środa, 1 lutego 2017

HOME DIY: Nowe życie starych krzeseł, czyli białe krzesła do jadalni.


 Gdybym Wam powiedziała, od kiedy te krzesła są #ugąsieniców, to w życiu nie uwierzylibyście! Powinny mieć już żółte, zabytkowe karteczki pod spodem, bo to prawie dziedzictwo kulturowe! ;-) Walczyłam z nimi przez ostatnie cztery lata, do tego miały magiczną moc "spadających siedzeń" - każdy, kto u nas w kuchni przebywał to potwierdzi, że choć raz spadł i mało sobie zębów nie wybił przez te krzesła. W tym roku nawet znalazłam już nowe, ale ostatnio wyjazd do Ikei w Krakowie to wyprawa życia, więc zaczęłam się poddawać. Dopóki był zielony dywan, przymykałam oko na te krzesła, ale odkąd wszystko w kuchni zostało wymienione na szare, białe, albo czarne, powiedziałam dość tym zabytkom! No i jak to u mnie bywa, internety, kurierzy i w dwa dni nowe krzesła zawitały do naszego domu!


 DIY:

- krzesła (wiadomo),
- biała farba - kiedyś powiedziałam Wam, że ta Śnieżka to tragedia (czytaj TU), ale że to było dawno i trochę o tym zapomniałam, tak wysłałam Jędrka po "białą farbę do mebli" i jak ją przywiózł, kompletnie nie pokojarzyłam faktów. Przypomniało mi się za to doskonale po dwóch pociągnięciach pędzlem po krzesłach... ale cóż, nie będę ukrywać, że przemęczyłam i pomalowałam nią do końca wszystkie krzesła,
- materiał tapicerski - internety pękają w szwach, kiedy zaczniecie szukać,
- gąbka tapicerska - do kupienia za grosze na allegro, w różnych grubościach,
- klej silikonowy w pistolecie, do klejenia na gorąco.


 Okazało się, że gąbek w ogóle nie użyłam, bo chciałam je przykleić na stare, ale byłoby zdecydowanie za dużo i za grubo. Obawiałam się, że oparcia będę musiała szyć ręcznie (o zgrozo), jednak klej silikonowy idealnie się do tego sprawdził - wystarczy wszystko dobrze wymierzyć, powycinać i sklejenie zajmuje dosłownie 5 minut.

Mam dla Was dwie rady: 
1. Klej sylikonowy w pistolecie to najlepszy wynalazek świata do wszystkich rzeczy DIY.
2. KRZESŁA PRZED POMALOWANIEM NALEŻY ZMATOWIĆ PAPIEREM ŚCIERNYM (Chyba, że chcecie, jak ja, na drugi dzień od przyniesienia krzeseł do jadalni, znów je wynosić, zdzierać farbę i jeszcze raz odwalać całą robotę z malowaniem... Tak, nie zmatowiłam. Tak, nie wiem, gdzie miałam łeb.)


 I tyle. Malowania jeden dzień, tapicerowania godzina, przykleić siedzenia i przykręcić oparcia potrafi każda babeczka. Żeby przedstawić tu choć zarys kosztorysu, to powiem Wam, że odnowienie sześciu krzeseł nie kosztowało mnie więcej niż 100 złotych. A wygląda fajnie, fajniej niż na zdjęciach - zapraszam na kawę, to zobaczycie ;-)


Enjoy!

5 komentarzy:

  1. wracam tu po latach i wow! wyglądasz super :) a metamorfoza krzeseł idealna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wyszło :), wyglądają jak nowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Uwielbiam wszelkie przeróbki DIY :)

    OdpowiedzUsuń