sobota, 1 kwietnia 2017

Matka z córką na spacerze, czyli Gąsieniczki na wychodnym! | Strój dnia | Płaszczyk: Nun-mi | Spodnie: Zara | Buty: DeeZee | Torba: Tous


 Wiosna! Prawdziwa wiosna w Zakopanem! Gdybym dalej mieszkała na Podkarpaciu, pewnie powiedziałabym już, że robi się pięknie zielono i wszystko kwitnie. Aktualnie jednak nadaję z co raz to bardziej betonowego miasta, gdzie próżno szukać jeszcze zieleni i kwiatków. Podobno w okolicach kwitną krokusy, ale kiedy znajomy dziś podesłał mi zdjęcie z parkingiem samochodowym, urządzonym na polanie z krokusami, zwątpiłam w jakikolwiek inny przejaw pięknej wiosny, niż dzisiejsze, cudowne słońce i temperatura piętnaście plus! (Jutro jednak mam w planie udać się w moje sekretne miejsce z krokusami, gdzie na pewno samochody nie stoją, dlatego śledźcie mój INSTAGRAM, gdzie podrzucę Wam fioletowy dywan ;-))

Coś musi być w tym, że wszyscy pojechali fotografować się z krokusami, bo tylko spójrzcie - dzisiejsze zdjęcia robiłam wczoraj, w miejscu tuż przy Krupówkach, na Placu Niepodległości, przy Parku Miejskim, miejscu, gdzie tryskają fontanny i zawsze spotykam tłumy, a tu, o godzinie czternastej, próżno było szukać żywej duszy. Korzystając z okazji, przedstawiam Wam dziś płaszczyk Nun mi (który na Instagramie widzieliście już w wersji i płaszcza i sukienki), idealnie sprawdzający się w takie pierwsze, wiosenne dni, oraz torbę Tous z najnowszej kolekcji, torbę obok której nikt nie przejdzie obojętnie, torbę, która idealnie mieści wszystkie moje matczyne graty, które teraz, przy posiadaniu dwójki małych dzieci, po prostu MUSZĘ brać ze sobą z domu. Pełna elegancja, finezja i praktyczność, czyli torba dla mnie. Całość dopełniają dobrze dobrane jeansy z Zary i jedyne słuszne buty Matki Polki na spacerze, w jedynym słusznym dla mnie kolorze ;-) No i okulary, niestety mój fotograf nie uchwycił tego, że mają różowe szkła, bo idzie (a właściwie przyszła) wiosna i tylko w tym kolorze trzeba patrzeć na świat!


Płaszczyk: Nun-mi | Spodnie: Zara | Buty: DeeZee | Torba: Tous

PS Oglądając poniższe zdjęcia, stwierdzam z bólem, że Zojdos rośnie za szybko... Mogłaby się zatrzymać na etapie dwulatki i nie rosnąć dalej. I mówię to, pomimo stereotypowych buntów tego etapu (które są, według mnie, pozostałością po naszych charakterach, drogie Mamy), pomimo mozolnego uczenia korzystania z nocnika, nauki jazdy na rowerze godnej ekipy Jackass, wszystkiego na nie, rujnowania budżetu na kupowanie wszystkiego, co leży na wysokości metra, i choć mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, tak chciałabym mojego Zojdosa zawsze w wersji dwuletniej i już! A teraz, kiedy Księciunio Staś (notabene syneczek mamusi) odebrał część zainteresowania siostrze, każdy nasz babski wypad jest dla mnie na wagę złota. Mało jej ostatnio nie tyle w internetach, co nawet w moich prywatnych albumach, dlatego przyznaję bez bicia, zmusiłam ją do tych zdjęć, żeby pokazać Wam, jaka duża mi Babka urosła!


Miłego dnia!

1 komentarz:

  1. Zauważyłam już chyba na insta.. nie pogoda, nie torebka -a plecaczek Zochy mnie urzekł :D

    OdpowiedzUsuń