piątek, 25 listopada 2016

Instagram MIX - listopad 2016!

CO U MNIE 
 Listopad, a właściwie jego końcówka (a właściwie od końca listopada do Nowego Roku), to u nas najbardziej imprezowy okres w roku - ja odwalam swoje imieniny i urodziny, Jędrek imieniny, a Zośka urodziny i sto tysięcy Mikołajek, Gwiazdek i Choinek. Zaczynając od tych pierwszych, mój Mąż spełnił moją wielką zachciankę, na którą nigdy nie miałam odłożonych pieniędzy, a zawsze była na mojej liście niezbędników i kupił mi stojące lustro, przez co Instagram zrobił się jeszcze bardziej narcystyczny, niż był ;-) Docelowo lustro stanie w sypialni, ale najpierw muszę pozbyć się stamtąd dzieci, więc jeszcze chwilę będzie stało w centralnym punkcie domu. Poniżej kilka moich ciążowych, ostatnich "strojów dnia", no i ostatni raz możecie popatrzeć tu na Staszka w brzuchu i mnie w dwupaku - kolejnej odsłony "2w1" nie planuję w najbliższym czasie, więc niech zostanie to tu pamiątką ;-)


CO U ZOSI
Wiecie, że za dokładny miesiąc skończy 2 lata? Dorobiła się swojego pierwszego warkocza (który gościł na jej głowie niecałe dwie minuty), prawie całe dnie spędza w okularach przeciwsłonecznych, a nawet nauczyła się robić "dziubki" do zdjęcia, więc śmiem twierdzić, że rozwija się prawidłowo, jak na swój wiek :P


DIY, CZYLI ZRÓB TO SAM!
Hardkorowa zachcianka ciążowa Skalskiej, czyli 100 babeczek, do pochłonięcia na raz.
Ciasto: poszukać w internetach "kruche babeczki".
Reszta: ulubiony dżem owocowy + serek mascarpone zmiksowany ze śmietanką 30% i cukrem waniliowym + bita śmietana + orzechy i kakao do posypania całości.
SMACZNEGO! ;-)


KOSMETYKI I PAZNOKCIE ORAZ INNE NOWOŚCI
Niestety mój iphone dalej leży i kwiczy - dziś pieniądze na wymienienie ekranu (który już wymieniam kilka miesięcy) wydałam bezsensownie u Doktorka (dzięki, Stanley!), dlatego jeszcze chwilę będę straszyć tą piękną jakością niektórych zdjęć. Jak tylko go naprawię, na pewno zauważycie różnicę, a ja w końcu pokażę Wam, jak piękne są matowe odcienie Mary Jo K i Koko K z Kylie Cosmetics, kolejnej mojej, ciążowej zachcianki. Na razie musicie uwierzyć mi na słowo, że jest to najpiękniejsza, matowa czerwień, jaką do tej pory miałam! ;-)
Lubicie DeeZee? Ja uwielbiam, a częste promocje (tak jak tu, -40% i darmową wysyłkę) uwielbiam. Jak przystało na ciężarną, mieszkającą w Zakopanem, aktualnie tuż przed zimą, nabyłam dwie piękne pary adekwatnego do wszystkiego w/w obuwia ;-)


OGŁOSZENIA PARAFIALNE Z ZAKOPANEGO!
W tym miesiącu była już piękna zima i piękna jesień, piękne, typowe góralki przyszły na świat, piękne golasy opanowały Krupówki, więc ze spokojem stwierdzam, że to kolejny miesiąc bez zmian, wszystko ok!


ULUBIONE ZDJĘCIE MIESIĄCA!
Moja Jędrula! Bo ma imieniny zaraz po mnie, bo teraz, kiedy ja mam naprawdę drażliwy i zły czas, staje na wysokości zadania i sprowadza mnie do parteru, bo kocham go fest!


Zapraszam na INSTAGRAM  

  
PS Dzisiaj Kasie imieninują, więc każdej Kasi życzę dziś miłego dnia! ;-)

wtorek, 22 listopada 2016

Drogi Święty Mikołaju...

Drogi Święty Mikołaju!

Patrząc na mój list sprzed dwóch lat (KLIK) i ten, który piszę dziś, stwierdzam, że przez
 te dwa lata wydarzyła się u mnie taka rewolucja, że sama Pani Magda Gessler by nie ogarnęła. Prawdę mówiąc, jestem szczęśliwa i nie marzę na razie o pięknych, stonowanych, czarnych rzeczach (jak dwa lata temu), a mój dzisiejszy list, to jedna wielka zbieranina. Chciałam, żeby wyszło równie fajnie i ładnie, ale wyszukując kolejne rzeczy, w głowie miałam tylko: "Masza i Niedźwiedź" na wszystkich możliwych DVD świata, metrowa, pluszowa Peppa, nowe, zimowe opony do samochodu, nowy wózek dla moich dzieci oraz skurcze, żeby odwalić nadchodzące wczasy na porodówce i w końcu poczuć święty, podhalański spokój na koniec roku (o ile w ogóle takie coś istnieje). No ale siedziałam, siedziałam i wysiedziałam 14 babskich gadżetów, które mimo wszystko fajnie byłoby mieć ;-)



1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

Mogłabym tu podkreślać, że dziś pozwoliłam sobie powymieniać, bo w zeszłym roku listu nie napisałam, jednak jeśli mój prezent zaczniesz na Maszy i skończysz na skurczach będę przeszczęśliwa ;-)

Z pozdrowieniami,
Skalska.

poniedziałek, 7 listopada 2016

DIY: Róże z klonowych liści, czyli jesienny wianek na drzwi.


 Aż trudno uwierzyć, że zdjęcia, które wykorzystuję w dzisiejszym wpisie zrobiłam niecałe 2 tygodnie temu. Dziś w Zakopanem jest totalne przeciwieństwo - mróz zrobił swoje, śnieg zrobił swoje swoje, wszystkie liście leżą mokre i brudne na ziemi, nie ma czego zbierać, jest szaro i to by było na tyle mojego czekania na piękną, złotą jesień w tym regionie. Jeśli jednak ktoś z Was może się cieszyć kolorami tej cudownej pory roku, korzystajcie ile możecie i ładujcie akumulatory ;-)

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam pokazać, jak zrobić wianek, który na tyle spodobał się Wam na Instagramie, że postanowiłam przenieść go tutaj. Zaczynamy!

Najpierw musicie znaleźć liście, im większe i bardziej kolorowe, tym lepsze. My mamy to szczęście (choć z drugiej strony jest to nasza zmora, kiedy trzeba sprzątać uliczkę), że otaczają nas wielkie klony, które do pierwszych mrozów (czyli niestety krótko) mają wspaniałe, żółte, wielkie liście. A jak już znajdziecie odpowiednie liście, to macie 90% sukcesu.


DIY:

Do zrobienia wianka potrzeba:
- (najlepiej) klonowych liści,
- nitki,
- nożyczek,
- wiklinowego wianka (ostatnio widziałam takie w Pepco za grosze), 
który możecie zastąpić również okręgiem wyciętym z tektury,



 Wyznaczam poziomą linię na środku liścia, składam go na pół i pierwszy liść zwijam bardzo ciasno. Kolejny liść składam analogicznie, dokładam do pierwszego, formuję go w płatek i przywiązuję nitką. Tak samo postępuję z taką ilością liści, żeby powstała mi róża odpowiedniej wielkości.
Gotowe, związane róże przywiązuję do wianka i koniec! Jeśli ktoś z Was kiedykolwiek robił w lecie wianek z kwiatów, na pewno od razu załapie, o co mi chodzi ;-)


 Jak już Wam wspomniałam, mój wianek stał się ostatecznie wiankiem pod duży znicz na cmentarzu, a ja, patrząc na śnieg za oknem i nadchodzący grudzień, już mam w planie coś fajnego, czerwonego i w klimacie na drzwi ;-) Enjoy!

piątek, 4 listopada 2016

Instagram MIX - październik 2016!

DOM 
Jak już pewnie widzieliście, październik przywitał nas naprawdę pokaźną warstwą śniegu, a potem był już tylko jeden weekend słoneczny i cały czas deszcz, deszcz i deszcz - podsumowując, dalej czekam na piękną, złotą jesień, ale na razie nic takiego się nie zapowiada. Jak już w poprzednim miesiącu napisałam, wszelkie remonty zaplanowane na "przed porodem" zostały poczynione, co jednak nie oznacza, że nie planuję nowych na "po porodzie" ;-) Ostatnim elementem wszelkich remontów było wstawienie drzwi do pokoju Zośki (już Wam kilka razy pisałam, przy pierwszych remontach wywaliliśmy wszystkie drzwi, tworząc "przestrzeń otwartą", jednak dzieci szybko weryfikują moje cudowne pomysły). A jak pojechałam po drzwi, tak zobaczyłam kilka fajnych rzeczy, które już są na mojej remontowej, wiosennej liście. Jest to na przykład trawa na podłogę do sypialni, bo mam ambitny plan wykurzenia Stanley'a z mojej sypialni na wiosnę (tak, tego Stanley'a, który jeszcze się nie urodził), mam nadzieję, że pójdzie w dobre ślady starszej siostry i od razu zaklimatyzuje się w swoim pokoju, a Matka zrobi sobie wymarzoną sypialnię, z trawą na podłodze, cudami na ścianach i balkonem a'la tajemniczy ogród. Takie mam plany domowe, póki co wszystko na papierze, byle do wiosny.


DIY, CZYLI ZRÓB TO SAM!
Bardzo się cieszę, że spodobał się Wam mój jesienny wianek na drzwi, który ostatecznie jednak został... ozdobną podstawą pod znicz na cmentarzu. Aktualnie za oknem mam śnieg, więc na drzwiach powieszę coś przedświątecznego, czerwonego, mojego ulubionego, a żółte liście ładnie komponują się na Pęksowym Brzyzku - jeśli ktoś w najbliższym czasie będzie na tym cmentarzu, na pewno zobaczy ;-) Jeśli porodówka mnie nie zaskoczy na dniach, to wrzucę Wam tu ekspresowy post, jak zrobić taki wianek.


CO U MNIE 
Dziś przeżyłam ostatnią wizytę u Doktorka, na której wszystko było cacy i lali, termin z USG przybliżył się do 20 listopada, więc moje pakowanie torby nie poszło na marne. Jeśli ktoś chce zobaczyć, co zabieram do szpitala w tym roku, zapraszam do wpisu: "DZIECKO: Moja druga wyprawka do porodu, czyli przeżyjmy to jeszcze raz.".



Tak bardzo chciałabym Wam opisać historię mojej Fotobudki, która hula i śmiga, jednak nie chcę niczego opisywać bez aktualnej strony internetowej, która zaginęła u informatyka. Mam nadzieję, że na dniach wszystko dostanę i wszystkiego się dowiecie. Gdzie cykamy zdjęcia na bieżąco możecie przeczytać i dowiedzieć się tu: KLIK.


CO U ZOSI?
 Zośka ma chomika! Żywego! Od trzech tygodni! I jeszcze żyją! Oboje! ;-) Najpierw poszłam do Maka po zwierza, jednak historia poszła dalej i o wszystkim możecie poczytać w poście: "Spidi - nowy członek rodziny, czyli pierwszy żywy zwierz Zochy."


 W ogóle wiecie, że w grudniu Zośka skończy 2 lata? Nie wiem, kiedy to zleciało... Z planu "do drugiego roku życia" sikanie na nocnik opanowane do perfekcji (1:0 dla Matki), za wyrzucenie smoka nawet nie wiem, jak się zabrać (1:0 dla Zojdy), czyli nie jest źle! Podsumowując, gdyby takie dwulatki się rodziły, to mogłabym mieć tuzin dzieci w domu ;-)


KOSMETYKI I PAZNOKCIE ORAZ INNE NOWOŚCI
 Jak już wspominałam, jesienne przesilenie plus ciąża osłabiły mi paznokcie, więc odstawiłam hybrydy na jakiś czas i regeneruję dłonie i paznokcie. O wszystkim pisałam we wpisie: "KOSMETYKI: INDIGO HOME SPA, czyli jesienna pomoc dla zmęczonych dłoni i paznokci."


 Jeszcze nie urodziłam, a tu taka niespodzianka! Wyprawka dla Staszka gotowa, wyprawka dla Matki też się tworzy. Normalnie chętnie wskoczyłabym w to wszystko i pobiegła na siłownię, ale jeszcze chwila ;-)


OGŁOSZENIA PARAFIALNE Z ZAKOPANEGO!
 Uwieeelbiam Zakopane poza sezonem, choć mam wrażenie, że niektórzy nie lubią i się w tym czasie bardzo nudzą (o czym świadczy artykuł z pierwszego zdjęcia, który pozwólcie, ale pozostawię jednak bez komentarza). Śnieg spadł, chętnych do przezimowania blondyn dalej nie brakuje - wszystko bez zmian, wszystko ok!


ULUBIONE ZDJĘCIE MIESIĄCA!
Czysta radość!


Zapraszam na INSTAGRAM!
https://www.instagram.com/kasia.gasienicowa/