czwartek, 5 stycznia 2017

Dziecko: Pierwsza przespana noc noworodka, czyli otulacz Oh!Tully.


 Jakiś czas temu na INSTAGRAMIE pokazałam Wam otulacz dla Staszka, otulacz od Oh!Tully

Ale zacznę od początku. Pewnie co druga kobieta, która nie ma dziecka, a widzi noworodka w otulaczu, myśli sobie, że coś tu jest nie halo ;-) U mnie było podobnie - kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten cud, uznałam, że dziecko się w nim dusi, jest pogniecione i ściśnięte, na pewno go wszystko boli i wielka krzywda i samo zło. Potem urodziła się moja córka Zofia i kiedy przynieśli mi ją na oddział w szpitalu, zawiniętą mocno w kokon z rożka i pieluch, pierwsze co zrobiłam, to rozwiązałam ją "z tej tragedii" i pozwoliłam machać rękami i nogami. I kiedy nie przespałam pięciu nocy pod rząd, uznałam, że jednak nie mam racji, dziecku "ściśniętemu" nie dzieje się taka krzywda, jak mi się wydaje, wręcz czuje się dalej bezpiecznie i wygodnie, jak w brzuchu matki. Do dzisiaj wydaje mi się to absurdalne, ale (tu dobra rada Skalskiej) z noworodkiem nie dyskutuj ;-) Zofia dostała otulacz, jak już wspomniałam, po nieprzespanym tygodniu, i od tego czasu przesypiała całe noce.

Kiedy urodził się Staś odkryłam, że otulacze wyrosły na rynku, jak grzyby po deszczu, jednak trafiłam na firmę, która najbardziej wzbudziła moje zaufanie. Firmę Oh!Tully prowadzi szalona rodzinka, która odkryła sekret szybko przesypianych nocy, a ja bez wahania, przypominając sobie początki z Zośką, przywitałam w domu kolejny otulacz.


No i cóż, dzisiejsza recenzja miała wyglądać trochę inaczej, ale zawsze piszę tu obiektywnie i prawdziwie. Zośka dałaby się za ten otulacz pokroić, Staszek go nienawidzi. Może nienawidzi to za duże słowo, bo pierwszą noc przespał, a ja zachwyciłam się tym cudem, jak niczym. Ale na pierwszej nocy się skończyło, zapewne przez kolkę, której Zośka nie miała. Staszek przechodzi istne opętanie i ni jak nie da się go ponownie zapiąć w otulaczu. 

 Pamiętacie, jak cieszyłam się, że Zośka była noworodkiem aniołem i głośno stwierdziłam, że kiedyś to wszystko się odmieni? Pamiętajcie, że myślcie dwa razy, co wypowiadacie głośno ;-) Drugi raz urodziłam istne przeciwieństwo, ale cóż... po prostu teraz na nudę ni jak nie mogę narzekać. A Wy możecie cieszyć się, bo nieprzespane noce spędzam na blogu, machając nogą wózek, przez co, będzie mnie tu dużo... przynajmniej do trzeciego miesiąca, kiedy to podobno kolka ma ustąpić ;-)

Podsumowując, otulaczom i tak daję ogromnego plusa i wszystkim polecam, sami zaglądnijcie na instagram Oh!Tully, gdzie zobaczycie setki szczęśliwych maluchów!


PS Coś znów popsułam i nie mogę sama komentować bloga - nie myślcie, że nie mam czasu, czy ignoruję Was, po prostu ostro szukam, jak to naprawić, ale jak widać informatyk ze mnie słaby. Ale naprawię to, a na razie w pilnych sprawach zapraszam na maila: kaj.zet@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz