środa, 5 kwietnia 2017

Instagram MIX - marzec 2017!


CO U MNIE
 Maj na horyzoncie, a w maju obiecałam pokazać Wam efekty mojej metamorfozy, mojego powrotu do formy sprzed dwóch ciąż. Powiem też, że nie do końca jest to łatwe, na pewno nie tak łatwe, jak zakładałam (już sama Mel B niestety cudów nie czyni), ale już wychodzę na ostatnią prostą i powiem nieskromnie, że w końcu zaczynam się sobie podobać ;-) (Ale okupione jest to bólem, cierpieniem, lamentem, zgrzytaniem zębów ze złości, i o zgrozo, gorzką czekoladą, fuj...). Poza tym słońce zawitało do Zakopanego, pojawiły się gołe nogi, spacery i nawet pierwsze sandały na nogach od dwóch lat!


CO U ZOSI
Nadużywane zwroty w tym miesiącu: "oszalałaś" i "daj spokój, mamo!" - czy muszę dodawać coś więcej?


CO U STASIA
 Zauważyłam mega skok rozwojowy w tym miesiącu, bo Gościu śmieje się na głos, piszczy, wręcz drze się na mnie, przerzuca dupsko po całej macie, jak rasowa gąsienica, catering też już spoko, 4 miesiące za nami!


NOWOŚCI
Piękny, wiosenny płaszczyk, który po zapięciu może być równie dobrze sukienką, Nun mi.
Naszyjniki, zegarek i torebki z Tous. A wszystko w linkach poniżej:




OGŁOSZENIA PARAFIALNE Z ZAKOPANEGO
 Na chwilę żegnamy Zakopane i wyjeżdżamy na Podkarpacie, na dłuższą przerwę świąteczną (bo aż trudno mi uwierzyć w to, co właśnie napiszę, ale nie byłam u rodziców już dobre pół roku!). Ostatnie zerknięcie na Giewoncicho i kierunek RLE!

Zapraszam na INSTAGRAM, zapewne będzie dużo i wesoło w najbliższym czasie ;-)   
 
https://www.instagram.com/kasia.gasienicowa/
 Do zaś!

niedziela, 2 kwietnia 2017

#Sundaymood, czyli rodzinna niedziela na łące z krokusami! | Strój dnia | Kurtka: Mango | Buty: DeeZee | Zegarek i medaliony: Tous Camille


Wczoraj pokazałam Wam, co dzieje się w ten weekend w Zakopanem, a właściwie w okolicach Zakopanego, gdzie tłumy walą do Doliny Chochołowskiej i tamte tereny, żeby zrobić sobie zdjęcie ze słynnymi krokusami (kto nie widział, zapraszam na profil mojego kolegi Bartka, który zawsze pięknie i prawdziwie umie to zrelacjonować - KLIK). A ja też chciałam krokusy, ale że nie za bardzo lubię tutejsze tłumy, postanowiliśmy rodzinnie wykorzystać piękną pogodę na spacer, na najpiękniejszą łąkę w Zakopanem. No i okazało się, że był dywan krokusów i... ani jednej osoby prócz nas! NIEDZIELA IDEALNA ;-)
No i muszę dodać, że dzisiejsze zdjęcia nie mają ani grama filtru, ani obróbki - tak było dziś pięknie w Zakopanem!

Co do stroju dnia, to musicie wiedzieć, że moja wiosenna szafa składa się w 99% z rzeczy czarnych, białych i szarych, więc wybaczcie, ale szybko nie pojawię się tu w zwiewnych, kolorowych sukienkach czy neonach (aczkolwiek się nie zarzekam, po prostu na razie próżno szukać takich rzeczy u mnie w garderobie). Próbuję nadrobić to delikatnymi dodatkami w subtelnych kolorach, dziś moim ulubionym, turkusowym zestawem z Tous - zegarkiem i medalionami z najnowszej kolekcji.


 Kurtka: Mango | Spódnica i torebka: Pepco (to ta dresowa spódnica za 9,90, którą pokazywałam Wam na INSTAGRAMIE) | Buty: DeeZee | Naszyjnik i zegarek: Tous


Co do rodzinnej części dzisiejszego wpisu, to z domu rzut beretem mamy piękną łąkę, a na niej miliony krokusów! Oczywiście z całej ekipy zainteresowana i zachwycona byłam nimi tylko ja, reszta w ogóle nie rozumiała fenomenu dzisiejszego spaceru, dlatego pozwolili mi zrobić dwa zdjęcia w ciągu piętnastu sekund i z wielką bonanzą narzucili rozkaz wyjścia do Samanty, gdzie z lodami (których ja nie jem) umieli spędzić pół dnia. No cóż, taka typowa niedziela u Gąsieniców, pora przywyknąć ;-)


Miłego, hej!

sobota, 1 kwietnia 2017

Matka z córką na spacerze, czyli Gąsieniczki na wychodnym! | Strój dnia | Płaszczyk: Nun-mi | Spodnie: Zara | Buty: DeeZee | Torba: Tous


 Wiosna! Prawdziwa wiosna w Zakopanem! Gdybym dalej mieszkała na Podkarpaciu, pewnie powiedziałabym już, że robi się pięknie zielono i wszystko kwitnie. Aktualnie jednak nadaję z co raz to bardziej betonowego miasta, gdzie próżno szukać jeszcze zieleni i kwiatków. Podobno w okolicach kwitną krokusy, ale kiedy znajomy dziś podesłał mi zdjęcie z parkingiem samochodowym, urządzonym na polanie z krokusami, zwątpiłam w jakikolwiek inny przejaw pięknej wiosny, niż dzisiejsze, cudowne słońce i temperatura piętnaście plus! (Jutro jednak mam w planie udać się w moje sekretne miejsce z krokusami, gdzie na pewno samochody nie stoją, dlatego śledźcie mój INSTAGRAM, gdzie podrzucę Wam fioletowy dywan ;-))

Coś musi być w tym, że wszyscy pojechali fotografować się z krokusami, bo tylko spójrzcie - dzisiejsze zdjęcia robiłam wczoraj, w miejscu tuż przy Krupówkach, na Placu Niepodległości, przy Parku Miejskim, miejscu, gdzie tryskają fontanny i zawsze spotykam tłumy, a tu, o godzinie czternastej, próżno było szukać żywej duszy. Korzystając z okazji, przedstawiam Wam dziś płaszczyk Nun mi (który na Instagramie widzieliście już w wersji i płaszcza i sukienki), idealnie sprawdzający się w takie pierwsze, wiosenne dni, oraz torbę Tous z najnowszej kolekcji, torbę obok której nikt nie przejdzie obojętnie, torbę, która idealnie mieści wszystkie moje matczyne graty, które teraz, przy posiadaniu dwójki małych dzieci, po prostu MUSZĘ brać ze sobą z domu. Pełna elegancja, finezja i praktyczność, czyli torba dla mnie. Całość dopełniają dobrze dobrane jeansy z Zary i jedyne słuszne buty Matki Polki na spacerze, w jedynym słusznym dla mnie kolorze ;-) No i okulary, niestety mój fotograf nie uchwycił tego, że mają różowe szkła, bo idzie (a właściwie przyszła) wiosna i tylko w tym kolorze trzeba patrzeć na świat!


Płaszczyk: Nun-mi | Spodnie: Zara | Buty: DeeZee | Torba: Tous

PS Oglądając poniższe zdjęcia, stwierdzam z bólem, że Zojdos rośnie za szybko... Mogłaby się zatrzymać na etapie dwulatki i nie rosnąć dalej. I mówię to, pomimo stereotypowych buntów tego etapu (które są, według mnie, pozostałością po naszych charakterach, drogie Mamy), pomimo mozolnego uczenia korzystania z nocnika, nauki jazdy na rowerze godnej ekipy Jackass, wszystkiego na nie, rujnowania budżetu na kupowanie wszystkiego, co leży na wysokości metra, i choć mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, tak chciałabym mojego Zojdosa zawsze w wersji dwuletniej i już! A teraz, kiedy Księciunio Staś (notabene syneczek mamusi) odebrał część zainteresowania siostrze, każdy nasz babski wypad jest dla mnie na wagę złota. Mało jej ostatnio nie tyle w internetach, co nawet w moich prywatnych albumach, dlatego przyznaję bez bicia, zmusiłam ją do tych zdjęć, żeby pokazać Wam, jaka duża mi Babka urosła!


Miłego dnia!