piątek, 14 grudnia 2012

mogę umierać.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Madżik Majki, czyli Dream Team.


Pytacie i pytacie, co u mnie... A no to powiem Wam, że wciąż mieszkam trochę w Rzeszowie, prawie tyle samo na Podhalu i wciąż nie mam tyle wolnego czasu, ile bym chciała. JESZCZE nie mam nowego nazwiska, kota też nie, o tych obiecanych trzydziestu owcach nie wspominając. Już nie narzekam na godzinne podróże, dobytek zapakowany w dwie walizki czy rzeszowskie chodniki, które wciąż psują mi buty. Mam to, co chciałam, powoli i uparcie dążę do tego, co urodziło się w mojej głowie jakiś czas temu. Dlatego ściskając one way ticket do Zakopanego, piszę ostatnie dwa zdania i uciekam na trochę.

PS Na zdjęciu możecie zobaczyć after party filmu "Magic Mike", zobaczyć część mojego Dream Teamu - kobiet, które podesłał mi Rzeszów, z którymi spędzam codziennie pół doby, w których się zakochałam. Co wyprawiałyśmy w kinie podczas seansu, zawstydzona pozwolę sobie zatrzymać w tajemnicy ;-)

PS2 W przyszłym tygodniu zapraszam na bungee pod Gubałówką - będę skakać i krzyczeć, co mi na duszy leży. Oczywiście w czerwonych szpilkach, hej.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Kauteryzacja MIDOLLO DI BAMBOO, czyli kolejny sprawdzony sposób na rekonstrukcję włosów.


Temat "cudownego sposobu" na ekspresową regenerację włosów to ostatnio główny temat poruszany przez klientki w naszym salonie i zapewne nie tylko w naszym. Lato się kończy, włosy są przesuszone do granic możliwości, bez połysku i nawilżenia. Tak jak w ostatnich postach polecałam Wam keratynowe prostowanie włosów, tak dziś, z pełną świadomością i zabiegiem przetestowanym nie tylko na klientkach, ale również na moich włosach, polecam Wam kauteryzację MIDOLLO DI BAMBOO.

A co to jest?
Jest to termiczne wprowadzenie i zamknięcie wewnątrz włosa specjalnego serum. Ekstrakty roślinne z pędów bambusa, w połączeniu z dużą ilością hydrolizowanych protein oraz z olejkami naturalnymi, wnikającymi do najgłębszych warstw włosa, wpływają na jego głęboką strukturę. Powierzchnia naczyniowa zostaje wzmocniona, aby włosy były doskonale wygładzone, zyskały nową elastyczność i wspaniały połysk. 


Zabieg kauteryzacji jest nie tyle dużo tańszy niż keratynowe prostowanie, ale też podzielony na trzy części i etapy, dobierane indywidualnie dla każdego klienta:

ZIMNA REKONSTRUKCJA – dla lekko zniszczonych włosów.
CIEPŁA REKONSTRUKCJA – dla zniszczonych włosów.
CIEPŁA I ZIMNA KAUTERYZACJA – dla bardzo zniszczonych włosów.

W celu uzyskania odbudowy włosów do 100% zaleca się trzy zabiegi kauteryzacji jeden raz w tygodniu, przez trzy kolejne tygodnie.


I co Wam powiem, to Wam powiem - wiem, że to wygląda jak jedna wielka reklama, ale dobrze wykonany zabieg kauteryzacji w salonie daje Wam gwarancję rekonstrukcji włosa, teraz, końcem lata, kiedy włosy są naprawdę w opłakanym stanie. Zabieg trwa od 1,5 do 2,5 godziny (w zależności od długości włosów), jest bardzo przyjemny i relaksujący, a klientki, póki co, są w 100% zadowolone.
Takiego efektu nie uzyskacie żadną maską, odżywką czy ampułką wykonaną domowym sposobem. Polecam, nie tylko jako fryzjer, ale również jako klient i wielki fan tego zabiegu. No i oczywiście zapraszam w Rzeszowie do naszego salonu, gdzie Dream Team już się Wami odpowiednio zajmie ;-)

środa, 8 sierpnia 2012

Nanokeratin System, czyli lek na całe zło - pytania i odpowiedzi.

 Bardzo się cieszę, że wpis Nanokeratin System odbił się tak dużym echem, dlatego dziś zamieszczam pierwszą dziesiątkę najczęściej zadawanych pytań i odpowiedzi na nie.
1. Czy terapia Nanokeratin System może być wykonywana po usłudze farbowania lub rozjaśniania włosów?
Tak, dla uzyskania najlepszych efektów zaleca się stosowanie terapii bezpośrednio po usłudze koloryzacji lub rozjaśniania włosów. W każdym innym przypadku należy odczekać 14 dni.

2. Czy włosy powinny zostać przycięte przed zastosowaniem terapii nanokeratynowej?
Nie, zalecamy wykonanie strzyżenia po terapii, w celu usunięcia rozdwojonych końcówek.

3. Jak często powinna być wykonywana terapia Nanokeratin System?
 Powinna być wykonywana co 6 miesięcy lub w razie potrzeby.

4. Dla jakich włosów przeznaczona jest terapia Nanokeratin System?
System został zaprojektowany w szczególności i jest najbardziej efektywny na włosach zniszczonych, suchych, porowatych, pierzastych, zniszczonych przez słońce, rozjaśnianych.

5. Jak skuteczny jest system prostowania keratynowego?
Nanokeratin System jest skuteczny w 100% ;-)

6. Jak długo trwa terapia i odbudowa włosów produktami Nanokeratin System?
W przybliżeniu, 60 minut na krótkich włosach i 120 na długich.

7. Czy terapia keratynowa może być wykonywana u dzieci?
Terapię można stosować u osób powyżej 15 roku życia.

8. Czy terapia może być stosowana na włosach, na których było wykonywane prostowanie chemiczne?
Tak, nanokeratynowa terapia może być stosowana po wszelkiego rodzaju usługach prostowania włosów.

9. Czy kobiety w ciąży bądź karmiące matki mogą poddać się zabiegowi?
Lekarz powinien zapoznać się z etykietą i instrukcją zastosowania przed wykonaniem zabiegu w tym przypadku.

10. Co powinno się robić po terapii?
W trakcie pierwszych 72 godzin nie wolno używać żadnej stylizacji i pielęgnacji ani zmoczyć włosów. W przypadku zawilgocenia należy je wysuszyć suszarką i użyć prostownicy. Nie należy ich związywać, używać gumek do włosów, czy zakładać opasek, ozdób, okularów na włosy.

Na wszystkie inne pytania odpowiem z Dream Teamem osobiście w salonie, gdzie spędzam całe dnie, lub wirtualnie tu: kaj.zet@gmail.com, gdzie spędzam całe noce. Polecam, zapraszam i hej!

wtorek, 7 sierpnia 2012

Nanokeratin System, czyli lek na całe zło.


Dokładnie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam o keratynowym prostowaniu włosów - było to podczas mojego pobytu w Irlandii, gdzie koleżanka przeszła ten zabieg i zachwytom nie było końca. Patrząc na jej mega zniszczone włosy przed i całkowicie zrekonstruowane po zabiegu, zachwytom nie było końca. Kto by pomyślał, że rok później sama będę siedzieć po uszy w tym biznesie i pracować Systemem Nanokeratin.


O czym mówię?
Nanokeratin System jest to rewolucyjna technologia w dziedzinie prostowania włosów dzięki której, przywrócony zostaje naturalny wygląd włosów, utrzymujący się od trzech do pięciu miesięcy. Nanokeratin System wykorzystuje nanomolekuły keratyny, której cząstki są tak malutkie, że miliony z nich mogą się zgromadzić na główce szpilki. Cząstki nanokeratyny zostają osadzone i zamknięte głęboko we wnętrzu zniszczonego włosa, otaczając go trwałą nierozpuszczalną powłoką, dokładnie naśladując naturalną keratynę.


Ta niepowtarzalna formuła oparta jest na cząsteczkach kaszmirowej nano-keratyny, naturalnych aminokwasach, olejkach i witaminach, dzięki którym Twoje włosy są odpowiednio nawilżone, promieniste, piękne i jedwabiste w dotyku, a dodatkowo zabezpieczone przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Nanokeratin System został zaprojektowany do każdego typu i kolorów włosów, w szczególności dla włosów zniszczonych.


A co by nie było, w Rzeszowie mamy wakacyjną mega promocję w salonie, gdzie pracuję, więc jeśli ktoś jest zainteresowany zabiegiem lub szczegółowymi informacjami, i oczywiście pamięta, gdzie pracuję, zapraszam do salonu, całą resztę zainteresowanych zapraszam na mail: kaj.zet@gmail.com. Słowo daję, WARTO!

sobota, 31 marca 2012

Under my umbrella.


Płaszcz: Orsay. Sukienka: H&M. Buty: Centro. Parasol: Chiński na Jagiellońskiej w Rzeszowie.

Ja wiem, że na facebooku obiecałam Wam cudną, białą maxi spódnicę, ale co się odwlecze, to wiadomo, będzie innym razem. Teraz mam dla Was super sobotnią pogodę i mój chiński parasol, nabyty na Jagiellońskiej w mieście, które staje się moim domem. I powiem Wam, że podczas mieszkania w Irlandii, na cudownej, deszczowej Zielonej Wyspie, nauczyłam się jednej, zasadniczej rzeczy - należy dobrze inwestować w parasol. Teraz ja się pytam, dlaczego zainwestowałam na Jagiellońskiej w parasol za marne osiem złotych, który rozpadł się przy pierwszym lepszym podmuchu wiatru? Jeśli Irlandia śmieje się w tym momencie z mojego nieszczęścia, to niech Irlandia wie, że ubolewam, że nie mogłam przywieźć ze sobą mojego niezniszczalnego parasola z falbanką... Mam za swoje ;-)

czwartek, 29 marca 2012

Dieta cud a'la Skalska.


Jesteście brutalni w tym, że co drugi komentarz jest pytaniem, a właściwie rozkazem, żebym opisała Wam moją dietę cud, dzięki której od walentynek schudłam 8 kilo. No to słuchać uważnie, bo nie będę powtarzać. A przepis jest bardzo prosty. Najpierw trzeba wyrzucić wszystkie książki kucharskie typu "Gotuj, jedz i chudnij", "Jedz z nami do woli, a będziesz 2 rozmiary lżejsza" i takie tam inne cudowne poradniki i przejść na tryb "Mogę jeść wszystko". Następnie trzeba wyciągnąć kartkę, na której należy zapisać priorytety życiowe, ale nie na skróty, tylko poprzeczkę postawić tak wysoko, żeby prawie jej nie było widać. Następnie trzeba postanowić zmienić pracę i miejsce zamieszkania, ale tak lekko radykalnie, co by nie było łatwo, ale też i nudno, oraz znaleźć sobie Miłość 300 km od siebie. Ja postanowiłam zamieszkać w Rzeszowie, pracować w fantastycznym miejscu z równie fantastycznymi ludźmi (uwierzcie, że tak się da, ale oficjalnie wkrótce zdradzę Wam, gdzie będziecie mogli mnie odwiedzać). A najważniejsze, postanowiłam kochać się w Góralu z krwi i kości i przemierzać setki kilometrów na trasie Rzeszów - Zakopane. Zapytacie jednak, co z tym chudnięciem? Uwierzcie, od miesiąca mam taki zapier* w każdym aspekcie życia, że jedzenie jest ostatnią rzeczą, o której myślę.
Wy byliście brutalni w komentarzach, ja byłam brutalna, ale szczera w dzisiejszym wpisie, hej ;-)

Zapraszam Was na mój facebookowy profil, gdzie bywam częściej

niedziela, 25 marca 2012

Miłość w/na głowie psoci mi, syćko sie mi pląto...


Marynarka: Bershka. Bluzka: Zara. Spódnica: C&A. Torba i buty: Sequin. Okulary i bransoleta: H&M. Naszyjnik: Promod.
całej reszty można doszukać się tu - ♫ Zakopower - Obidi maju

niedziela, 18 marca 2012

A Sunday kind of love (Vera Wang mini dress).


 Sukienka: Vera Wang. Torebka: Ted Baker. Buty: Sequin Shoes. Biżuteria: H&M.

Sukienkę kupiłam w secondhandzie, ze względu na wspaniały materiał i koronkę na dole, a dopiero w domu zobaczyłam na metce, co kupiłam. Patrząc na twórczość boskiej Very, być może mam na sobie jakąś mini retro suknię ślubną, zaprojektowaną przez królową w tym temacie! Kto wie, kto wie. Dziś łączę ją z dużą kopertą od Teda Bakera, jasnymi koturnami Sequin Shoes i idę dalej cieszyć się wspaniałą pogodą. Miłej niedzieli, hej!

sobota, 17 marca 2012

Spring is in the air!


Bluzka: Zara. Spodnie, okulary i bransoleta: H&M. Torba: Primark. Buty: Sequin Shoes.

Nawet, gdybym chciała ominąć w tym sezonie pastelowy trend, to nie da się. W każdym sklepie nadmiar mięty, zgaszonego różu i kremów bije po oczach, a ciekawe kroje nie pozwalają przechodzić obok nich obojętnie. Tak było też z dzisiejszą bluzką, która jest w moim ulubionym ostatnio kolorze, i z którą już bardzo dobrze się zakoleżankowałam. Koturny, to ostatni nabytek z Sequin Shoes. Pytacie w komentarzach, czy są wygodne, piszecie, że wysokość Was przerasta, więc powiem Wam tu i teraz, że ja jestem nimi zachwycona. Co prawda, chodzę na bardzo wysokich obcasach, te buty nie są najniższe, ale tak dobrze wymierzono różnicę wysokości koturny, że... w życiu tak dobrze nie czułam się na takiej wysokości. Cała reszta jest szara, bo dzięki mojej cudownej diecie jestem o 6 kilo lżejsza i mieszczę się w marmurkowe rurki, które nosiłam baaardzo dawno temu ;-) Miłej soboty, enjoy!

PS Przypominam, że w ten weekend Józki imieninują, więc kwiaty w dłoń i idziemy świętować ;-)

czwartek, 8 marca 2012

Zara Asymmetric Skirt (DIY).


Jestem zachwycona asymetrycznymi spódnicami z obecnej kolekcji Zary, jednak nadmiar wydatków nie pozwala mi na kolejną spódnicę, którą założę trzy razy i mi się znudzi, dlatego postanowiłam wystąpić w Dzień Kobiet w asymetrycznej spódnicy, jednak nieco mniejszym kosztem. Żeby Was nie okłamać, ten cudowny, prześwitujący i zwiewny materiał, z którego uszyłam spódnicę, nabyłam w secondhandzie za szalony 1 złoty. Dziś spróbuję pokazać Wam, jak zrobić od podstaw (nie tylko wyciąć przód z gotowej spódnicy) asymetryczną spódnicę o wartości 169,00 złotych.


 1. Z materiału wycinamy koło o promieniu długości odpowiadającej najdłuższemu fragmentowi spódnicy. Czyli jeśli chcecie mieć tył o długości 50cm, promień koła musi mieć 50cm (a właściwie 52cm, bo te 2 zostaną na końcu podszyte).
2. Na środku koła wycinamy mniejsze koło, około 20 cm większe niż obwód w pasie. Obszywamy je, tworząc dookoła zakładkę, przez którą przeciągacie gumkę. (I tu ciekawostka - byłam zaskoczona, kiedy w Zarze zobaczyłam gumkę w pasie. Zawsze myślałam, że to najniższa linia starania się, ale najwidoczniej nie.)
3. Rozkładamy spódnicę na podłodze, na płasko, i zaznaczamy łuk na przodzie (należy pamiętać o zachowaniu odpowiedniej długości od pasa do najkrótszego miejsca spódnicy, żeby później się nie zdziwić, kiedy będzie za krótka), dodając na długości dodatkowe 2 cm do podszycia. Osobiście proponuję wyciąć najpierw mały łuk, a potem go docinać. To wydaje się proste, ale przy każdym korygowaniu najlepiej jest podnieść materiał, a nawet założyć na siebie, żeby zobaczyć jak się układa.
4. Na koniec obszywamy całą krawędź spódnicy, wykańczając ją.
Proste prawda?
Turkusowa była pierwsza, dlatego to na jej podstawie wyjaśniam. Skroiłam i pozszywałam jeszcze pastelową, równie zawrotnym kosztem. (Za zdjęcia z góry przepraszam, ale czas gonił, miejsce pracy było nieodpowiednie, i choć starałam się jak mogłam, zdaję sobie sprawę, że będziecie musieli ruszyć wyobraźnią, żeby się w tym połapać.) 


U mnie, w Dzień Kobiet, będzie trochę turkusu, trochę czerwieni, ale jak w ostateczności wyglądałam zobaczycie następnym razem. Tymczasem wszystkim Kobietom, jak co roku, życzę siły i wiary, że w życiu można osiągnąć wszystko oraz dużo uśmiechu, nie tylko w tym dniu, ale przez cały rok, aż do kolejnego 8go marca ;-) 

PS Statystyki ostatnio szaleją - dziękuję stokroć za 450 000 wyświetleń mojego bloga! Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale... dziękuję ;-)