czwartek, 21 lipca 2016

Strój dnia: Trencz, bluza w paski i granatowe spodnie, czyli jak chciałam zostać Kasią Tusk, a zapomniałam, że jestem w piątym miesiącu ciąży.


Góra w paski, granatowe, dopasowane spodnie i klasyczny trencz to zdecydowany sukces, jak to mawia Kasia Tusk w "Elementarzu Stylu", który dostałam w prezencie świątecznym, ale dopiero ostatnio udało mi się pochłonąć go jednym tchem. Bardzo dobrze napisana i sfotografowana książka - okazało się, że nie za bardzo umiem się ubrać, ale kilka klasycznych, bazowych rzeczy posiadam w szafie, co nie omieszkałam dziś Wam tu pokazać. (Oczywiście, jak po przeczytaniu tego typu poradnika, jednym ruchem wypieprzyłam połowę, ba, ze trzy czwarte szafy, z nadzieją na spektakularną zmianę i sukces, więc ja teraz będę wyglądać jak z "Elementarza...", a jeśli ktoś chce przygarnąć resztę mojej szafy, to zachęcam do śledzenia mojego Instagrama, gdzie za niedługo postaram się wszystko szybko wrzucić). 
No i wszystko byłoby pięknie i cacy, gdyby nie to, że cacy to w takich paskach będę wyglądała po porodzie, a nie zachciało mi się ubrań Kasi Tusk w rozmiarze XS na kobiecie w piątym miesiącu, drugiej (co ma znaczenie!) ciąży. No życie jest brutalne, wiem ;-)
Trencz z Zary, paski z H&M, spodnie H&M Mama, reszta bez metek, czego "Elementarz..." nie pochwala, ale następnym razem poprawię się, promis. *


PS Może tego nie widać, ale ostatnie deszczowe dni takie porobiły we mnie ceregiele, że nawet jesienią nie bywam tak przeziębiona, jak w tym roku, w lipcu! Jak już pisałam na instagramie, jestem takim zwłokiem, że łeb mi pęka, katar tworzy fosę wokół mnie, gardło tak boli, że zaniemówiłam dziś na amen i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka... ale na takie relaksy nie mogę sobie pozwolić. Ktoś poleci mi jakąś petardę prócz rosołu, czosnku, soku z sosny, malin, Tantum Verde czy syropu Prenalen? Nabrałam cały koszyk leków w aptece, który został mi odebrany przy kasie, bo "nie dla ciężarnych" i polecony tylko ten syrop, który w tamtej ciąży nic mi nie pomagał (niestety na takie panie farmaceutki ostatnio trafiam). Dziękuję Wam za polecenie inhalacji, Tantum Verde i przypomnienie o mnóstwie składników, które mam w domu - wszystko poszło już w ruch. Gdyby ktoś jeszcze coś dla mnie miał, to zostawcie mi w komentarzu, za każdy z góry bardzo bardzo dziękuję!

* Po przeczytaniu na głos dzisiejszego wpisu uświadomiłam sobie, że mój dzisiejszy sarkazm nie jest najwyższych lotów (wybaczcie, to na bank przez to przeziębienie) i w roli wyjaśnienia - UWIELBIAM "Elementarz Stylu" i uważam, że naprawdę potrafi uświadomić, jak odpowiednia baza ubrań może odmienić i poprawić nasz wygląd, pokazuje, na jakie ubrania zwracać uwagę w sklepie i  potwierdza moją ulubioną zasadę, że mniej znaczy więcej. No i uważam, że jest to jeden z najlepszych tego typu poradników, więc polecam go każdej kobiecie!

środa, 20 lipca 2016

New in: Najśwarniejsza para butów w mojej szafie, czyli moje pierwsze góralskie szpilki!


 Nie powinnam pisać tu, że taka ze mnie góralka, jak z koziej dupy trąba, bo i męża mam górala, i mieszkam w Zakopanem już cztery lata, i tutejszy folklor ubóstwiam, ale choć ubóstwiam, to w całym stroju góralskim siebie nie widzę. Aczkolwiek, nigdy nie mówię nigdy - już nie raz, nie dwa, a kilkadziesiąt razy w moim życiu miało być nigdy, a przesiąkło na zawsze ;-)  Dziś mam dla Was zdjęcia butów, w których aktualnie kocham się na zabój. Mieszanka podhalańskich wzorów i współczesnego wzornictwa - poznajcie markę Śwarne Buty! Jeśli szukacie podhalańskiego Louboutina, nie znajdziecie lepszego adresu ;-)

Ale trochę o Śwarnych Butach. Robią każdy model na zamówienie - po raz pierwszy w życiu ktoś ściągnął z mojej stopy konkretne wymiary, przez co dostałam buty idealnie skrojone, nie musiałam się na wstępie martwić, czy nie za ciasne, czy trzeba będzie rozchodzić. Po zmierzeniu stopy dowiedziałam się, że będzie to rozmiar 37, co już wprowadziło mnie w panikę, bo ZAWSZE zamawiam rozmiar 38, ale okazało się, że znów po prostu się nie znam i powinnam bardziej zdawać się i ufać ludziom ;-) Buty są skórzane, więc najlepszej jakości, obcasy wysokie i niskie - sami sprawdźcie asortyment, link podsyłam Wam na dole wpisu. Najpierw wybrałam TEN model, jednak czegoś mi w nim brakowało (nie wiem, chyba ten przeplatany rzemyk nie do końca mi pasował, wydawało mi się, że nadaje ciężkości butom, a w połączeniu z moją "mocną" nogą nie tworzyłby dobrego efektu), co najwidoczniej doskonale i intuicyjnie dało się wyczuć, bo zaproponowano, że zrobią mi model delikatniejszy, bez rzemyka. No i oto on, strzał w dziesiątkę! Moje pierwsze, idealne, śwarne szpilki! ;-)


Wydaje mi się, że jest to model na tyle góralski, że nikt nie przejdzie obok nich obojętnie i nie będzie miał problemu z przypisaniem ich do podhalańskiego folkloru, oraz na tyle niegóralski, że idealnie będzie mi pasował do spodni rurek i skórzanej ramoneski, co zobaczycie tu już niebawem ;-)


Mój cudowny model znajdziecie tu - KLIK.
A Śwarne Buty: WWW | FB | INSTAGRAM