piątek, 27 stycznia 2017

Instagram MIX - styczeń 2017!


Oficjalnie witam w 2017! ;-)
Jak co roku, rozpoczęłam urodzinami, o czym mogliście przeczytać tu: "Bday Girl!".

CO U MNIE 


Powiem Wam szczerze, że kiedy TO pisałam, naprawdę myślałam, że pójdzie pięknie i ładnie. W praktyce miesiąc upłynął mi na przyjmowaniu gości, łamaniu diety na każdym kroku i zajmowaniu się wszystkim, tylko nie treningiem. Nie oznacza to, że leżałam i jadłam, broń Boże! Mąż zainwestował w siłownię #ugąsieniców, od razu położyłam jedną sztangę w salonie i trzaskam te przysiady w wolnych chwilach, choć najczęściej i tak kończę z TAKIMI przysiadami. Reasumując, wszystko u mnie dobrze, tylko porządnego kopa w cztery litery potrzebuję, hej.

No i rozpoczęłam przygodę z "rękawem", o którym marzyłam, ale nigdy nie było mi po drodze - pierwsze kwiaty wjechały na rękę, jak się wygoją, to pokażę w całej okazałości!


CO U ZOSI
Instastory nie kłamie - zaczynam sobie nie radzić z jej stylówkami. Majtki na głowie to ostatni "must have" wszystkiego, błękitne futro i przeciwsłoneczne okulary zawsze do obiadu, a szary dres na galowe wyjścia. Po bilansie dwulatka, w końcu schudła do siatki centylowej, więc brawo Zofia!


CO U STASIA
 Poszedł w ślady siostry i przesypia prawie całe noce (hurra!) i nie mieście się w centylach (tu mój trochę mniejszy entuzjazm). I to, że mówię o nim Gender Cygan w różowym kocyku, jest czystą miłością, nie wiem, jak można to odebrać i pomyśleć inaczej.


I narodziła się między tą dwójką taka komitywa, że aż im zazdroszczę! Zośka po miesiącu zaczęła tolerować nowego członka rodziny, a Staszek przestaje być człowiekiem - embrionem i zaczyna łapać kontakt ze światem. Zośka uczy go piosenek i nie rozumie, czemu mu tak marnie idzie, a on do niej gaworzy i dzielnie znosi degustację setek potraw gotowanych na pluszowych warzywach z Ikei. No i kiedy biedak zapłacze sobie jeden raz w nocy, przed karmieniem, od razu siostra przyleci ze swojego pokoju, żeby nachylić się nad kołyską i wrzasnąć na niego z wyrzutem. Czuję, że kiedyś jeszcze będzie o tym duecie głośno.


OGŁOSZENIA PARAFIALNE Z ZAKOPANEGO!
 No napisałabym, że Kamil Stoch rozwalił ten miesiąc w tym mieście, ale to pewnie wszyscy widzieli i wiedzą, więc napiszę, że cieszymy się zimą idealną i... byle do wiosny ;-)


 ULUBIONE ZDJĘCIE MIESIĄCA!
Stach i Zocha, w wersji na Dzień Babci i Dziadka!


Zapraszam na INSTAGRAM     


piątek, 6 stycznia 2017

PAZNOKCIE: Semilac 140 Little Stone + Semilac 130 Sleeping Beauty oraz podsumowanie regeneracji paznokci z Indigo.


 Zanim podsumuję dzisiejsze kolory, chciałam Wam przedstawić moje paznokcie po 3miesięcznej przerwie od hybryd. W październiku pisałam Wam, że mam duży problem z paznokciami, ale jeśli ktoś nie pamięta, to odsyłam do wpisu: "INDIGO HOME SPA, czyli jesienna pomoc dla zmęczonych dłoni i paznokci." - dziś czas na podsumowanie. Powiem Wam, że rozpoczynając wtedy regenerację byłam sceptycznie nastawiona i nie liczyłam na cud, nawet na żadne większe skutki. I tu, chwała Panu, bardzo się pomyliłam, bo przez te trzy miesiące naprawdę zużyłam wszystkie tamte kosmetyki, przyłożyłam się do systematyczności, jak nigdy, a moje paznokcie zaczęły rosnąć (nawet mały, który jest moją odwieczną zmorą, patrzcie! ;-)), skóra dłoni rzeczywiście stała się delikatna i miękka, a tyle, ile nawdychałam się przy tym cudownych zapachów, to głowa mała.
Żeby nie być gołosłowna, zdjęcie "przed i po" poniżej:


A teraz powrót do dzisiejszych kolorów. 140 Little Stone i 130 Sleeping Beauty to kolory, które mam w swoim zbiorze od bardzo dawna, ale pierwszy raz w duecie na paznokciach. Co prawda nie jestem fanką różnokolorowych paznokci, ale dziś zrobiłam wyjątek, bo w tamtym tygodniu zamówiłam nowy kolor, który chciałam dziś nałożyć, ale kurier zrobił mnie w bambuko i wiezie mi go do mojej krainy zimna już czwarty dzień. Oba kolory potrzebują dwukrotnej warstwy, żeby dobrze pokryć, ale myślę, że efekt jest naprawdę fajny i ciekawy. Polecam!


 Mój Semilac w innych postach:

wtorek, 3 stycznia 2017

FOTOBUDKA ZAKOPANE - najlepsza atrakcja na każdą imprezę!

Od jakiegoś czasu pokazuję Wam urywkami zdjęcia z fotobudki, która hula po Podhalu, opowiadam, gdzie będzie w dany weekend, gdzie możecie ją spotkać i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, podsyłam Wam profile na facebooku i Instagramie, a na końcu obiecałam, że o wszystkim powiem, jak domknę formalności. I właśnie domknęłam - Fotobudka Zakopane ruszyła!


Mogłabym tu pisać fachowym językiem, ale fachowo i profesjonalnie opisane jest na stronie internetowej,
na którą oczywiście Was zapraszam:

www.fotobudka-zakopane.pl

Ja dziś Wam trochę opowiem prosto i na temat, co to w mojej głowie się urodziło tym razem;-)


Fotobudka to przenośny aparat fotograficzny, komputer i drukarka oraz oświetlenie, zamknięte w zgrabnej bryle, którą pakuję do samochodu i zawożę w różne miejsca. Tam rozkładam sprzęt, stelaże z tłami fotograficznymi, cały meksyk strojów i gadżetów, przygotowanych indywidualnie dla każdej imprezy, a potem to już po prostu czyste szaleństwo! Każdy może przebrać się, ustawić na tle, wcisnąć START na ekranie i po zapozowaniu do kilku zdjęć, drukarka od razu wydrukuje fantastyczną pamiątkę na lata ;-)



Pewnie spotkaliście się nie raz z fotobudką, ja osobiście mam takie pamiątki z kilku wesel. Moja fotobudka nie ogranicza się jednak tylko do ślubów i wesel, ale bawiliśmy się już w klubach, hotelach, a nawet na prywatnych urodzinach. Osobiście marzy mi się jeszcze wizyta na siłowni, w jakimś fajnym salonie urody albo ulubionej karczmie - jeszcze nie wiem, jak to zrobić, ale pracuję nad tym i na pewno kiedyś tam zawitam ;-)


Wszystko jest do ustalenia, wszystko robimy indywidualnie, od nowa, dla każdego klienta - tworzymy grafikę pod zdjęcia (widzieliście moją nocną twórczość - jak już wpadnę w artystyczny szał, to siedzę po nocach i robię po kilka projektów do wyboru), przygotowujemy stroje, wedle życzenia, przemierzamy masę kilometrów, żeby umilić czas i zapewnić naprawdę fajną atrakcję! Co wyróżnia Fotobudkę Zakopane na rynku? To, że dla nas nie ma rzeczy niemożliwych ;-)



Jestem naprawdę mile zaskoczona, że Fotobudka Zakopane została na starcie dobrze przyjęta, bo staramy się i stajemy na głowie, żeby zapewnić 150% satysfakcji. Walczę jeszcze tylko z Jędrkiem, który się trochę czasami zapomina i tak kocha fotobudkę, że ostatnio z imprezy, kiedy szykowałam i zgrywałam zdjęcia, okazało się, że na większości koleżka się pojawia - pracuję nad tym, przy najbliższym wolnym dniu włączę mu sprzęt w salonie i wyleczy się z tego, promis ;-)

A wracając do sedna, jak już powiedziałam, projekty ustalamy indywidualnie pod każdego klienta, cennik i regulamin widnieje jasno na stronie, jednak nie oznacza to, że jeśli ktoś chce naszą fotobudkę na godzinę, podczas urodzin, czy na całą noc, podczas Sylwestra, to w cenniku tego nie ma i nie będzie. Piszcie śmiało, z nami wszystko jest do dogadania, jak z nikim ;-)

FOTOBUDKA ZAKOPANE
tel. 532 221 415
 fotobudka-zakopane@wp.pl 
www.fotobudka-zakopane.pl 
 www.instagram.com/fotobudkazakopane 
www.facebook.com/fotobudkazakopanepl

Zapraszam i obiecuję, że nie pożałujecie ;-)