB TO SAM!
Bardzo się cieszę, że spodobał się Wam mój jesienny wianek na drzwi, który ostatecznie jednak został... ozdobną podstawą pod znicz na cmentarzu. Aktualnie za oknem mam śnieg, więc na drzwiach powieszę coś przedświątecznego, czerwonego, mojego ulubionego, a żółte liście ładnie komponują się na Pęksowym Brzyzku - jeśli ktoś w najbliższym czasie będzie na tym cmentarzu, na pewno zobaczy ;-) Jeśli porodówka mnie nie zaskoczy na dniach, to wrzucę Wam tu ekspresowy post, jak zrobić taki wianek.


CO U MNIE 
Dziś przeżyłam ostatnią wizytę u Doktorka, na której wszystko było cacy i lali, termin z USG przybliżył się do 20 listopada, więc moje pakowanie torby nie poszło na marne. Jeśli ktoś chce zobaczyć, co zabieram do szpitala w tym roku, zapraszam do wpisu: "DZIECKO: Moja druga wyprawka do porodu, czyli przeżyjmy to jeszcze raz.".



Tak bardzo chciałabym Wam opisać historię mojej Fotobudki, która hula i śmiga, jednak nie chcę niczego opisywać bez aktualnej strony internetowej, która zaginęła u informatyka. Mam nadzieję, że na dniach wszystko dostanę i wszystkiego się dowiecie. Gdzie cykamy zdjęcia na bieżąco możecie przeczytać i dowiedzieć się tu: KLIK.


CO U ZOSI?
 Zośka ma chomika! Żywego! Od trzech tygodni! I jeszcze żyją! Oboje! ;-) Najpierw poszłam do Maka po zwierza, jednak historia poszła dalej i o wszystkim możecie poczytać w poście: "Spidi - nowy członek rodziny, czyli pierwszy żywy zwierz Zochy."


 W ogóle wiecie, że w grudniu Zośka skończy 2 lata? Nie wiem, kiedy to zleciało... Z planu "do drugiego roku życia" sikanie na nocnik opanowane do perfekcji (1:0 dla Matki), za wyrzucenie smoka nawet nie wiem, jak się zabrać (1:0 dla Zojdy), czyli nie jest źle! Podsumowując, gdyby takie dwulatki się rodziły, to mogłabym mieć tuzin dzieci w domu ;-)


KOSMETYKI I PAZNOKCIE ORAZ INNE NOWOŚCI
 Jak już wspominałam, jesienne przesilenie plus ciąża osłabiły mi paznokcie, więc odstawiłam hybrydy na jakiś czas i regeneruję dłonie i paznokcie. O wszystkim pisałam we wpisie: "KOSMETYKI: INDIGO HOME SPA, czyli jesienna pomoc dla zmęczonych dłoni i paznokci."


 Jeszcze nie urodziłam, a tu taka niespodzianka! Wyprawka dla Staszka gotowa, wyprawka dla Matki też się tworzy. Normalnie chętnie wskoczyłabym w to wszystko i pobiegła na siłownię, ale jeszcze chwila ;-)


OGŁOSZENIA PARAFIALNE Z ZAKOPANEGO!
 Uwieeelbiam Zakopane poza sezonem, choć mam wrażenie, że niektórzy nie lubią i się w tym czasie bardzo nudzą (o czym świadczy artykuł z pierwszego zdjęcia, który pozwólcie, ale pozostawię jednak bez komentarza). Śnieg spadł, chętnych do przezimowania blondyn dalej nie brakuje - wszystko bez zmian, wszystko ok!


ULUBIONE ZDJĘCIE MIESIĄCA!
Czysta radość!


Zapraszam na INSTAGRAM!
https://www.instagram.com/kasia.gasienicowa/

3 komentarze:

  1. Patent na smoczek mojej babci, gdy mój brat nie chciał się go pozbyć, babcia na sznurku przywiązała go do klamki. Na początku brat stał i "cmokał" go pod drzwiami i sie wkurzał jak nie mógł go wziąć, babcia mu tłumaczyła ze smoczek jest tam i zawsze może go poużywać, jednak chęć zabawy była silniejsza niż ciągłe stanie przy klamce i brat zapomniał o starym druhu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje wymarzone legginsy <3

    OdpowiedzUsuń
  3. wypatrzyłam genialny zestaw na siłownię ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń